Herbata pokoju

Herbata jest fetyszem. Mówi się. Herbata zielona, czerwona, mieszanki zielonej z czerwoną, dzika róża, malina, cytryna, herbaciane ogrody i inne pu-erhy. Będziemy się obracać wokół soli tej ziemi. Czarnej. Kiedyś były fajki pokoju. Od dziś będą herbaty pokoju. Trzeba pić, nie palić! Zapraszam do mojej herbaciarni.

Nierzadko herbata towarzyszy serfowaniu po necie. Serfujesz. Ruch to zdrowie. Po zdrowym się zmęczeniu, popijasz. Czasami najpierw popijasz, a potem serfujesz, ale wyniki już raczej mierne. Tego dnia nie piłam. Czytam, czytam, czytam. Pytam, pytam, pytam. Ciekawa e-pozycja bibliograficzna każe zakomunikować redakcji o jej notowaniach w moich oczach. Och, jak było impresjonistycznie! Och, jak było..! Twórczo. Miałam nosa i oko. Kompetencja, szermierka słowna były godne podziwu. Gdybym tylko nie była potulnym w swej cichości człowiekiem. Gdybym tylko… Dzierżyłam berło wiedzy, wiary i pewności siebie. Poczułam, ze ktoś komuś chce wyrwać, bezprawnie zagarnąć te przymioty. Musiałam stanąć w jego obronie. Głęboki haust miętowej herbaty. Musiałam za-pić. Gdybym nie była sklerotyczką, pewnie zapamiętałabym powód moich praktyk. Albowiem nie pijam miętowej. Błee!

Trafiła swoja na swą? Trafiła kosa na kamień? Po ingerencji w interesie zagrożenia wartości, wyjechałam stamtąd. Spaliłam za sobą wszelkie mosty. Wylogowałam na amen. Poleciłam wymazać się z pamięci, a wpędziłam w piekło. Piekło to nie inni. Piekło jest wtedy, gdy nie możesz zapomnieć, jak pisze M. Grzebalski (Człowiek, który biegnie przez las). Oto nie miałam świętego spokoju. Wciąż byłam zapamiętale pobudzona. Przygodzie z e-redakacją towarzyszyły fajerwerki poruszeń, obraz krwawych ataków, najazdów.

Picasso pracując nad Guernicą nie szarżował tak pędzlem jak my słowem! Na miarę swych możliwości hucznie usunęłam się z krajobrazu, byłam na uśmierzających tabletkach ze słów. Malarka-redakcja jako instytucja zapukała do mych drzwi. Nie masz takich drzwi, których nie mogłabyś sobie zainsynuować, pomyślałam. Zaprosiłam do stołu. Miejsca wystarczyło dla każdego. Teraz powiadam, że aliter cum tyranno, aliter cum amico vivitur, co oznacza, że zupełnie inaczej żyje się z tyranem, a inaczej z przyjacielem. Nie wierzę, że człowiek człowiekowi szpadą. Nie polegnę! Nie skruszeję! Nie dam się zlinczować!

Dziś popijamy z malarką-redakcją zieloną z opuncją. Herbata jest fetyszem komunikacji społecznej.

Magdalena Gruda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *