Mieszkasz w wysokiej wieży

Bardzo lubię obrazowe porównania, ponieważ zawsze odzwierciedlają jakąś część rzeczywistości. Chociaż wg logiki porównanie nie może być dowodem, jednak nie musi to oznaczać, że nie ma tam prawdy. Źródłem dzisiejszego „obrazu” będzie bardzo znany motyw z pewnej bajki.

Kto z nas nie słyszał owej historii księżniczki zamkniętej w więziennej wieży. Uwięzionej przez swojego ojca – króla! Każda bajka posiada swój morał i przeznaczenie. Często okazuje się także, że tak naprawdę wcale nie są to opowieści przeznaczone dla małych dzieci. Myślę, że historia uwięzionej księżniczki jest opowiedziana dla dorosłych.

Obserwując system jaki zbudowały społeczeństwa zachodniej cywilizacji, dokładnie widoczna jest analogia do wspomnianej historii. Zarówno w szczegółach jak i w przesłaniu.

Podobnie więc jak we wspomnianej bajce, system demokratyczny wytworzył kilka podstawowych elementów, wkomponowanych na stałe w jego krajobraz.Po pierwsze funkcjonuje więc władza, czyli król. Po drugie istnieje określone terytorium z wszelkimi zdobyczami cywilizacji, czyli królestwo. Po trzecie mamy konkretne społeczeństwa, które analogicznie reprezentuje owa księżniczka.

Po czwarte owa wysoka wieża może symbolizować możliwość „spoglądania” i wglądu z góry mieszkańców na całość terytorium, we wszystkie zdobycze i dobra, we wszystkie sprawy, jakie dzieją się we własnym królestwie. Wieża ta jednak może też symbolizować ograniczenia, jakie ciążą na demokratycznym społeczeństwie – zniewolenia. Zarówno te narzucone przez system, jak i te obrane dobrowolnie. Kraty w oknach wieży mogą budzić lęk i zastanowienie…

Sedno w wieży czy w księżniczce? Kiedy dobrze skojarzymy i odszukamy podobieństw w tym porównaniu, możemy wtedy nabyć jasny wgląd w rzeczywistość. Nasze miejsce w świecie znajduje się z jednej strony wysoko, gdzie król prawdopodobnie nigdy nie przebywał a z drugiej strony jest to odosobnienie. Miejsce podłe, wzgardzone i odrażające swoim przeznaczeniem. Król żyje jak żył dotąd, nieważne czy przed czy po uwięzieniu swojej córki. Jego królestwo funkcjonuje jak dotąd. Na pozór nie zmienia się nic… A jednak, jest jeszcze ona – księżniczka, pozbawiona swobody i możliwości wpływu na sytuację w „domu swego ojca”. Ale nie pozbawiona krwi i godności królewskiej. Nikt i nic nie może jej tego pozbawić. Nawet ewentualne wydziedziczenie przez ojca. Nie pozbawi jej tego także miejsce, w którym przebywa w danej chwili. Co więc jest ważniejsze w hierarchii? Król, księżniczka, czy może wieża? A może najważniejsze jest królestwo, którego nieodłącznymi elementami są poprzednio wymienione „obiekty”.

Twój ruch. Myślę, że poniekąd przywykliśmy do takiego stanu rzeczywistości. Zwłaszcza będąc społeczeństwem pełniącym rolę uwięzionej księżniczki. Jest przecież tak, że im dłużej trwa dana sytuacja, tym bardziej przyjmujemy ją za normę. Jednak niekoniecznie tak właśnie musi być. Ponoć życie nie zna pojęcia bezruchu, więc możemy śmiało założyć, że nasza bajka będzie posiadała kontynuację. Jeśli więc chodzi o ewentualne losy księżniczki, istnieje kilka możliwości. Najprostsza podpowiada, że pozostanie ona do końca swoich dni w owym odosobnieniu. Wtedy jej dni będą upływały na niekończącym się żalu, tęsknocie za wolnością i w oczekiwaniu na swojego wybawcę – rycerza (nadzieja!). Inna możliwość może skłonić ją do próby podjęcia kompromisu z królem. Znając jego bezwzględność, jasnym staje się, że ewentualny dialog może skończyć się tylko ślepym oddaniem i wypełnianiem woli króla.

Wtedy jej dni będą upływały na poczuciu niewoli mentalnej, pomimo odzyskania wolności fizycznej i swobody poruszania się. Trzecia ewentualność wg mnie podpowiada najgorsze – z ludzkiego punktu widzenia – rozwiązanie. Księżniczka może znaleźć sposób na całkowitą rezygnację i uczynić krok w kierunku całkowitej samodestrukcji. Wieża jest wysoka a ziemia twarda… Czy jest jakieś rozwiązanie pozytywne? Które z wymienionych, alternatywnych możliwości rozwinięcia tej opowieści jest najlepszy? Nie wiem tego. Ale wiem, że żadna z tych sytuacji nie zmieni faktu, że jako społeczeństwo nosimy „w krwi” godność, o której warto pamiętać, w każdym położeniu. Może wtedy poczucie dumy i honoru, jakie płynie z tego faktu, okaże się niewymiernym ale najbardziej wartościowym sposobem na dobre zakończenie naszej, niełatwej bajki…

Waldemar Jocher

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *