Grudniowo i przedświątecznie!

W tym miesiącu postanowiłem wziąć na „warsztat” dwa tzw. „filmy społeczne” – jeden rodem ze Szwecji, a drugi naszej rodzimej produkcji. Łączy je bardzo silne zakorzenienie w rzeczywistości i, przynajmniej moim zdaniem, bardzo ponury morał. Dwie przypowieści o ludzkim cierpieniu i ryzyku, jakie wiąże się z obdarzeniem kogoś naszym zaufaniem stają się swoistą przestrogą dla wszystkich tych, którzy wciąż wierzą w bezinteresowną ludzką dobroć.

Celowo wstrzymałem się z tekście z oceną tych filmów, która przecież i tak nie byłaby w żaden sposób miarodajna. Jednak na tych dwóch przykładach doskonale widać pewną metodologiczną niedoskonałość polskiego „kina społecznego”. Wolałbym jednak, abyście sami do niej dotarli, docierając w jakiś sposób do opisywanego filmu Lukasa Moodyssona. Z obejrzeniem drugiego filmu – „Placu Zbawiciela” – kłopotu chyba raczej nie będzie…

Problem, który zasygnalizowałem powyżej leży także u podstaw tematu, na który korespondencyjnie dyskutujemy z Patrycją w drugiej części Re-kreacji. Naczelna bowiem, sprowokowana wspomnianym filmem Krauzego, napisała tekst, w którym zarzuca polskiemu kinu epatowanie brutalnością i ogólną paradę dewiacji wszelkiej maści. Nie bez racji zresztą i trudno się z tą opinią nie zgodzić, szczególnie w świetle chociażby wyników 31. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, na którym to znacznie więcej było mrocznych filmów o naszej polskiej rzeczywistości aniżeli pogodnych komedii, które bywają przecież idealnym lekarstwem na szarość otaczającego świata.

Feliks Falk napisał na łamach listopadowego „KINA”, że owe hiperrealistyczne produkcje są pewną formą autoterapii – brutalnym rozprawianiem się z demonami teraźniejszości. Czy jednak rzeczywiście epatowanie złem to dobry sposób na poprawę morale obywateli? I czy naprawdę polskie kino leży już w kompletnym twórczym rynsztoku? Zapraszam do dyskusji pomiędzy naczelną, a Waszym Dyżurnym Re-kreatorem (czyli mną, mówiąc nieskromnie).

Z powodu i tak już dużej objętości re-kreacji zdecydowałem się przerzucić zapowiadany Subiektywny Alfabet Filmowy na miesiąc następny. Oby wtedy mi w końcu wyszło… 🙂

Michał Stankiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *