Na przykładzie mojego brata – Uwe Timm

Odczuwam pewien kłopot w opisaniu treści i przesłania tej książki. Zaczynając czytać „Na przykładzie mojego brata” – ja Polak, urodzony 31 lat po wybuchu II wojny światowej – książkę napisaną przez Niemca, nosiłem w sobie pragnienie otrzymania odpowiedzi na kilka pytań, które absorbowały mnie dotąd. Mogłem je wszystkie zamknąć problematycznym: „Jak ten potężny naród niemiecki, który wydał tylu wybitnych humanistów, stanął w gotowości realizacji tak okrutnego – zbrodniczego planu, zrodzonego w głowach kilku haniebnych przywódców? Co gorsze – plan ten realizował”.


Jest to książka złożona, niełatwa, mogąca śmiało posłużyć za materiał, do co najmniej dwóch odrębnych dzieł literackich. Z jednej strony jest to swoisty zapis powojennych losów rodziny, która musiała radzić sobie nie tylko z poczuciem winy i smutkiem po stracie w czasie wojny brata pisarza.

uwe tamm recenzjaZ drugiej strony jest to próba analizy przyczyn okrucieństwa narodu. Analiza prowadząca do postawienia precyzyjnego oskarżenia przeciwko pokoleniu Niemców, które brało udział w II wojnie światowej. To rozdwojenie tematów Uwe Timm skutecznie spina monumentalną klamrą: „Nie wiedzieli nic, bo nie chcieli widzieć, bo odwracali wzrok”. Nie chcieli widzieć ojciec, matka, brat, pokolenie wojny… W ten sposób powstała wiec książka jednolita w przesłaniu, pomimo mnogości wątków. „Na przykładzie mojego brata” została napisana dopiero po śmierci rodziców i siostry pisarza – osób, które świadomie przeżyły wojnę i każde z nich na swój sposób brało w niej udział. Wydaje się, ze dopiero wtedy autor mógł rzetelnie podjąć próbę rozliczenia się z przeszłością i zacząć głośno stawiać pytania.

Przez całe dzieło przewija się najważniejsze z pytań: czy 16 lat starszy brat pisarza – ochotnik dywizji SS – Totenkopf – był zbrodniarzem wojennym…? Generacja ojców, generacja oprawców, żyła opowiadaniem albo przemilczaniem. Właśnie to milczenie jego rodziców, brak stawiania pytań, „miganie się i krętactwo”- jest dla autora największa wina tego pokolenia! Widzimy jak „generacja oprawców” podejmuje próbę powrotu do „normalności”, do odbudowywania państwa i własnego życia. To odbudowywanie odbywa się w świetle rzuconym przez objawianie światu okrutnych zbrodni wojennych, popełnionych przez Niemców. Ciągłe powtarzanie „nic o tym nie wiedzieliśmy”, „wykonywaliśmy w posłuszeństwie rozkazy”, obarczanie odpowiedzialnością jedynie decydentów, rozróżnianie między wojskiem „porządnym” a zbrodniarzami i relatywizowanie winy – oto sposoby na zagłuszanie wyrzutów sumienia. Z drugiej strony „opowiadania”, dyskusje – przytoczone przez Uwe Timma – pomiędzy ojcem oraz jego znajomymi…Te niepojęte dziś rozważania, w których na nowo analizowano stoczone bitwy, szukano błędów dowództwa i próbowano układać nowe scenariusze wydarzeń prowadzących do zwycięstwa. Pisarz bezlitośnie demaskuje zakłamanie postawy swoich rodziców – zwłaszcza ojca: „Prawie wszyscy odwracali wzrok i milczeli, kiedy żydowscy sąsiedzi byli zabierani i zwyczajnie znikali, a większość milczała również po wojnie, kiedy już wiedzieli, co się stało z tymi, co zniknęli”.

Mimo, ze przez cala książkę przewijają się zapiski z dziennika brata, pisanego na froncie wschodnim, to są one tylko pretekstem do analiz. Zapiski, jak również listy do rodziców są jedynie suchymi relacjami z działań frontowych. Nie ma w nich ani słowa o tysiącach ofiar, jeńcach, zbiorowych rozstrzeliwaniach… Brak także nawet cienia emocjonalnej oceny, potępienia, krytyki a nawet aprobaty. Jest niemożliwym dowiedzenie się z owych zapisków, co brat konkretnie robił, widział, myślał. Mimo prób nie dowiaduje się tego także Uwe Timm – autor książki, chociaż ostatnie zdanie dziennika wojennego jest pewnym wyłomem: „Niniejszym zamykam mój dziennik, jako, ze uważam za niedorzeczne spisywanie rzeczy tak okrutnych, jakie tu się czasem zdarzają”. Wydaje się wiec, ze autor sięgnął do dziennika nie tylko po to, by odnaleźć prawdę o bracie ale aby nazwać swój sprzeciw wobec milczącego pokolenia rodziców.

Tak wiec skończywszy czytać „Na przykładzie mojego brata”- 60 lat od zakończenia II wojny światowej – wciąż nie znam gotowej i jasnej odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego naród niemiecki to wszystko uczynił? „. Nie jestem nawet bliżej rozwiązania tej okrutnej zagadki. Jednak jestem wdzięczny Uwe Timmowi, ponieważ pomógł mi usystematyzować własne spostrzeżenia: ze losy każdego narodu, jego czyby, to jednak losy, zalety i wady poszczególnych ludzi i rodzin…

Książka ta może stać się nie tylko zachęta do stawiania ważnych pytań, ale przede wszystkim zachęta do refleksji, jak uniknąć w przyszłości haniebnych czynów przeciw drugiemu człowiekowi. Dla mnie tym właśnie jest…

autor: Uwe Timm
tytuł: Na przykładzie mojego brata
wydawnictwo: Czytelnik, Warszawa 2005
stron: 143
format: 13x20cm
oprawa: miękka
cena: 17 zł
dostarczył: CZYTELNIK – www.czytelnik.pl
u nas: http://skocz.pl/brata

Waldemar Jocher

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *