Deszcz

Padał deszcz. Woda spływała w dół ulicy małymi strumyczkami na przemian dzielącymi się i łączącymi. Woda porywała drobne śmieci z ulicy, piasek i wiozła to gdzieś daleko…

Opierając się o parapet obserwowałem tę wodę. Kilka drobnych nurtów porwało patyk. Płynął on pełen nadziei i radości (tfu! jak patyk może być pełen nadziei!?!?!?), ale zatrzymał się opierając się o kilka kamyków, które skutecznie stawiały opór wodzie.

Ulicą idzie kobieta – w średnim wieku, z siatką pełną zakupów. Wydaje się być zmęczona życiem. Ubrana jest w brązowy płaszcz do kolan. O dziwo nie ma parasola… Pada już przecież dobre półtorej godziny i wcale nie jest to mżawka. Ale… Zaraz zaraz! Ta kobieta jest sucha…

Gdzieś z daleka przywędrował z wiatrem papierek od cukierka. Mały, różowy, lekko zgnieciony. Pewnie kiedyś krył w sobie owocowy cukierek z nadzieniem… Może truskawkowym? Albo malinowym? Bo na pewno nie miętowy – miętowe są niebieskie lub zielone.

Papierek spadł na ulicę. Raczej na kupkę piasku, która jeszcze nie została do końca zmyta przez deszcz. Hmm – pewnie gdyby papierek umiał mówić, to by teraz podziękował piaskowi… Robi się szaro… Deszcz powoli ustaje…

Szkoda? Chyba szkoda. Bo przecież papierek, kamyk, piasek czy patyk i tak nic nie czują… A kobieta w średnim wieku i z zakupami – przecież nie mokła. W końcu deszcz też ma ludzkie uczucia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *