I tak powiem…

Cygan przypadkiem stał się gwiazdą. W Toruniu podobno znają go wszyscy. Wszyscy, którzy bywają w knajpach wieczorami albo dużo chodzą po starówce. Ja go nie znam. Takich, jak on jest wielu. Tyle, że nie każdemu dano szansę. Szansę w postaci nagrania śmiesznego filmu, wrzuconego do internetu. Marketing wirusowe zrobił resztę.

Socjologicznie rzecz ujmując, postawa Cygana nie jest odosobniona. Dostał szansę wypowiedzenia się do kamery, a dzięki internetowi, dotarł do szerszego grona odbiorców. I za swoją dobitną wylewność, połączoną z wulgaryzmami, stał się trendy, jazzy czy coś tam innego. „Się” zna i lubi Cygana, tak samo jak „Się” mówi o Chucku Norrisie. Owczy pęd, żeby nie być gorszym. Kwestia wmówienia tłumowi. Kłania się Aronson, Le Bon i Cialdini. Zupełnie, jak z odzieżą – ktoś, coś wymyśla i wmawia wszystkim, że to jest fajne. I na tym polega ten świat.

Cygan myśli to, co myśli każdy w tym kraju. Cygan powiedział to, co każdy mówi. Ale tylko Cygan dorobił się koszulek ze swoją podobizną i sławy, z której, jak sądzę, nic nie ma. Bo nie wierzę, że ma 50% od każdej sprzedanej koszulki. Przedsiębiorczy, młodzi torunianie wiedzieli, jak kuć żelazo, póki gorące.

I kują. Tak długo aż szał na Cygana skończy się, tak samo, jak skończył się szał na koszulki z logo Big Brother. Tak samo skończy Chuch Norris, który już nie będzie niedługo śmieszny. I wreszcie – tak samo, jak kabaret Mumio, którego reklamy dla Plusa są już nudne.

W gruncie rzeczy czuję pewien niesmak. Ktoś na Cyganie zarobi, bo on sam – nie sądzę. Ma swoje pięć minut. Czy będzie to drugi Henryk Gołębiewski? (który też miał swoje pięć minut i już się skończyło). Nie sądzę.

Patrycja Kierzkowska

One thought on “I tak powiem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *