20.03.1987 [czyli wiersz najpierwszy]

czasami myślę
choć to ryzykowne stwierdzenie
czasami udaję
bo myśleć trudno
świat od tego piecze

może to tylko przypadkowe cyfry
puste pudełko łzy nie tam gdzie trzeba
teściowa na wieczorze kawalerskim

chociaż przypadków ponoć nie ma
jak nie ma mnie
o pewnych porach dnia

jeżeli fatum
zakrojonym na dużą skalę
losem Fortuny rzuconym przed świnie
było by istnienie
człowieka
chodź stwórca i tak
pozostawił dedykację
i autograf nieskończenie metaforyczny

może to tylko przypadkowe cyfry
dziwny zbieg okoliczności
że to wtedy mógłbym wykrzyczeć
inauguracyjny wiersz
gdyby nie to
że ryczałem swoim zdziwieniem
najpierwszym

Marcin Kruhlej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *