Dłonie – Małgorzata Szymańska-Warda

Zaczyna się tak: „To jest właśnie wolność! Otwieram okno i wpuszczam do pokoju zapach jesieni. Jej powiew opada na nieociosane deski podłogi, przesuwa się po starych meblach, podrywa do góry kurz i w zawirowaniach unosi go aż po belkowania sufitu, by za chwilę porzucić na zabytkowych kapach, na nieużywanych klawiszach fortepianu. Moja wolność. Na własność!”.Spodobał mi się ten powiew jesieni na nieociosanych deskach. Trochę sobie po tej powieści obiecywałam, może przez ten zacytowany początek, i się nie zawiodłam. Choć zapowiedź na okładce książki traktuje o powieści z misją ukazania istotnego problemu – braku komunikacji między artystą a odbiorcą jego sztuki, a ja za powieściami z misją nie przepadam, tym razem było warto. Bardzo sprawnie opowiedziane historie, które składają się na powieść, jak już wspomniałam, zasysają czytelnika. Sięgnęłam po tę książkę z apetytem na dobre, zaangażowane czytanie. Nie tylko dlatego, że problemy młodych artystów wydawały mi się odpowiednio egzotyczne jak na wakacyjną lekturę. Także dlatego, że już długi czas nie czytałam powieści pochłaniającej i przekonującej. Autorka skończyła Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku, rzeźba i pisanie, jak głosi krótki opis na okładce książki, to jej dwie pasje. Jest już laureatką kilku konkursów literackich, na podstawie jej opowiadania powstało słuchowisko w Polskim Radiu Wrocław.

Pięć historii młodych kobiet, z interesującymi wątkami w tle, pozwala wyobrazić sobie jak wygląda środowisko studentów szkół artystycznych, ich problemy i walka o zaistnienie na rynku sztuki. Czy gwarancją odniesienia sukcesu jest przemycanie do sztuki aktualnych treści społecznych? Czy postawa bezkompromisowa, choć tak wartościowa, uniemożliwia zaistnienie dzieł twórcy, zbyt trudnych w odbiorze dla odbiorcy? Opisane wydarzenia pomagają wyobrazić sobie, co kryje się za lakoniczną prasową notką o wernisażu. Ciekawe, odniosłam wrażenie, że postawa wobec sztuki przekłada się na układanie swojego życia i życiowe odruchy lub na odwrót. Bezkompromisowość w życiu oznacza brak kompromisu w traktowaniu swojej twórczości i, wydaje się, że także na odwrót. Pytanie brzmi, co tak naprawdę w naszym życiu było pierwsze i stanowi podstawę wszelkich innych odruchów. Czy sztuka jest wszystkożernym żywiołem oddzielnym od życia, czy też to życie, z jego oczywistymi mechanizmami dyktuje twórcy swoje warunki i określa ramy twórczości? Ile energii życiowej, samego życia kosztuje twórcę jego dzieło? Jednym z wątków powieści jest oczywisty związek tworzenia, jego wpływ na życie twórcy i związany z tym problem oceny i samych studiów sztuk pięknych.

Lubię książki, które stanowią zaczyn nowego myślenia, a przynajmniej myślenia z zupełnie nowej, nie używanej strony. „Dłonie” sprawiły, że sama zaczęłam się zastanawiać, ile we mnie byłoby chęci do kompromisu i uwzględnienia nie swoich przemyśleń w swoim dziele, by spodobać się tzw. publiczności. Na ile mój przekaz bywa klarowny i zrozumiały. Czy nie idziemy czasem na łatwiznę i nie wpadamy w zasadzkę banalnych, gotowych symboli i schematów? Choćby historia Ani i jej drugiego filmu wiele mówi o problemie przekazu i tworzenia czegoś zupełnie nowego, a jednak zrozumiałego. Problem wcale nie jest tak teoretyczny, jak mogłoby się wydawać. Dobrymi przykładami wydają się tu być postacie Rafała i Ewy Gretko, a ich wspólna korespondencja zachęca, by samemu się nad poruszonymi problemami zastanowić.

Zrobiło się ogromnie poważnie, a przecież „Dłonie” świetnie się czyta. Jedną z ciekawszych, zabawniejszych postaci jest drugoplanowa, ale wyrazista postać Amandy. Aż korci, żeby zapytać autorkę, czy wiernie sportretowała kogoś dobrze sobie znanego, czy też tylko tak udanie zbudowała fikcyjną postać. Każda z młodych kobiet opowiadająca swoją historię wydaje się prawdziwa i nie szeleści papierem. Zwłaszcza historia Doroty wprowadza do powieści odpowiednią dawkę tajemnicy, tarota i metafizycznego tąpnięcia. Jak dla mnie, idealnie dobrane proporcje na zasysającą powieść.

autor: Małgorzata Szymańska – Warda
tytuł: Dłonie
wydawnictwo: Ligatura, 2005
stron: 329
oprawa miękka
cena: 29,90 zł
dostarczył: wydawnictwo Ligatura – http://skocz.pl/dlonie
u nas: http://skocz.pl/dlonie

Ewa Balik

2 thoughts on “Dłonie – Małgorzata Szymańska-Warda

  1. Bardzo dobra ksiazka, szczerze mowiac nie spodziewalam sie, kiepski tytuł i okładka , a w srodku miłe zaskoczenie. Dobrze i lekko sie czyta, ciekawa forma, krotkie rozdziały kazdy o innej bohaterce, których losy i znajomi sie przeplataja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *