O bezsilności w reklamie wody niegazowanej

M. w kuchni zbiera swoje rzeczy w znanym, choć już obcym mieszkaniu. Mieszkanie już pozbawione pamiątek po M. wygląda tak dziwnie i bezradnie. M. spokojnie składa deskę do prasowania, zbiera puste butelki po wodzie nie gazowanej, metodycznie uprzątając ślady swojej obecności. Jest taka smutna i ładna w swej lnianej sukience, aż kłuje w serce. Jedyne, co choć trochę ożywia jej twarz to imperatyw, żeby się wytłumaczyć. Nie czeka jednak na żadną odpowiedź. Tak jest lepiej dla niej, twierdzi. Czeka na telefon w sprawie mieszkania. Nie chce poznać, przynajmniej teraz, nikogo nowego. Jest wyczerpana, kiedy schodzi z papierową torbą do autobusu.

W. wolnym krokiem zbliża się do samochodu z butelką wody. Ma pobrużdżoną twarz od zbyt wczesnego wstawania i woli zmrużyć oczy niż wyraźnie wszystko zobaczyć. Rysy W. ostatnio się wyostrzyły. Może od tego nagłego schudnięcia. Jego dziewczyna nie pracuje, jest w dziewiątym miesiącu i rozlewa się w wygrzanym upałem samochodzie. Od tygodni nie rozmawiają ze sobą. Mieszkają u jego matki. Brzuch dziewczyny pulsuje miarowo. Za trzy dni dziewczyna urodzi zdrowe dziecko. Nazwą go A. na cześć wielokrotnego zdobywcy pucharu w sportach zimowych.

L. siedzi w pustym pokoju opustoszałego biurowca w samym środku stołecznego miasta. Jeszcze nie zapadł zmrok, ale w pokoju pali się jarzeniowe światło. Weekend minął poprzedniego dnia. Jest dopiero poniedziałek, jedenasta godzina biurowej pracy i sześć dokumentów do zadraftowania. L. sięga po resztkę wody, żeby jednym haustem przywołać się do porządku. Nie starczyło, by zmyć z siebie zmęczenie, zniechęcenie i niepokojące wspomnienie udanego weekendu. Czas na zrestartowanie komputera. Jeszcze jeden telefon, by odwołać spotkanie i telefon od szefa. Zaczyna się kolejny tydzień pracy.

Przednia szyba stuningowanego samochodu i dwoje młodych ludzi za szybą. Przed chwilą znowu się pokłócili. Nie patrzą na siebie z całej mocy, są tak osobno siedząc razem, jak to tylko możliwe. Zaraz do niego zadzwoni kolega, spotkają się w klubie, gdy tylko on odwiezie ją do domu. E. bardzo źle znosi takie rozstania. Sama nie wie dlaczego. Bardzo się boi rozstania. Bezpańskiego bycia samej. Nie chce udawać, jak dobrze jej samej ze sobą. Na przystanku, w klubie, pod klasą na przerwie. Samotność tak łatwo powąchać, wytropić i zaszczuć. A tego E. by nie zniosła. Wystarczy jej kontrolowana samotność w swoim pokoju. To ujęcie bez wody kończy reklamę.

Ewa Balik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *