Fototapeta – Michał Witkowski

Michał Witkowski to modny ostatnio pisarz, krytyk oraz autor sztuk teatralnych, który debiutował zbiorem opowiadań „Copyright”.

Popularność przyniosła mu kontrowersyjna powieść „Lubiewo” o tematyce homoseksualnej. Z dużym dystansem podchodziłam do drugiej książki młodego autora. Brak pomysłów, wtórność, uciekanie w prowokacje to choroba tocząca literaturę młodego pokolenia i powoli zaczynam tracić nadzieję, aby to się miało zmienić.

I rzeczywiście w „Fototapecie” mamy kolejną „demaskację” kultury masowej. Jednak te opowiadania, nawiązujące do pierwszej powieści Witkowskiego, wspomnianego już „Copyright” pozytywnie wybijają się ponad wszędobylską przeciętność i tandetę.

Zaczyna się obiecująco- poznajemy bohatera, młodego człowieka o hipochondrycznych skłonnościach w momencie, kiedy podejrzewa u siebie nowotwór. Zabawne, surrealistyczne scenki z wizyty u lekarza rozbudzają jego wyobraźnię i są punktem wyjścia do wielu wręcz groteskowych sytuacji, włącznie z pomyleniem bohatera ze zwłokami w szpitalu oraz opisem depresyjnego obżarstwa w domu „jak jakiś stary, zbysiały Elvis Presley w ostatniej fazie swojego życia”. To, moim skromnym zdaniem, najlepsza część tej książki.

Natomiast trochę gorzej czyta się część retrospektywną, w której bohater powraca do czasów dzieciństwa w szarej, socrealistycznej rzeczywistości. I chociaż sama konwencja wspomnień „dobrze zapowiadającego się” Michałka jest dość ciekawa, nie brakuje pisarzowi autoironii, dystansu, a także zmysłu obserwacji, to momentami ta wspomnieniowa część dłuży się niemiłosiernie.

Smutne są refleksje autora, dominują poczucie absurdu, melancholii, alienacji. To opowieść o zwykłym dniu zwykłego człowieka, o jego marzeniach, które nie mają szans na spełnienie.

Ten opis współczesnego świata, wpisuje się w modne ostatnio manifesty młodego pokolenia, jest następnym komentarzem do konsumpcyjnej rzeczywistości, opowieścią o złudzeniach i pragnieniach młodych ludzi. Jakie są te marzenia? Nie da się ukryć, że kiczowate i tandetne – modne ciuchy, popularność, kasa a jakieś resztki zasad i pojęć układają się na to, co autor nazywa właśnie fototapetą. Nasuwa się więc pytanie czy rzeczywiście możemy wciąż narzekać na świat skoro jest taki jaki my jesteśmy, czyli prawie całkowicie pozbawiony jakichkolwiek wartości? I czy pomieszanie pojęć czy brak zasad można tłumaczyć doświadczeniem socjalistycznej rzeczywistości?

Pozostaje niedosyt, jakieś niedopowiedzenie, chociaż plus dla autora za sprawiedliwe przyznanie się do współodpowiedzialności za kondycję dzisiejszego świata. Zaletą powieści jest również nieepatowanie wulgarnością, jak to bywa w większości współczesnych powieści. Co prawda wulgaryzmy są, ale stawiane z wyczuciem i nie przeszkadzają w czytaniu, pisarz umiejętnie wyważył proporcje, aby nie przesadzić- są tam, gdzie powinny być, podkreślają to, co wzbudza w bohaterze gniew, a nie dla zaszokowania czytelnika.

Autor i tytuł: Michał Witkowski „Fototapeta”
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 324
Oprawa: Miękka ze skrzydełka
Format:12x19cm
Data wydania: 2006
http://skocz.pl/fototapeta

Ewelina Zasada

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *