Piotr Siemion

W imadle.


Ewa Balik: Piotrze… od kiedy piszesz, jak się zaczęło?

Piotr Siemion: Piszę od dawna, bo jestem już stary – nikt nie nazwie mnie młodym autorem, nawet w żartach. Ale przedtem głównie tłumaczyłem na polski to, co pisali inni. Sam nie miałem chyba z początku nic ciekawego do opowiedzenia. Zaczęło się to zmieniać ze siedem lat temu.

Nastąpiło we mnie spóźnione dojrzewanie, chyba. Dlatego „Niskie Łąki” były powieścią od razu poukładaną i gotową, a nie tylko zapowiedzią czy wprawką. Wprawki nie są dla publiczności. Lubiłabyś uczyć się jazdy na rolkach, stawiać pierwsze chwiejne kroki na oczach rodziny i znajomych? Lepiej poćwiczyć sobie na uboczu i dopiero później wejść, zrobić BUM!

Co robiłeś do tej pory w tym kierunku? Co w ogóle robić?

Co robiłem, żeby zrobić „BUM”? Dużo czytałem. Dużo sobie oglądałem mechanizmów świata, to znaczy starałem się nie być turystą, tylko grzebać trochę głębiej w każdym kolejnym miejscu czy środowisku. A co „w ogóle robić”? Żeby się nauczyć dobrze pisać? Nie spieszyć się. Szlifować produkt. Nie zrażać się, że pierwsza wydrukowana nowelka nie dostała nagrody Nobla, albo chociaż Nike. Nie ścigać się z żyjącymi, popularnymi pisarzami. Bo jeżeli chcesz być taka, jak oni, twój problem. Ale może lepiej jest próbować być dokładnie tym, kim jesteś ty – a nie tamci ” oni” ze świeczników.

Co zamierzasz dalej?

Nie ma dla mnie żadnego „dalej”. Co nie znaczy, że stanąłem przed jakąś ścianą – co to, to nie. Zamierzam napisać następną książkę.

Który z uprawianych przez Ciebie zawodów jest Ci najbliższy?

Prawnik ze mnie taki sobie, a z kolei pisarz to nie zawód. Dla niektórych jest to powołanie, dla innych hobby, a dla mnie powinność – bo powinniśmy robić to, co nam wychodzi najlepiej.

Jakie nagrody lub wyróżnienia już zdobyłeś? Z czego jesteś dumny?

Złota Palma w Cannes, tytuł Miss Polonia 1983… Żartuję. Jestem dumny, że moje słowa, moje bajki, majaki i rozpacze – poprzez książki – zalęgają się w głowach innych ludzi, nie dają im spać.

Jak wygląda pisanie książki? Czy tylko, gdy jesteś skupiony jak laser?

Nudnawo wygląda. Siedzi facet w t-shircie, i dziobie w klawisze. Czasem wstanie, herbaty sobie zrobi. Bo widzisz, pisanie nie „wygląda”. Pisanie trwa cały czas, w mojej głowie. Umiesz tam zajrzeć? Tego nawet ja sam często nie umiem.

Jak kręcili film o Szopenie, kazali aktorowi strasznie się krzywić, żeby ukazać męki twórcze. Tu nie ma nic do oglądania, nic dla telewizji. Uznaj ten fakt, i tyle.

W „Finimondo” nie uciekasz od polityki. Dlaczego? Chcesz się z kimś rozliczyć?

Tylko z głupcami i z bandytami. Niezależnie od koloru opasek na ich rękawach.

Kogo z polskich literatów cenisz najbardziej?

Domyślam się, że pytasz o żyjących autorów. Nie, chwila, ty w ogóle pytasz o „literatów”, różnych tam zawodowych przygłupów z domów pracy twórczej, łowców stypendiów twórczych. Nie znam tego środowiska, nie należę do niego.

Wśród autorów cenię sobie Andrzeja Stasiuka, za brak zadęcia, i Dorotę Masłowską, za ucho do języka (właściwie, w jej wydaniu, „jemzyka”).

Najbardziej przereklamowany pisarz to…?

To oczywiście ja. Bo udzielam wywiadów na prawo i lewo, jakbym co najmniej „Zbrodnię i karę” napisał, a nie dwa współczesne kawałki z niesympatycznymi bohaterami.

Dążysz do sportretowania swojego pokolenia?

Siebie portretuję, a to siła rzeczy przenosi się na moich rówieśników. Ciekawi mnie ta grupa, bo tkwi okrakiem pomiędzy cieniami peerelu i nowymi, przedziwnymi czasami, które nawet nie do końca ogarniamy. Pomylone pokolenie, i dlatego nerwowe, niezadowolone. Niepewne, czy słuchać hip-hopu, czy Pink Floydów.

„Niskie Łąki” będą niebawem wystawione we wrocławskim teatrze, czy planujesz lub chciałbyś napisać bezpośrednio sztukę od razu gotową do wystawienia w teatrze, czy wolisz świat prozy?

Ja się w ogóle nie znam na teatrze czy filmie. Tak samo, jak nie piszę wierszy, nie piszę sztuk i scenariuszy. Pewnie pod lufą pistoletu coś bym takiego stworzył, ale skoro nie muszę, to się nie pcham między didaskalia.

Najważniejsza książka w Twoim życiu? (lubię tak czasem zapytać patetycznie)

„Idiota” Dostojewskiego. O idiocie zakochanym w kurwie. Idiota jest anielsko dobry, i kurwa na swój sposób też, ale sprawa nie ma szczęśliwego zakończenia. I pewnie go mieć nie może.

Jaka podróż najbardziej Cię odmieniła? (sama lubię dzienniki podróży)

„New York, New York”. Dwanaście lat życia (z trzyletnią przerwą na Kanadę). Inne podróże były za krótkie, żeby mnie przenicować.

Co Cię ostatnio tak rozśmieszyło, że zapomniałeś, kim jesteś? (sama sobie ledwo przypominam, ale to chyba wczoraj było)

To było trochę inaczej: rozśmieszyło mnie, że w ogóle można zadać pytanie: „kim jestem?” Bo skąd wiadomo, że w ogóle „jestem”? A może ja też jestem tylko fikcją w czyjejś głowie?

Warszawa, wczesny wrzesień 2004

Odpytywała: Ewa Balik – z całym szacunkiem, bo bardziej czuję się rozmówcą niż wywiadowcą…

Zdjęcie Piotra:
http://www.apeironmag.aragon.pl/piotr_siemion.jpg

Zapoznaj się z książkami Siemiona:
http://www.wab.com.pl/katalog.nsf/autor/Piotr_Siemion

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *