Gejowskie homofoby

Jak donosi Forum Religijno-społeczne dla Gejów i Lesbijek: „Grupa studentów z St Andrew’s University wystawiła sztukę teatralną „Corpus Christi”, w której Jezus i jego uczniowie przedstawieni są jako homoseksualiści. Jezus zostaje uwiedziony przez Judasza i ukrzyżowany jako „król gejów” (king of queers). To przedstawienie wywiera ogromne wrażenie i wzrusza” – stwierdził Iain Smith, jeden z członków szkockiego parlamentu. „Idźcie zobaczyć przedstawienie, a dopiero później zdecydujcie, czy chcecie je potępić” – dodał.

Gdyby coś takiego zostało wystawione w naszym pięknym kraju, to autorzy nie mieliby z pewnością łatwego życia – Radosław P. z kumplami z SS z pewnością by się o to zatroszczył. Homoseksualna histeria dotarła bowiem także do nas. Prezydent Warszawy zezwolił na przeprowadzenie „parady normalności”, przylepiając tym samym homoseksualistom etykietkę „nienormalnych”. Heteroseksualni katole z LPRu już zacierają ręce – nie dość, że utrą nosa „pedałom”, to jeszcze dokopią Kaczyńskiemu – liderowi konkurencyjnej partii, który podjął tą haniebną decyzję.

W programie „Prosto w oczy” Parda (z przekonań bliższy nazistom niż demokratom, co nie przeszkadza mu zajmować ważnych funkcji w Młodzieży Wszechpolskiej i Lidze Polskich Rodzin) otwarcie mówi o „organizacjach pedalskich”, a panie Środa i Olejnik nie interweniują. Homoseksualiści są wpychani do szufladki z napisem „psychole”, bo są politycznie niewygodni, obrzydliwi, obleśni, niemoralni i tak dalej… Pomimo, że nie jestem żywo zainteresowany ani rzekomą równością gejów i lesbijek z „normalnymi”, a politykę staram się omijać z daleka, to przyznam, że po wydarzeniach ostatnich dni poczułem, że muszę zabrać głos.

Natrafiłem ostatnio w internecie na stronę Międzynarodowego Stowarzyszenia Gejów i Lesbijek na Rzecz Kultury w Polsce. Ta przerażająco długa nazwa kryje organizację, która ma na celu m.in. promowanie twórczości homoseksualnej, rozwijanie w społeczeństwie świadomości seksualnej i tolerancji do innych orientacji. Podaje się tam także tak interesujące informacje, jak ta o obchodach Międzynarodowego Dnia Modlitw o Tolerancję Wobec Mniejszości Seksualnych (29 maja, jeśli kogoś to obchodzi). No ale jak oni sobie to wyobrażają? Będą wydawać książki dla gejów, napisane przez gejów? A po jaką cholerę? Może jeszcze chcieliby stworzyć np. gejowski oddział policji, który miałby ochraniać demonstrantów i gejowski OIOM w szpitalu, żeby zranieni na manifie „członkowie społeczności” mogli liczyć na przyjazną opiekę. Przyznam, że mocno rozbawiła mnie zawartość tego serwisu.

To sami geje takimi działaniami spychają się do społecznych nisz. To oni, a nie tzw. „normalni” tak bardzo pragną odseparowania od społeczeństwa. Ja, jako osoba heteroseksualna żywię do całej tej sprawy stosunek wybitnie ambiwalentny i nie mam nic przeciwko związkom homoseksualnym. Oczywiście wszystko w pewnych granicach.

Społeczeństwo jednak zachowuje się, jakby było z ciasta i co rusz pozwala sobie odrąbać kawałeczek z tej wspólnoty. Dojść może do sytuacji, że to „normalni” staną się niszą – już nie mainstreamem, ale tylko jedną z możliwości, jaką będzie mógł wybrać młody człowiek. Żaden gej nie powie, bowiem, że jest zboczony – oni po prostu kochają inaczej!

A pedofile, zoofile, nekrofile? Oni są już chorzy, tak? Przypomina mi się jeden z zeszłorocznych wykładów z historii filozofii, na którym mówiliśmy właśnie o współczesnej etyce i Pan Wykładowca zaproponował, że może by tak zrobić paradę równości np. z udziałem nekrofili, którzy walczyliby dajmy na to o wolny dostęp do publicznych cmentarzy i wprowadzenie do sex-shopów gadżetów, które podniecałyby także ich (może jakaś rączka trupka albo cała główka z formaliny?).

Był to dość niewybredny żart rzucony przez pracownika naukowego o wybitnie prawicowych poglądach i wtedy było sporo śmiechu, ale dziś wizja tego typu manifestacji „równości” staje się nieco bardziej realna. Wszystko to dlatego, że oddalamy się od klasycznego tego, co normalne w społeczeństwie i dziś podczas dyskusji o normalności zamiast podać od razu jakieś jednolite i sensownie wyjaśnienie, powtórzymy tylko za panią Środą: „nie zgadzam się z pana definicją normalności”.

Bo normalności jest współcześnie bardzo wiele. Osławiona już organizacja „Lambda” walczy nie tylko o prawa osób homoseksualnych, ale także transeksualistów! Oni też są normalni, tylko po prostu lubią od czasu do czasu wskoczyć w damskie ciuchy…

„Homofobia manifestuje się poprzez negatywne uczucia kierowane przeciwko gejom i lesbijkom (od wrogości, wstrętu i obrzydzenia przez pogardę, pobłażliwość, lekceważenie aż po wyniosły protekcjonalizm) oraz przez wiarę w stereotypy, tzn. nadmiernie uogólnione, najczęściej fałszywe przekonania na temat cech i zachowań osób homoseksualnych.” – więc w myśl tej definicji podanej na www.warszawa.lambda.org, każde zachowanie jest przejawem homofobii. Nie można ani ich zbluzgać, ani lekceważyć, bo od razu zostaniemy nazwani „homofobami”, co kojarzy mi się dość humorystycznie, bo z robotami i generalnie z cybernetyką. Sam nie wiem dlaczego…

Środowisko, w którym obracają się homoseksualiści jest niezwykle specyficzne. „Są zajadli, napastliwi, złośliwi – słowem, niesympatyczni, poza własnym gronem, które uważają za najlepsze na świecie.” – pisze niejaka Pimpcia na forum Gazety Wyborczej. No pewnie. Bo homoseksualiści to klasyczne homofoby, tylko że nie podpadają pod definicję, którą sami sobie wymyślili. Rozumiem, że wszystkim jest najlepiej we własnej społeczności, ale obecna sytuacja przypomina mi trochę walkę czarnych z Ku Klux Klanem, a Robert Biedroń (przewodniczący Kampanii przeciw homofobii) niedługo chyba wlezie na jakąś mównicę i zacznie swój kolejny błyskotliwy wywód od słów: „Miałem sen…”.

W „Kawie czy herbacie” z 7 czerwca pojawił się, aby nagłośnić Paradę Równości i sprowokować tym samym dyskusję o homoseksualiźmie w Polsce. No i sprowokował. Tylko czy wyjdzie to „środowisku” na zdrowie, to już inna sprawa.

Jednak czarę goryczy przelały słowa pewnego forumowicza z www.innastrona.pl: „Skoro jest nas aż tak wielu, to ja mam APEL!!! Sami widzicie, jak się nas traktuje, jeśli damy dojść do władzy Kaczyńskim, Giertychowi i innym podobnym osobnikom ich pokroju, to nic dobrego nas nie czeka. Zamkną nam wkrótce wszystkie puby i lokale gejowskie. Zepchną nas do podziemia, społeczeństwu będą wmawiać, że jesteśmy winni całej biedy w tym kraju. W miarę tolerancyjny, do tej pory sąsiad, może wkrótce napluć nam w twarz na ulicy, przecież będzie miał poparcie Kaczorów i Kościoła! (…) Weźcie udział w wyborach i poprzyjcie tych, którzy są nam naprawdę życzliwi.

Lesbijki i geje, oraz nasi sympatycy, którzy skończyli 18 lat i mają dowód osobisty, mogą głosować! Oddany głos, to potężna broń. Pod warunkiem, że pójdziemy wszyscy i zagłosujemy. Wiele osób szło w paradzie, wielu bawi się w lokalach, jest również spora grupa kryptogejów żyjących trochę na uboczu. Mam wrażenie, że im też powinno zależeć na normalnej Polsce.” – pisze Dawid.

Nie trzeba chyba dodawać, że tym kandydatem miałaby być prof. Maria Szyszkowska, która otwarcie popiera związki homoseksualne i z tego powodu stała się chyba idolką homoseksualistów wszelkiej maści. „Gdybyśmy mieli, jako prezydenta, np. Panią prof. Marię Szyszkowską a jako główną siłę w Parlamencie, np. Antyklerykalną Partię Postępu APP „Racja”, to wreszcie nasz kraj byłby normalny a nam żyłoby się lepiej.” – pisze dalej Dawid. No cóż.

Śmiem w to wątpić. Zwróćmy też uwagę, jakie ta osoba ma priorytety: kraj będzie normalny, kiedy będzie się szanowało prawa gejów. Co tam korupcja, bezrobocie, wielkie afery, deficyt budżetowy, referendum, wybory… Grunt to równy status gejów i „normalnych”!

Czy to, o czym pisze Dawid nie wskazuje przypadkiem na homofobię? Gejowskie kluby, gejowski parlament, gejowski rząd, pro-gejowski prezydent, „Kaczory” w pierdlu, a Giertych w kołchozie na Syberii. Homoseksualiści weszli na ruchome piaski i są tam wciągani coraz głębiej. Zaraz zaczną postulować o prawa do małżeństw gejowskich, o prawo do adopcji dzieci, do wspólnego wypełniania PITa i Bóg wie co jeszcze. Bo przecież tak jest w jakimś innym kraju, dlaczego więc u nas miałoby być gorzej?!

Odpowiedź jest prosta: bo społeczeństwo tego nie chce i nie zaakceptuje. Jeśli nie wierzycie, to zbierzcie podpisy pod petycją o rozpisanie referendum. To się przecież łatwo da zrobić – jest was tak dużo… Sam chętnie bym się wypowiedział. Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie, jak można wychować normalne dziecko przez dwóch tatusiów albo przez dwie mamusie. Ale może po prostu się nie znam.

I jeszcze kwestia dyskryminacji. Jeden z portali społeczności homoseksualnych (ściślej – lesbijskich) prowadzi coś w rodzaju swatki – kobiety umieszczają tam swoje anonse, piszą o zainteresowaniach, marzeniach, pragnieniach, celach życiowych. Wszystko pięknie – oaza normalności. Ale niektóre zamieszczają też zdjęcia. No i tu jest pies pogrzebany.

Środowisko homoseksualne, jak sami siebie nazywają, generalnie charakteryzuje się dość osobliwym wyglądem. Każdy, nawet średnio rozgarnięty socjolog powie, że wiąże się to z poszukiwaniem tożsamości i jedności w grupie. No więc: lesbijki mają z reguły krótkie włosy, mnóstwo kolczyków i generalnie nie wyglądają na specjalnie zadbane. Geje zaś są eleganccy, szczupli, modnie ubrani, mają ekstrawaganckie fryzury… Słowem: jest totalnie na odwrót! I jest tutaj jeszcze jeden kruczek: twierdzę, że tacy ludzie są dyskryminowani (jeżeli już się to zdarzy) nie przez swoją orientację seksualną, ale przez jej przesadną manifestację.

Homoseksualizm to nie zaraźliwa choroba, której pracodawca musiałby się obawiać. I zapewniam, że na rozmowie kwalifikacyjnej nikt was nie zapyta o orientację seksualną, jeśli nie będziecie epatować „nienormalnością”. Tak samo małe szanse na zatrudnienie ma śmierdzący browarem punk z niebieskim irokezem i osoba odpowiadająca typowemu wizerunkowi homoseksualisty. [Chciałbym się wytłumaczyć, że wnioski o „typowym wyglądzie homoseksualisty” wyciągnąłem na podstawie przeglądania stron internetowych i jeśli ktoś ma zamiar się na mnie zbulwersować z tego powodu, to polecam najpierw odwiedzenie jednego z wielu tego typu serwisów i naoczne przekonanie się, czy nie mam przypadkiem racji…]

Świat stanął na głowie. Sytuację mamy taką, że jeśli homoseksualista wyartykułuje swoje poglądy publicznie, to jest wielce odważny i szanowany w „środowisku”, nazywa się milijon i za miliony cierpi, a jeśli to samo zrobi heteroseksualista, to będzie… homofobem (znowu to śmieszne słowo). Czas skończyć z uprawianiem tej gejowskiej demagogii! Żądam równych praw dla gejów i hetero, bo jako heteroseksualny czuję się pokrzywdzony! Nie chcę być homofobem tylko dlatego, że jestem przeciwko totalnemu przyzwoleniu homoseksualistom na wszystko. Nie chcę być wyzywany od nietolerancyjnych, bo nie podoba mi się, kiedy na ulicy całuje się dwóch facetów.

Ja naprawdę rozumiem ich sytuację, ale uważam, że ostentacyjne obnoszenie się ze swoją seksualnością nie jest, całkowicie właściwe – czy to w przypadku par homo, czy heteroseksualnych. Pewne sprawy powinno się załatwiać z dala od świateł wielkiego miasta. Tak jest ciekawiej i zdrowiej dla wszystkich

Michał Stankiewicz
Wrocław, 16 czerwca 2005r.

One thought on “Gejowskie homofoby

  1. uwazasz, ze dyskryminowanie kogos ze wzgledu na wyglad jest czyms normalnym, właściwym i wrecz pożądanym, usprawiedliwionym?

    Ten felieton to przyklad klasyczneej soft-homofobii. DNO i koszmar.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *