Ależ Marianno! – Katarzyna Leżeńska

Ale mi się trafiło! Pomiędzy ustami a brzegiem pucharu, pomiędzy jednym zleceniem a drugim, czytam sobie książkę z czystego popędu czytelniczego.
Przyznam się, o moim ekshibicjonizmie recenzenta wiedzą już chyba wszyscy z rozpędu czytający moje recenzje w AM, że w liceum po taką książkę bym nie sięgnęła. Wtedy wydawało mi się, że mam za dużo do przeczytania książek z tzw. półki snoba i trzeba uzupełnić karygodne braki rzucając się choćby na „Ulissesa”, „Grę w klasy” czy inne pozycje dla wyrobionych literacko. Oczywiście w międzyczasie dla złapania oddechu czytałam sobie powieści Eugeniusza Paukszty, Krystyny Siesickiej i …, ten fragment recenzji można sobie można sobie samemu wypełnić.

Wreszcie, przyszedł taki czas w życiu, w którym za głośny, narzucony imperatyw działania w jakimkolwiek kierunku, zaczyna zanikać, a zostaje folgowanie swoim prawdziwym instynktom i chęciom. Tak też stało się z moimi nie zawsze do końca zinternalizowanymi pasjami czytelniczymi. Nie przyznam się, czego nie zdążyłam przeczytać. Przynajmniej, po latach, bez wyrzutów sumienia sięgam po zgrabnie napisaną książkę, którą się po prostu dobrze czyta.

„Ależ Marianno!” czyta się bardzo dobrze. Zwłaszcza, że to książka z gatunku antydepresantów, które zawsze chętnie polecam. Wiadomo, przygnębienie, kłopoty to rzecz ludzka, rzekłabym nawet, kondycja uniwersalna, przynajmniej od czasu do czasu. Taka książka z cyklu „ku pokrzepieniu serc” o perypetiach bohaterki z dorobkiem życiowym w postaci rodziny i mieszkania na warszawskim Ursynowie to dobry środek znieczulający na przygnębienie i smutek każdego sezonu.

Sytuację, w której nagle Mariannie objawia się Prawda o swoim życiu rodzinnym i zawodowym, to każdy z nas albo ma za sobą, albo przed sobą, albo właśnie taką przechodzi. Nie tylko na przykładzie głównej bohaterki, autorka zgrabnie tłumaczy mechanizm powstawania kryzysów życiowych. Całkiem przekonywująco. Kto nie szuka w książce środków znieczulających i wystarczają mu e-booki krajoznawcze, także znajdzie w „Ależ Marianno!” coś dla siebie. To z powodu licznych zabiegów osadzających akcję w danym miejscu i czasie, aktualności wkomponowanych w fabułę. Ponieważ z wyjątkami nie przepadam za gatunkiem fantasy, tym chętniej śledziłam wartką akcję osadzoną w dobrze mi znanym krajobrazie. Powieść jest nieocenionym przewodnikiem po polskiej rzeczywistości u progu trzeciego tysiąclecia: rozwarstwienie społeczne w nowoczesnej warszawskiej dzielnicy, obowiązkowe badania piersi, zdrady mężów w pewnym wieku, podróże metrem po stolicy, prezes sparzony na boomie spółek internetowych, zmiany i redukcje zatrudnienia, a w międzyczasie bohaterowie jadą na Roztocze – ostatni krzyk mody wśród warszawskich zaharowanych yuppies znudzonych Mazurami i nadmorskim krajobrazem.

I ponieważ zbliża się sezon na niespieszne polegiwanie i lekkostrawne czytanie, książkę z czystym sumieniem polecam. autor: Katarzyna Leżeńska
tytuł: Ależ Marianno!
wydawnictwo: Prószyński i S-ka S.A., wydanie I
ISBN: 83-7337-908-8
stron: 105 mm x 171 mm
oprawa miękka
cena: 14,90 zł
dostarczył: Prószyński i S-ka – www.proszynski.pl

Sprawdź u nas w Mentis – łatwy do zapamiętania, bezpośredni link do książki:
http://skocz.pl/marianno

Ewa Balik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *