Przez moment…

Cztery pory roku. Wiosna jest jak młodość – trochę szalona, niepokorna, nieprzewidywalna w tym, co przyniesie jutro. Pomimo tego, z góry wiadomo jak się skończy. Lato jest jak wiek średni, dojrzały – to samo, co młodość, ale w pełnej krasie. Wszystko wyważone, rozwinięte, bardziej obfite. Pełnia życia. Jesień jest jak zbliżająca się starość – na początku piękna, słoneczna, kolorowa. Mądra i rozsądna. Z czasem dokuczliwa, nostalgiczna, nieprzyjemna. Zima, biała jak śmierć, milcząca – trzyma w ukryciu wszystko, co nie umarło. Zimna i piękna.

Teraz mamy jesień. Znowu zbliża się czas umarłych. Znowu, jak każdego roku, przyjdą do nas. Przypomną o sobie. Wskażą cmentarz, na którym zostali pochowani. Poproszą, aby przyjść tam, zapalić świeczkę. Znowu są. Spacerują w naszej głowie, zaglądają w zakamarki naszych myśli, analizują uczynki. No, no, no… co też wyrosło z tej naszej wnuczki, prawnuka, naszej córki… A tak się dobrze zapowiadał… Gdyby wtedy… Kim bylibyśmy dzisiaj, gdybyśmy ich wtedy posłuchali, gdybyśmy zrobili jak chcieli? Nie. Musiało stać się tak jak się stało. To my mieliśmy rację. Świat powinien iść do przodu. Ludzie muszą się zmieniać. Nie.

Doświadczenie pokoleń uczy… To tradycja, to obowiązek wobec przodków. Dzięki nim jesteśmy… Jesień to czas zadumy, to myślenie o przeszłości, o tych, którzy odeszli. To także myślenie o przyszłości, o tych, którzy umrą. O nas. Potem nastanie zima i… znowu wiosna. Obudzi się nadzieja, miłość i wiara, że wiele czasu jeszcze przed nami. Lecz kiedy oglądamy telewizję, kiedy czytamy kronikę wypadków w gazecie, przez moment myślimy – to może być w każdej chwili. Teraz. Nie będzie więcej wiosen, ani lata. Będzie zima. Nagła. Nieproszona. I na moment zdejmujemy nogę z gazu. Ale inni jadą dalej. Ponaglają, trąbią. Chwila minęła. Tak jak Zaduszki. Nie ma czasu na rozmyślania. Trzeba jechać.

Umarli jeszcze nie odeszli. Jeszcze są w nas. Jeszcze przypominają nam o sobie. Uświadamiają proste prawdy o nas samych. Zdajemy sobie z tego sprawę. Modlimy się nad grobami. Przez ten krótki moment, kiedy noga z gazu… przez chwilę myślimy…

Henryk Szumielski – 14.10.2005

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *