Jesiennie mi jest

Jestem dziś cała jak wierzba płacząca. Chowasz się w moim cieniu, bawisz między liśćmi, obejmujesz ramionami pień, zaplatasz gałązki w warkocz. A ja dziś płaczę. Jesiennie zamyślona, strzepując poranną rosę z powoli opadających liści wywołuję imiona kwiatów wiosennych. Odpowiada mi głucha cisza. Tylko psy gdzieś w dali żałośnie szczekają o miskę strawy. Czas zwalnia swój bieg.

Przelewam się przez kolejne minuty wyczekiwania sama nie wiem na co. Przelewam się przez kartki infantylnych książek, mało istotnych papierów, stosów notatek, paragonów za odrobinę ciszy, garść spokoju i szczyptę snu, starych wizytówek z nieczytelnymi nazwiskami. Zamieniam się w ziarnko piasku i przesypuję wąskim korytarzem głuchej klepsydry. Kiedyś się w nim zaklinuję. Zablokuję cały przepływ klepsydrowej świadomości.

Zamilkną czasy, zamilkną minuty. Cyk, cyk, cyk, cyk. Zegarów nie ma. Cyk, cyk. Mamy czas. Przetopimy się, przeobrazimy nasze ciała w noworodki owinięte szczelnie pępowiną. Połączone z mlecznymi matkami. Małe pępowinowe kokony. Mleczna matka rozkoszy. Mleczna matka bezpieczeństwa. Matka dobra. Matka słodka.. Wyssiemy z jej białych piersi wszystkie soki. Odbierzemy jej życie i rozkwitniemy. Jak nowe, świeże kwiaty na wiosnę. Stanowić będziemy nowy rozdział w dziejach świata, nowe pokolenie pozbawionych uczuć, plastikowych lalek. Wielbić będziemy wiosnę. Wyznawać religię dotąd nikomu nieznaną. Posadzimy wszystkie kwiaty wiosenne i wytniemy płaczące wierzby. I ogłaszać będziemy że nasze uczucia wcale nie są powierzchowne.

Beata Kuczyc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *