Heliogabal, wnuk Mezy – Ewa Nowacka

Historia tronu Cesarstwa Rzymskiego zna wiele przypadków, kiedy kontrola spraw państwowych szła w ręce obłąkanych degeneratów, władców dotkniętych na umyśle, będących nawet nie odbiciem, a karykaturą platońskiego typu idealnego dyktatora. Romaniści są jednak zgodni, że o ile w przypadku Kaliguli, Kommodusa czy Karakalli dostrzegalne są pewne prawidłowości, racjonalne przesłanki dokonywanych zbrodni, tak trudno o lepszy przykład szaleństwa całkowicie bezładnego, spontanicznego, a przy tym osobliwie ciekawego, niż ten dostarczony przez życie cesarza Basjanusa, dla potomności określanego mianem Heliogabala.

Ów chłopczyk, czternastolatek w chwili wstąpienia na tron (panował w latach 218-222), nie korzystał bowiem, jak poprzednicy, z usług tajnej policji, więcej – sprawy państwa nie interesowały go wcale. Jedyną ważną dlań rzeczą była propaganda kultu syryjskiego bożka Elagabala, któremu zaraz po objęciu władzy kazał wybudować świątynię na Forum Romanum. Obrzędy na cześć nowej macierzy wszystkich bóstw odprawiał sam cesarz, w asyście najwyższych dostojników państwowych. Resztę czasu wypełniały mu zabawy i złośliwe żarty, w których gustował szczególnie: a to, ku przerażeniu ucztujących gości, wpuszczał do komnat dzikie tygrysy i niedźwiedzie (zawczasu pozbawione uzębienia i pazurów), a to podał do jedzenia senatorom kamienne i drewniane repliki świetnych potraw, tak iż ci zęby sobie na nich połamali, a to wreszcie obiecał nagrodę temu niewolnikowi, który zbierze i przyniesie mu tysiąc funtów pajęczyny. Istnieje w historiografii zgoła poważna teza, iż pretorianie wreszcie zabili młodzieńca, bo po prostu się go wstydzili. Nawet i oni dość mieli cesarza, który nocą, w kobiecym przebraniu, odwiedzał najpodlejsze w mieście burdele, który gustował w homoseksualnych ekscesach z niewolnikami, będąc zazwyczaj stroną bierną, który wreszcie czołowe godności państwowe powierzał tancerzom, kramarzom, sprzedawcom ryb i golibrodom.

„Heliogabal, wnuk Mezy” to powieść historyczna, wiernie trzymająca się faktografii płynącej z zachowanych źródeł. Autorka pokusiła się jednak o niebanalną konstrukcję pracy. Narracja odbywa się na trzech poziomach. Pierwszy to pamiętnik Julii Mezy, babki nastoletniego cezara. Drugi stylizowany jest na przekaz współczesnego bohaterom rzymskiego historyka. Trzeci wreszcie to zapisy rozmów, jakie autorka odbyła kolejno z: wychowawcą, psychologiem, lekarzem psychiatrą, lekarzem endokrynologiem i czytelniczką. Rozmówcy kolejno rozkładają na czynniki pierwsze postać Basjanusa, dokonując analizy jego wykolejonej psychiki.

Nowacka równie wiele uwagi poświęca drugiej tytułowej postaci. Julia Meza ze swymi namiętnościami idealnie pasowałaby do którejś z tragedii Szekspira. To ona, Heliogabal bowiem jest oderwanym od rzeczywistości figurantem, kieruje sprawami państwa, będąc przy tym kobietą swoiście chorą na władzę. Chłodna, cyniczna, otwarcie przyznająca się do braku uczuć nawet wobec własnych córek, konsekwentnie realizuje plan uzyskania nieformalnego zwierzchnictwa nad sprawami publicznymi, dla założonego celu rezygnując ze wszelkich skrupułów natury etycznej. Przedstawiona zostaje cała sekwencja działań bohaterki, aż po wyniesienie i deifikację Basjanusa. Z tym ostatnim łączą ją nader osobliwe relacje, nie przeszkadzające jednak w faktycznym wydaniu wyroku śmierci na wnuka, którego szaleństwa zaczynają być dla samej Julii Mezy i jej roli w państwie niebezpieczne. Na tle jej kreacji, ociężały umysłowo Heliogabal jawi się jako biedne, skrzywdzone dziecko, które kaprys losu rzucił w odmęt nader nieprzychylnych wypadków, prowadzących do obłędu i tragicznej śmierci.

Pod względem filologicznej dokładności powieść stoi na wysokim poziomie, któremu daleko wszakże do niedoścignionego wzoru w tej dziedzinie, Sienkiewiczowskiego „Quo vadis”. Być może to kwestia przyjętej konwencji, mimo to jednak widać, że autorce znane są realia i kulturowy kanon opisywanej epoki; zapewne spędziła sporo czasu nad przedmiotową literaturą.

„Heliogabal, wnuk Mezy” z pewnością nie jest książką dla każdego. Czytelnik niezorientowany w dziejach panowania dynastii Septymiusza Sewera i następców odnajdzie w niej bowiem jedynie chaotycznie ułożone wspomnienia i zapiski, dotyczące bliżej nieokreślonej materii. Powieść Nowackiej może być natomiast ciekawą rozrywką zarówno dla domorosłych miłośników dziejów Imperium Romanum, jak i historyków.

Autor: Ewa Nowacka
Tytuł: Heliogabal, wnuk Mezy
Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1974
Liczba stron: 283
Łukasz Ścisłowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *