Dzwon śmierci – Karstin Ekman

Karstin Ekman jest jedną z najpopularniejszych pisarek w Szwecji. Urodzona w roku 1933, była wielokrotnie nagradzana (m.in. Augustpriset – odpowiednik polskiej nagrody Nike (kilkakrotnie) oraz Literacką Nagrodą Rady Nordyckiej). Od roku 1978 jest również członkiem Akademii Szwedzkiej, jednak od roku 1989 nie bierze udziału w jej posiedzeniach na znak protestu za niepotępienie wyroku śmierci wydanego na autora „Szatańskich wersetów” – Salmana Rushdiego. Jedną z najbardziej znanych jej powieści jest „Czarna woda” (wydanie polskie 1997 r.).
„Dzwoń śmierci” to powieść psychologiczna z wątkiem kryminalnym, której akcja rozgrywa się w niewielkiej, zagubionej pośród lasów osadzie, w czasie rozpoczynającego się sezonu polowań na łosie.

Mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o polowania (zapominając na chwilę o książce), zwłaszcza po głośnym ostatnio przypadku firmy umożliwiającej polowania poprzez Internet. Nie trzeba się ruszać z domu, wystarczy połączyć się z Internetem, uiścić opłatę i można strzelać do prawdziwych zwierząt. Dla mnie koszmar. Koszmar, który zmusza do zastanowienia nad tym, czym są polowania w ogóle, a więc zadać sobie pytanie, czy bieganie po lesie ze strzelbą i psem za przerażonymi zwierzętami to zajęcie przystające do bycia człowiekiem (czyli istotą zdolną do współodczuwania).

Nie mogę odpędzić od siebie wrażenia, że to tak trochę jak z wydanym na Rushdiego wyrokiem. Ktoś uznał, że okres ochronny dla Salmana Rushdiego się skończył i postanowił na niego zapolować. Tu jednak w przyspieszonym tempie należy powrócić do książki i dodać, że autorka „Dzwonu śmierci” nie zabiera głosu w kwestii: czy ludzie powinni polować. Polowanie w tej powieści jest bowiem jedynie pretekstem, by przyjrzeć się ludziom. Pretekstem nie jedynym zresztą.

Wszystko zaczyny się od chwili bezmyślności. Jeden potrącony przypadkiem kamyczek uruchamia całą lawinę zdarzeń. Chaos triumfuje ukazując nagle to, co w ludziach najgorsze i należy nadmienić – wcale nie w ludziach złych. Bo to poczciwi ludzie, którzy na co dzień ciężko pracują, a ich życie wcale nie jest proste. Sezon polowania na łosie to ich jedyna rozrywka, której oddają się rok w rok. I nagle – tego roku wszystko się zmienia. To myśliwi czują się zwierzyną, a żeby był zabawniej, ten kto wziął ich na cel, też czuje się zagrożony. Strach budzi w nich wszystkich zwierzęcą agresję, choć i ta nie jest ślepa, bo bohaterowie, stając oko w oko z własnymi sumieniami, potrafią okazać już tylko swoją słabość.

Język, w którym powieść jest napisana, jest niezwykle plastyczny i klimatyczny. Bohaterowie są jak żywi, uwikłani w wewnętrzne sprzeczności, wędrują po lesie śladami olbrzymiego łosia, który jak duch pokazuje im się od czasu do czasu, po to tylko, by zniknąć już po chwili we mgle między drzewami. Każdy z nich marzy o tym, by go upolować. Wszystko to zostało opisane po mistrzowsku, zwięźle i lapidarnie, bardziej pokazane niż opowiedziane.

Akcja nie rozwija się w jeden, łatwy do przewidzenia sposób. Nieoczekiwane zwroty otwierają nowe, ale wcale nie oczywiste rozwiązania. Kilkakrotnie byłem przekonany, że wiem, jak to wszystko się skończy, by po chwili rozważać rzecz od nowa. Wszystko to sprawia, że śledząc niezwykłą intrygę, mamy okazję obserwować małych ludzi (tak bardzo podobnych do nas samych), postawionych oko w oko z kryzysem, który w oczywisty sposób ich przerasta. A wszystko to napisane językiem niezwykłym – żywym i odległym od moralizatorstwa czy ferowania wyroków z góry (chciałoby się to ująć jednym słowem: poezja, tyle że jest to mimo wszystko powieść).

Podsumowując dodam, że nie jest to książka nowa. Została napisana w roku 1963. Teraz jednak odkryta na nowo, po przeniesieniu ją na ekran w roku 1999 (w ekranizacji wzięli udział najlepsi szwedzcy aktorzy), sięgnęło po nią wielu zagranicznych wydawców. W tym wydawca z naszego kraju i dobrze się stało, bo przeczytałem ją z przyjemnością i szczerze polecam jej lekturę właściwie każdemu.

autor: Kerstin Ekman
tytuł: Dzwon śmierci
wydawnictwo: Jacek Santorski & CO, Marzec 2005
seria: Literatura skandynawska
stron: 216
okładka: miękka
dostarczył: Jacek Santorski & CO

Sebastian Łukomski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *