Maksymin Trak – Ewa Nowacka

Był taki rzymski cesarz, który w młodości pasał w Tracji barany.
Nazywał się Maksymin.
Maksymin Trak.
Albo jeśli ktoś woli: Gajusz Juliusz Werus Maksymin.

„Maksymin Trak” to kolejna powieść Ewy Nowackiej, autorki, która odnalazła w latach 70-tych ubiegłego wieku atrakcyjną niszę, z dala od komunistycznego przymusu i opozycyjnej wrzawy, zanurzając się w mroki (wbrew pozorom, jest to stosowne określenie) dziejów Cesarstwa Rzymskiego. Podobnie jak w poprzednich dziełach: „Rok trzech cezarów” (1967, literacki debiut), „Kommodus i Marcja” (1972) oraz „Heliogabal, wnuk Mezy” (1974), autorka wiernie odmalowuje realia epoki, w jakiej osadzone są losy opisywanych bohaterów, tworząc trudną do odtworzenia atmosferę wściekłych namiętności, ale i smutku czy cierpienia kolejnych władców imperium Romanum.

„Maksymin Trak” to historia o cierpieniu, niewysłowionym, bo – paradoksalnie – niezrozumianym. Młodemu pasterzowi z Tracji (dzisiejsza Bułgaria) zdarzało się rzucać kamienie na patrolujących okolicę rzymskich legionistów. Wreszcie został, po uprzednim powaleniu kilkunastu żołnierzy, co poświadczają antyczne źródła, pojmany i przymusowo wcielony do formacji auxilia (oddziałów posiłkowych).

Ów człowiek o prostym usposobieniu został wywieziony z ojczyzny i poddany obowiązującemu w armii rzymskiej rygorowi. Stał się niezwykle skutecznym siepaczem, który bez skrupułów (jego pierwotna natura wykluczała bowiem odróżnianie dobra od zła) kaleczył i mordował wskazane mu przez zwierzchnika osoby.

A był Maksymin Trak potężny: wszystkie bez wyjątku antyczne źródła potwierdzają niezwykłą fizyczną tężyznę bałkańskiego chłopa. Jako człowiek rozumiejący jedynie cel, a nie moralną treść wydawanych rozkazów, był dla bezwzględnego Septymiusza Sewera czy jego psychopatycznego syna Karakalli przydatnym narzędziem. Za sprawą tego ostatniego piął się po kolejnych szczeblach wojskowej kariery, w końcu zostając dowódcą nadreńskiej armii, która ogłosiła go imperatorem.

Powieść Nowackiej, adresowana przede wszystkim do znawców i miłośników okresu początku – jak to określił M. Rostowstew – wojskowej anarchii w Cesarstwie Rzymskim, przytacza dzieje człowieka wciągniętego w karby wielkiej polityki i mechanizmy bezwzględnej władzy. Powieść, podobnie jak inne dzieła autorki, ma oryginalną budowę: rozdziały beletrystyczne przeplatają się z analitycznymi, w których Nowacka rozkłada na czynniki pierwsze portret psychologiczny cesarza oraz odtwarza polityczne realia epoki.

Ów prosty żołnierz, cieszący się z uwagi na niezwykłą siłę i umiejętności bojowe (jak poświadcza Herodian, gołymi rękoma skręcił kark lwu) niezwykłym mirem wśród broniących granic Imperium wojowników, to człowiek krańcowo zagubiony. Owa dezorientacja nie nosi wszakże znamion moralnych, odróżniać dobra od zła cesarz Maksymin bowiem nigdy się nie nauczył. Czytelnik widzi historię człowieka, oderwanego od swych codziennych zajęć na trackiej prowincji, zniewolonego i bezwzględnie wykorzystanego przez światowładną machinę Cesarstwa.

Tegoż właśnie człowieka, do końca nieświadomego zachodzących wokół procesów, solidarnie znienawidziła i senatorska arystokracja, i lud. Maksymin bowiem, co Nowackiej udało się wiernie odmalować, zaczyna rządzić państwem po wojskowemu. Terror, który za poprzedników ograniczał swój zasięg do wąskiej kategorii możnych rodów, za panowania Traka dotyka drobnego rzemieślnika, kupca, rolnika, ogrodnika… Sam zaś „barbarzyński cesarz” personifikuje codzienną niepewność, wyrażoną w stolicy postaciami żołnierza, pretorianina, zbira, siepacza. W Mieście wybuchają rozruchy, z całej Italii – co niespotykane dawniej – napływają ochotnicy do walki z tyranem, senat obiera dwóch antycesarzy, Maksymin zaś, nie rozumiejąc przyczyn tego nagłego wybuchu, pogrąża się w alkoholizmie. Dopełnieniem jego życiowej klęski jest konflikt z synem. Słysząc o jego śmierci, Maksymin rzuca się na miecz.

Maksymin Trak to w sferze polityki doskonały wyraziciel swoich czasów. W dekadach następujących po jego śmierci wojskowe przewroty staną się zasadą sukcesji. Autorka koncentruje się na opisie wnętrza głównego bohatera, próbując znaleźć czynniki decydujące o wyborze takiej, a nie innej ścieżki życiowej. Wydaje się jednak, że Trak nie miał w życiu wyboru: porwany z rodzinnej wioski, przez resztę życia spotykał się już tylko z przymusem. Okradziony z wolności, bezwolnie przejął najgorsze cechy swoich panów.

Losy trackiego pasterza, któremu przyszło zostać imperatorem Rzymu, skłaniać mogą do refleksji nad naturą bezwzględnej machiny historii. To właśnie ona niespodziewanie wdziera się w życie przeciętnego człowieka, oczekując odeń poświęcenia i niezwykłych czynów. Historia to nie tylko stawanie się wielkich imperiów, ale i dzieje maluczkich, takich jak Maksymin Trak. Burzliwe losy zwykłych ludzi w czasie historycznych przełomów znamy najczęściej przez pryzmat tragicznych wydarzeń XX wieku. Wydaje się, że celem Nowackiej było ukazanie niezmienności historycznej machiny, od wieków determinującej losy nawet tego nieświadomych jednostek.

Łukasz Ścisłowicz

Autor: Ewa Nowacka
Tytuł: Maksymin Trak
Wydawnictwo Czytelnik
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 1975
Liczba stron : 283

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *