Piątkowe popołudnie

Hipotetycznie włączam telewizor w oczekiwaniu… mam kablówkę. Znaczy to zapewne, że jestem gburem prymitywnym. To, że jestem gburem to wiem. To, że prymitywnym, bym się spierał, ale czy to kwestia telewizora…

Na początek artystka Beyonce… roztyła się nieznacznie. Teledysk do filmu, którego nie widziałem, biorąc sobie do serca słowa zdecydowanie inteligentnego kolegi:

Są dwie rzeczy, na których zawsze się zawiedziesz… talent aktorski Beyonce i ekranizacje gier komputerowych.

Po chwili dostrzegam finał Ligi Mistrzów. Arsenal w dziesiątkę robi piekielnie dobre wrażenie. Na pewno lepsze niż reprezentanci przez nas wybrani… niekoniecznie sportowi.

Teraz widzę Cezarego Michalskiego, który mówi bez chwili zastanowienia, że jego ulubiony tekst tego świata, to „Człowiek bez właściwości” Musila… Zaczynam subiektywnie traktować tego Pana jako jeden z niewielu, jakże bardzo niewielu, elementów inteligencji lewicowej, ale telewizor kłamie… Przecież zatroskani o losy świata z aspiracjami ludzie młodzi tak mówią.

Nagle Profesor Markowski i Literat Myśliwski, który mówi zdanie, na które czekam od dziecka:

Świat jest funkcją słowa, wie Pan, obraz jest funkcją słowa.

Dalej prowadzący, Pan Markowski, zadaje szereg pytań, po których wyraźnie widać inteligencję zarówno pytającego, jak i odpowiadającego. Dochodzę do wniosku, że mimo, iż siedzą naprzeciw siebie, są po tej samej stronie. Ale skoro telewizor, niczym ponowoczesna hydra bezgłowa, niszczy głowę, to może tego nie było. Może jestem hipotetycznie niepoczytalny.

Pan Zygmunt Bauman…

Unia Europejska działa, bo jest absolutnie bezideową realizacją europejskiego marzenia o integracji. Wydarzyła się od kuchni, a nie od salonu. Francuzi z Niemcami doszli do wniosku, że jak będą mieli wspólną stal i węgiel, to jedno nie pójdzie na wojnę bez zgody drugiego.

Po chwili na państwowym kanale hipotetycznie pojawia się dialog o kształcie konstytucji europejskiej. Tej, która poprzez swoje siedemset dyletanckich stron wulgarnie dewaluuje to, co powiedziane przed chwilą. Co miłe jednakże kilka osób domaga się dialogu o gospodarce, a nie o powinności kulturowej, co w tym kontekście jest genialne, bo tak to widzę… Ale telewizja niszczy… mózg przede wszystkim, to co w środku, dusze, intelekt, episteme.

Tym razem Pogorellich gra Ravela. Sonata fortepianowa, w której dyskretnie pojawia się historia muzycznego dwudziestego wieku – Shostakovitch, Jarrett… Jak ktoś się uprze, to znajdzie co będzie chciał, ale mnie obchodzi to, że słucha się znakomicie.

Ale to jest z dupy… jak cała telewizja. Retrospektywa Kieślowskiego również… Antonioni, Loża prasowa na „tvn24”, „Powrót” Zwiagincewa na „dwójce”, Tarkowski na kulturze, Visconti, tu może rzeczywiście klaruje się coś na kształt spustoszenia, bo nie lubię Viscontiego, bo tak to widzę.

Maciej Skałkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *