Z cyklu Ulice Alchemików…

Grafika

Jeszcze do niedawna wrzesień kojarzył mi się jak wielu ludziom z czymś innym. Teraz jest możliwość ostatniego odpoczynku, wypatrywania nadchodzącej nieuchronnej jesieni. Jakoś wieczory się dłużą, trochę smętniej na duszy. We wrześniu, w pełni wypoczęta (przynajmniej się można było wyspać za cały rok ;-)) coraz bardziej niecierpliwie czekam na nowy rok akademicki, na powrót do mojego ukochanego Toronto. Znaczy się do Torunia. Już nawet nie o same studia chodzi, a o samo miasto. Codziennie inne, jakby trochę nie z tej epoki. Chociaż inna sprawa, że jakoś się można bardziej zorganizować, i czasu na wszystko starcza.

A im więcej czasu, tym go mniej, zwłaszcza latem. Więc tak sobie odmierzam czas, łyżeczką to może przesada, ale dni w kalendarzu na wrzesień odkreślam. Toruń, oprócz tego, że w nim mieszkam większość roku, i uczę się, jest ostatnio jedną z moich największych inspiracji. Po serii zdjęć, która jeszcze nie do końca znalazła swoje odbicie na papierze fotograficznym (ciężko czasem znaleźć ciemnię foto, ale już prawie, więc na dniach i zdjęcia będą)i tekstach różnego typu przyszła kolej na rysunki. Zainspirowane atmosferą miasta, czymś, co różni je od wszystkich innych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *