Sprzedawcy kieszonkowych lusterek – Joanna Wajs

Sprzedawcy kieszonkowych lusterek, Joanna Wajs „Jest granica wyobraźni, za którą wszystko staje się niejasne /nieostre (…)” Granicę te próbuje uchwycić Wajs w tomiku „Sprzedawcy kieszonkowych lusterek”. Powoli i delikatnie. Nieostro. Że niejasno – tego o jej utworach powiedzieć nie można. Dwadzieścia jeden wierszy otwiera powoli coś jakby drzwi zapomnianego strychu czy wieko przepastnej, zakurzonej skrzyni, do której za rzadko się zagląda.

Powrót do dzieciństwa jest niemalże synestezyjny. Kolory i dźwięki są tym, co w poezji Wajs odgrywa główną rolę, jest kluczem do tych drzwi do innego świata, tego zapamiętanego, schowanego głęboko wewnątrz. Skóra zrzucona z dawnego świata, zbyt mała by ją znów założyć, zamknięta pod kluczem wewnętrznych refleksji schowana jest tak, jak drogocenne przedmioty, pamiątki po „kiedyś”.

Przedmioty w zapamiętanych obrazach nie rzucają cienia, bo w cieniu ukrywa się wiele detali. Są one raczej zatrzymane w świetle słońca tuż przed nadejściem nocy. Potem znikają, pojawiają się znów , i tak w kółko. Bo taki jest czar wspomnień. Czasem na dłużej, czasem na krócej zastygają w tym świetle jak naświetlone na krótko zwolnioną migawką, a jednak nie utrwalone. Migawka zwalnia się, łapie światło, smaki i zapachy i dźwięki w tym tylko momencie, który już za chwilę będzie już czymś zupełnie innym. Pozostają jak reminiscencje – obrazy świata przefiltrowane przez migawkę, dyskretne ale wyraźne, chwilowe a jednak trwałe. Zapamiętując i zachowując znajome dawno temu kształty.

Obrazy jakie w swoich wierszach tworzy, czy raczej przypomina Wajs, oniryczne w zwykłej codzienności, indywidualne a jednak znajome wszystkim, odległe i dziwnie bliskie, uparcie powracają w jej poezji, niewątpliwie dobrej poezji, konkretnymi motywami tak realnie, jakby były naszą własna zapomnianą rzeczywistością. Każdy przecież co jakiś czas przypomina sobie owe migawkowe obrazy, mając jednocześnie świadomość ich bezpowrotności i kruchości. U Wajs są one puszyste i miękkie jak futro kota na chwile przed zaśnięciem; jasne jak to, co pamięta się z wakacji w babcinym domku obrosłym malwami.

Są to obrazy wewnętrzne, głębokie, trudno do opisania. Autorka tych wierszy pokazuje to doskonale, nie wpadając przy tym w banalną opisowość. Dlatego jej obrazy tak trafiają do czytającego .Wymuszając na nim chwilę ciszy i skupienia zapraszają, ogarniają i biegną własnym torem.

Są jak port to którego każdy wraca, bo nie raz się zagląda do jej tomiku, co raz odnajdując w nim coś nowego, wręcz magicznego. Na chwilę znajdujemy siebie w jej obrazach, potem wracamy do tu i teraz, a one żyją gdzieś własnym życiem. Tak, jakbyśmy byli tylko odbiciem w zaśniedziałym lusterku w przepastnej kieszeni sprzedawcy.

Tytuł: Sprzedawcy kieszonkowych lusterek
Autor: Joanna Wajs
Wyd. Zielona Sowa
Rok wydania: 2004

Marta Brodowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *