Zabójstwo z premedytacją – Slobodan Selenić

Zanim napiszę o książce, lepiej podkreślić od razu: lepiej nie ograniczać kręgu czytelników do slawistów, miłośników urlopów w Chorwacji i uzależnionych od bałkańskich trunków. To jest książka dla wszystkich, powtarzam dla wszystkich.
Rzecz nie tylko o zaprowadzaniu komunistycznego porządku w dawnym Królestwie SHS. Może i tak byłoby wygodniej czytać tę powieść. O tragicznych wypadkach (bo lepiej nie pisać, że to pewnego rodzaju powtarzalna prawidłowość) mówi się najchętniej właśnie w kontekście historycznym, czyli jak najbardziej i jak najdawniej minionym. Odżegnując się od ich, nie daj Boże, podobieństwa do dzisiejszych czasów. Dlatego po taką książkę niektórzy sięgają z dłuższym ociąganiem. Natomiast ja do przeczytania tej książki zamierzam szanownych czytelników zachęcić.

Wydawałoby się, że ludzkie dramaty, powykręcane życiorysy, ludzie wyrzuceni w historycznej zawierusze gdzieś na margines życia to specjalność dawno minionych wojen XX wieku. Niestety, losy wnuczki śledzącej losy swojej babki w powojennym Belgradzie są równie dramatyczne w tym samym mieście w 1992 roku. Przy dużym zarozumialstwie, wydawało mi się, że w całym swoim dotychczasowym życiu, zażyłam wystarczającą dawkę melodramatu, historii wojennych i powojennych, a mechanizm zastępowania nowym porządkiem starego nie jest dla mnie żadnym odkryciem Ameryki.

Proszę dobrze zrozumieć moje malkontenctwo i to przy kolejnej recenzji. Od pierwszych stron powieści, jeszcze nieświadomie, szukałam, co różni mnie od współczesnej Jeleny, by stwierdzić na końcu, że jesteśmy takie podobne. Ja też pasjami lubię się mądrzyć i narzekać i biada temu, który będzie próbował mnie nawracać na pozytywne myślenie. A współczesna Jelena również jest postacią, do której lepiej się przyzwyczaić i nie drażnić.

Jelena’92 nie jest wszystkowiedzącym narratorem, którego zwykle czytelnicy tak lubią. Odkrywa wydarzenia z życia swojej babki, także Jeleny, mozolnie i po kawałku, bez żadnej porządkującej fakty linearnej chronologicznej kompozycji. W dwóch ważnych relacjach bliskich dawnej Jelenie osób pojawia się oficer bezpieki – Krsman. To dopiero ciekawa postać i jej język, który zdradza właściwe w tamtych czasach pochodzenie.

Poza historią, którą trudno nazwać historią miłosną, może bardziej historią ulegania namiętności, co też brzmi dość niezręcznie, jest inny bardzo ciekawy wątek: wątek końca pewnego świata. Jelena i jej przyrodni brat Jovan pochodzą ze nie istniejącego i znienawidzonego przez funkcjonariuszy nowego porządku świata, świata ludzi wykształconych i majętnych, świata niespiesznych podróży po Europie, lśniąco białych obrusów, ciężkich srebrnych sztućców, slipingu Orient Expressu. I to w tym kontekście wszystkie wydarzenia w życiu bohaterów nabierają mocy, nabrzmiewają właściwą im wagą i znaczeniem.

Jelena opisuje w liście do swojego przyrodniego brata Jovana podróż przez zrujnowane wojną byłe kraje Mitteleuropy: „Na przedmieściach Insbrucku z czteropiętrowej kamienicy koło torów sterczą w niebo ogon i skrzydło amerykańskiej latającej fortecy.(…) Na peronach Europy, której już nie ma, zamiast kiosków z parówkami w bułeczkach, kwiatów i girland, uroczych dziewczynek w tyrolskich strojach, które biegną wzdłuż pociągu, proponują lemoniadę i leśne poziomki w małych tutkach z liści, pociągi witają teraz kalecy mężczyźni i dzieci, którzy w kilku językach proszą o chleb i papierosy”.

Warto wspomnieć, że podróż ta odbywa się w pociągu towarowym do przewozu partyzanckich kadr dyplomatycznych Nowej Jugosławii. Świata już nie ma i nie ma także Paryża, mimo tak troskliwie pielęgnowanego przez całą wojnę wyobrażenia, że z chwilą bicia dzwonów na koniec kataklizmu, wszystko wróci na swoje miejsce. Nowy świat to wyliniałe dekoracje dawnego i nacjonalizacja wszystkiego w miejsce dawnego uprzejmego przepychu o świetnych manierach. Jest tylko classe nationale, marmelade nationale i cafe nationale a znacjonalizowany tłum, jak pisze Jelena, pcha się do przepełnionych dusznych wagonów metra.

Pochłonięta wydarzeniami z życia babki Jeleny, z przerażeniem spostrzegam jak mało się rożni opętanie z lat powojennych od tego, które dosięgło Bałkany ponownie w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. „Dzisiaj jak się Serbowi, co zachce, musowo ma to dostać, takie są teraz czasy, ja Ci to mówię!” tłumaczy chłopakowi Jeleny jego krajan. I nie ma co opisywać tego odradzalnego fenomenu nienawiści tylko w kontekście kolejnej wojny na Bałkanach. To już temat na inny esej, inną recenzję. Trochę późno spostrzegam, że tuż obok, niedawno, też miał miejsce koniec świata, tylko tym razem przetrwał Paryż. Jak długo to potrwa, zaczynam odliczanie do kolejnego ataku szaleństwa.

autor: Slobodan Selenić
tytuł: Zabójstwo z premedytacją
wydawnictwo: W.A.B, Warszawa, luty 2005, wydanie I
seria: Don Kichot i Sancho Pansa
stron: 282
format: 12,5 x 19,5 cm
oprawa: miękka
cena: 29,90 zł
dostarczył: W.A.B – www.wab.com.pl

Ewa Balik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *