Rafał Natzke-Kruszyński pisze o Toruniu

Toruń, miasto w województwie kujawsko-pomorskim, leżące nad Wisłą w Kotlinie Toruńskiej, 206,1 tys. mieszkańców (1998). Założony w 1231 przez H. von Balka, mistrza pierwszej grupy Krzyżaków sprowadzonych przez Konrada I Mazowieckiego. Krzyżacy zbudowali potężny zamek, skąd urządzali wypady na ziemie pogańskich Prusów, później także na Polskę. W 1233 Toruń otrzymał prawa miejskie, a 26 lat później został otoczony murami obronnymi. W XIII-XIV w. drugi, po Gdańsku, ośrodek handlowy na ziemiach polskich, członek Hanzy.

Ta encyklopedyczna notka o Toruniu, pomimo że ma 422 litery i 68 słów nie mówi wiele o moim rodzinnym mieście. Nawet gdyby dodać, że Toruń jest wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO, urodził się tu Mikołaj Kopernik oraz nie mniej znany Bogusław Linda – niewiele to zmieni. Nawet gdy dodać piękne Stare Miasto i animozje z pobliską Bydgoszczą – nadal nic to nie mówi.

Jako, że mieszkam w Grodzie Kopernika od urodzenia i czuję do tego miasta ogromne przywiązanie emocjonalne – nazwę siebie nieskromnie lokalnym szowinistą. Mimo tylko 17 wiosen (jesieni, zim, lat) mogę śmiało napisać, że znam swoją małą ojczyznę dość dobrze. Więc teraz powinna nastąpić obszerna refleksja na temat Torunia…

Zaczyna się on (lub kończy) w lasku na ulicy Olimpijskiej. We wczesnej młodości często chodziłem tam z rodzicami: opowiadali mi o pracy leśniczego, o lesie (pomimo, że nie znali się na tym w ogóle – ale ja jako 6-7 letni blondynek i tak uważałem ich wiedzę za monumentalną). Z ojcem ścigałem się na rowerze na rondzie przed lasem. Było to oczywiście poprzedzone wycieczką jednośladem na owe rondo z domu.

Na zachód ciągnie się Rubinkowo i Skarpa. Są to dwie (często mylone lub nierozróżniane) dzielnice, które królują jeśli chodzi o ilość… betonu! Bloki z wielkiej płyty poprzetykane są małymi, wręcz absurdalnie śmiesznymi parkami i nowoczesnymi luksusowymi osiedlami dla bogaczy. Przechodząc przez kolejne fragmenty Rubinkowa można popaść w paranoję. Takie same bloki, boiska, szkoły. Bloki, boiska, szkoły. Bloki, boiska, szkoły… Lecz dla mnie monotonia kończy się na wysokości pawilonu „Maciej”. Ulica Konstytucji 3 maja, Przy Skarpie, Suleckiego… – żyłem nimi przez ponad trzy lata. Właśnie na ulicy Przy Skarpie 13 znajduje się moje byłe Gimnazjum nr 28. Aż się łezka kręci – wypadu z kolegami do pobliskiego lasku, na boisko „Włókniarz”, albo banalnie – na rynek. To były czasy…

Kawałek dalej ulica Turystyczna – prowadząca do Kaszczorka. Jeszcze kilka lat temu wieś, teraz oficjalnie dzielnica miasta. Ale żyje własnym życiem. Pomimo, że nie wiele ma wspólnego z prawdziwą wsią to nasuwa mi się na myśl Kochanowski: „wsi spokojna, wsi wesoła…”. W Kaszczorku czas biegnie wolniej. Warto wspomnieć więcej o wcześniej wspomnianym lasku. Bardzo silnie ufortyfikowany, a przed nim pole cyrkowe, boisko. Fajny teren do zabawy np. w podchody. Ale dobry, żeby usiąść i pogadać.

Tak jak wszyscy i ja podążę na zachód. Po lewej zakład Pacyfik, na prawo ulica Żółkiewskiego – niemiła, bo mieści się tam siedziba firmy, gdzie płaci się kary za jazdę bez biletu. Jeszcze bardziej na północ – słynne zakłady Elany.

Za Pacyfikiem powoli wkraczamy na Jakubskie Przedmieście. Napiszę nieskromnie, ale prawdziwie: Moja Dzielnica. Nie ma zbyt dobrej sławy, ale czuję się tu dobrze. Sklepiki osiedlowe, zapuszczone domy, niejeden bar piwny… Ulica na której mieszkam zwie się Winnica. U niejednego Torunianina nazwa ta wywołuje dreszcze. Spotkałem się kiedyś z następującą opinią: „Winnica?? Wchodzisz pieszo, a wyjeżdżasz karetką… jeśli masz szczęście”. No cóż, ja tego nie odczuwam – może dlatego, że jestem „swój”. Pomimo, że ulica niepozorna, z domkami, jednym prawie zawsze zamkniętym sklepem PSS Społem – ma ona ciekawą historię. Komturstwo krzyżackie, spalony młyn… A dziś?? Tereny po dawnej gazowni, hurtownia Pedigree Pal. No ale cóż… ja tu mieszkam – ja kocham to miejsce.

Jakubskie sięga aż do Garbatego Mostku. Obok niego OSA, bloki wojskowe i zaraz dalej osiedle Mokre. Też mi dosyć znane – 6 lat chodzenia do SP nr 20 na ulicy Wojska Polskiego. Osiedlowy Klub „Sobótka”, hala Transportowiec – łezka w drugim oku się kręci… Na zachód od Mokrego mamy Kaszownik – zbiornik wodny, część Baszki – rzeczka zwana oficjalnie „Strugą Toruńską” (nie lubię tej nazwy, to jest po prostu Baszka). W stronę Wisły już tylko znak rozpoznawczy Torunia – Stare Miasto. Ratusz, kamienice, ulica Szeroka. Bulwary. Ale dla mnie przede wszystkim IV LO im. Tadeusza Kościuszki, które niedługo skończę.

Stare Miasto ma swój klimat. Można się o tym wszystkim dowiedzieć z książek i na wycieczce. Lecz niektórych rzeczy nikt Wam nie powie. Czym jest dla turystów ulica Łazienna – niczym lub prawie niczym. Mi powie jedno: przyspiesz kroku, bo zaraz dostaniesz ulotkę do „Taniej Książki”. Potem Plac Teatralny w monumentalną budowlą: Teatrem Wilama Horzycy. Za teatrem mieści się areszt i sąd – ten sam, w którym można sobie postrzelać…

Na północ, ulicą Chełmińską dotrzeć można w okolice Grunwaldzkiej, Żwirki i Wigury, Wrzosów, a także Technikum Budowlanego… Co do ulicy Żwirki i Wigury to także jest mi bliska. Przez dwa lata miałem tam treningi w szkole specjalnej (ale treningi normalne). Na ulicy św. Józefa mieści się szpital w którym się urodziłem.

Dalej – wróciliśmy na starówkę – mamy plac Rapackiego, wieczny szum, hałas widok brzydkiego mostu. Nie lubię tego miejsca, chociaż pomnik Piłsudskiego jest ładny. Vis a vis pomnika jest budynek uniwersytecki Harmonijka – potoczna nazwa Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Dalej przenosimy się na krótką ulicę Chopina, mijamy ZOO i dalej zaczyna się już dzielnica Bydgoskie Przedmieście. Bardzo nieprzyjemne miejsce – zwłaszcza po zmierzchu. Na lewo mamy rozległy park. Wiele godzin spędziłem w nim jeżdżąc na rowerku. Jest też zbiornik wodny, gdzie można w ciszy i spokoju karmić kaczki i łabędzie. Ciekawostką jest domek Baby Jagi. Idąc w stronę Wisły dochodzimy do tzw. Martówki. Przepiękne miejsce.

W pamięci Torunian pozostanie historia z wybuchem bomby na Klonowica. Zdetonowała się w nocy w rękach zamachowca, który szedł ją podłożyć do baru… Bydgoskie znam dość dobrze stąd, że na ulicy Sienkiewicza mieścił się Klub Tańca Towarzyskiego, gdzie uczęszczałem.

Równoległą do Sienkiewicza (za zajezdnią MZK) jest ulica Broniewskiego. Widać stąd miasteczko uniwersyteckie i Aulę – bardzo miłe miejsce. Na Broniewskiego znajduje się na niej stadion żużlowy, dalej mamy Czesankę i Polchem. Niedaleko jest lotnisko. Warto wspomnieć jeszcze o Fundacji Ducha. Znajduje się tam stadnina koni. Fundacja zajmuje się dziećmi upośledzonymi – organizuje dla nich obozy konne i wspinaczkowe.

W stronę Bydgoszczy rozciąga się już tylko las, a za nim przedsiębiorstwo Towimor oraz Port Drzewny – przy którym to mieści się klub żeglarski. Istnieje jeszcze Podgórz – lewobrzeżna część Torunia. Wiele powiedzieć o niej nie mogę. Tyle co wiem, że znajduje się tam siedziba lokalnego radia i boisko drużyny IV ligowej. Zresztą Podgórz jak i niedalekie Czerniewice długi czas nie należały do Torunia.

Tak w wielkim skrócie opisałem Toruń moimi oczami. Oto moje miasto…

Rafał Natzke-Kruszyński
rafal@wytnij-tu.mensa.org.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *