Proszę następny – do rozebrania

Młoda kanadyjska piosenkarka stwierdziła, podczas jednego z wywiadów, że „Ona nigdy nie rozbierze się przed kamerą!”. To jest ta artystka, na której to koncertach rozbijane są czasami gitary i spływa po ścianach czerwona farba.

Każda z gwiazd zapewnia o tym, że czegoś na pewno nie zrobi i nie mija doba, a już mamy Ją w innym wydaniu.
Ta długowłosa blondynka, rockmanka przez jakiś czas żyła mottem „Ja kopię w pupę, ale jej nie obnażam”. Po co kłamać już w takim młodym wieku?

Przeglądając Internet, nacisnąłem (może celowo?) link do stronki z tytułem „Znane” i powyskakiwały mi okienka, które trudno było zamknąć opcją Ctrl+Alt+Delete. Chociaż tak naprawdę nie chciałem tego zrobić. Zobaczyłem nagie aktorki, piosenkarki, sportsmenki, i to, w jakich pozycjach! Aż parno zrobiło się w pomieszczeniu. Musiałem nawet otworzyć dodatkowe okno.

Do golizny nic nie mam, na pewno jest lepsza, niż kaftan bezpieczeństwa. Zostaje jednak pewne ale. Na zdjęciach rozebrane są sławy współczesnych seriali, filmów, sportu no i oczywiście zamieszczona jest fotka kanadyjskiej piosenkarki. Ze względu na to, że mam trudny miesiąc w życiu i nie potrzebuję dodatkowych problemów, nie podaję imion i nazwisk artystek. Odnośnie gwiazd sportu natomiast, na owych fotkach nie znajdzie się: rozebranych łuczniczek, pływaczek, łyżwiarek, szachistek.
Ważniejszym jednak powodem, żeby nie ujawniać danych, jest kwestia oryginalności tych zdjęć. Może któryś z przedsiębiorczych internautów wykorzystał Ich wizerunek, a ciała należą do zupełnie obcych kobiet – aktorek porno?

Dopuszczam możliwość, że zdjęcia, na jakie trafiłem mogą być wątpliwej wiarygodności. Jednak sytuacje, w jakich znajdywały się rzeczone „gwiazdki” były co najmniej jednoznaczne. Przyjmując, jednak, że zdjęcia były autentyczne, zastanawiam się, dlaczego „nasi idole” decydując się na taki krok nie przeżywają erotyki głębiej, a tylko gapią się na kamerzystów, fotografów, jakby ujrzeli swego jedynego bożka – forsę.
Niech te kobiety i mężczyźni (też się takowi znaleźli!) pokażą, że nasza epoka to nie tylko brud i przemoc, ale również czasy szalonej, zmysłowej miłości i że partnera traktuje się również podmiotowo. A tu nic, tylko głupia egzaltacja, zmęczenie i zamęt w głowie. Jest tyle znanych twarzy, że aż trudno mi uwierzyć, że są to autorytety współczesnej „sztuki” i „kultury”.

Czy jednak warto wywoływać szum medialny, jeśli ktoś nadużywa wizerunków artystek, niezgodnie z ich wolą? Cóż, wytoczenie sprawy autorowi stronki mija się z celem, bo, po co nadawać temu zjawisku szerszego rozgłosu? Fotosy obecne znikną, a w to miejsce pojawią się nowe twarze, no może poza jedną. Nie ukaże się na nich zapewne naga sylwetka Stephanie Forrester (ta dojrzała blondynka z serialu „Moda na sukces”). Nieprzewidywalni są, jednak pomysłowi „kreatorzy” szokującej kultury obrazkowej. I zdjęcia gołej S. Forrester też mogą się pojawić. I co wtedy? Wolałbym już oglądać wystrzyżone owce. Stephanie Forrester musi zostać w garderobie, być symbolem czystości, spokoju i nowej koncepcji intrygi.

Można byłoby całą tę sprawę, z nagimi „idolkami” kultury masowej, zamknąć gdyby nie szerszy aspekt zagadnienia. Nawet niewytrawny i ograniczony widz (czasami uważam się i za takiego) chwyci w mig, że coś tu jest nie tak. Do zrobienia kariery w show-biznesie nie wystarcza już talent, ciężka praca, wytrwałość, lecz bardzo pomocny okazuje się gabinet – rozbieralnia. To są jedne z ważniejszych drzwi, które mogą prowadzić na sam szczyt marzeń.

Dlaczego mierna, ale zgrabna aktorka, która nie radzi sobie w filmie, zawsze ma odskocznię do innej dziedziny „sztuki”? Może zawsze dostać kontrakt, na przykład piosenkarski. Dlaczego pozbawiona muzycznego słuchu „piosenkarka” otrzyma propozycję zagrania filmowej roli, w której bohaterka musi akurat śpiewać? Dlaczego pewien pisarz miał pretensje o to, że on się też obnaża, ale intelektualnie i nie ma złamanego grosza, podczas gdy płacą pozerkom miliony za to, że pokazują języki, piersi i pupy?

Za drzwiami biur castingowych, wyczekuje wiele setek młodych dziewczyn, które marzą o karierze modelki, piosenkarki, aktorki filmowej. One też się mogą rozebrać, żeby znaleźć w sobie ukryte pokłady talentu.
Uznane „gwiazdy” nie dopuszczą jednak nikogo, choć mają przecież dużo i przestrzeni i pieniędzy.

„Rozbierają” wielu z Nas. I nie pytają, czy te akcje są zgodne z naszym systemem wartości. Dobrze, takie czasy, że każdy z nas decyduje o sobie i wybiera drogę życiową i nic nikomu do tego. Nieznośny jest jednak przesyt. Czy może podniecać rozebrana modelka, piosenkarka, sportsmenka – kiedy do znużenia pokazują wciąż to samo? A pokażcie wreszcie bliżej do kamery swoje pryszcze, zmarszczki, blizny, łokcie, kości piszczelowe, żebym mógł autentycznie zawyć. Tak, to jest wstrętne, lecz prawdziwe. Szanujmy w sobie defekty.

Rzeczą, która może wywołać u mnie większe emocje będzie rozbieranie suwnicy pomostowej, która na dodatek jest zapaskudzona klinkierem cementowym. Jak będą rozbierać którąkolwiek z suwnic np. w cementowni, to wezmę lornetkę i poobserwuję spadające zardzewiałe śruby.

Przed „rozbieraną” cywilizacją jest jednak jakaś nadzieja. Prawo przyciągania ziemskiego jest nadal niezmienne…

Witold Mazur

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *