Pisma internetowe – ich role, przyszłość… refleksja

Kiedy wpisałam w wyszukiwarkę internetową hasło „pisma internetowe”, moim oczom ukazały się następujące hasła: „Czy pisma internetowe mogą stać się zagrożeniem dla tych wydawanych na papierze? ”, „Coraz większa popularność pism internetowych”, „ Pisma internetowe szansą na popularyzację kultury”, „ Jaką przyszłość mają pisma internetowe?”.

Stwierdzenia, pytania, jakie tutaj przytoczyłam pokazują, jak żywą, emocjonującą wręcz dyskusję, budzi coraz to większa popularność pism internetowych. Dla jednych są one szansą na pokazanie swojego pisarskiego talentu, chęcią zaistnienia w „dziennikarskim świecie”, dla drugich zagrożeniem, jednym z kolejnych wymysłów Internetu i współczesnej cywilizacji.

Większość pism internetowych, jakie udało mi się znaleźć, tworzonych jest przez ludzi młodych, inteligentnych, aktywnych, o szerokich zainteresowaniach i do takich samych osób adresowanych. Redakcja pisma „Apeiron Magazine” podkreśla, że jest zgraną paczką młodych ludzi, którzy mają czas i ochotę robić coś dla innych. Twórcy magazynu kultury popularnej „Esencja” charakteryzują siebie jako „wybuchową mieszankę młodości i doświadczenia, urody i intelektu”.

Moim zdaniem pisma internetowe mogą być bardzo dobrym uzupełnieniem do wydawanych czasopism i gazet. Prezentują różne punkty widzenia, opowiadają o czyichś doświadczeniach, pasjach i zainteresowaniach. Ponadto stają się szansą dla ludzi, którzy nie zdołali opublikować swoich artykułów na łamach pism drukowanych. Entuzjaści tych internetowych przedsięwzięć podkreślają , że są one idealnym rozwiązaniem dla osób, które mieszkają w niewielkich miejscowościach, wsiach, gdzie kolportaż czasopism i gazet pozostawia wiele do życzenia (zwłaszcza jeżeli chodzi o ambitne wydawnictwa).

Pisma internetowe są niezwykle popularne w środowiskach studenckich i szkolnych. W dzisiejszych czasach założenie strony internetowej jest sprawą dość banalną i prostą. Problem pojawia się przy kwestiach finansowych (wykupienia domeny, strony internetowej itd.) oraz doboru i przedstawienia interesującego materiału. Dlatego twórcy pism internetowych zwracają się o pomoc finansową do różnych instytucji np. władz uczelni. Poszukują również kontaktów z różnymi ciekawymi organizacjami. Stają się otwarci na świat, poznają swoje lokalne rzeczywistości i poszerzają swoje horyzonty. Ich zdobyte informacje, przemyślenia ubrane w atrakcyjna formę trafiają do internetowego czytelnika. Przykładem takiego otwartego na świat pisma internetowego jest „@Pismo”- tworzone przez studentów Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Znalazłam tutaj wiele ciekawych artykułów o muzyce, kulturze, twórczości własnej studentów, a także o życiu i studenckich problemach (nie tylko krakowskich studentów). Oczywiście w czasach, kiedy dostęp do Internetu i komputerów był bardzo ograniczony, lub po prostu go nie było, powstawały gazetki szkolne, studenckie. Stara formuła „skseruj sobie i przekaż innym” sprawdzała się całkiem nieźle. Pisma internetowe stwarzają nowe ciekawe rozwiązania, możliwości (np. każdy artykuł można praktycznie od razu skomentować).

Do tej pory pisałam jedynie o pismach skierowanych i pisanych przez ludzi młodych. Pisma internetowe kierowane są do osób w różnym wieku, o różnych zainteresowaniach. Przykładami niech będą: „PuellaNowa” – internetowe pismo kobiece, „HE”- magazyn dla mężczyzn, „Republika dzieci”- magazyn internetowy dla rodziców.

Bardzo często zdarza się, że pisma internetowe zostają wydawane na papierze i na odwrót. Redakcje, wydawcy publikują część swoich artykułów w swoich stronach internetowych. Na przykład pismo poświęcone fotografii artystycznej „Fototapeta” zdecydowało się publikować jedynie on-line. Granica między pismami drukowanymi, a tymi publikowanymi w Internecie jest niezwykle płynna. Czasami nawet można nie zauważyć, kiedy nasze ulubione artykuły istniejące jedynie w wirtualnej przestrzeni, zaczynają pojawiać się na papierze.

Pisma internetowe to prawdziwy wynalazek dla naszych czasów, łatwy i szybki w dostępie, często dużo tańszy lub bezpłatny, zawierający różne ciekawe treści. Należy jednak zdawać sobie sprawę z zagrożeń, negatywów, jakie za sobą niosą. Wielu badaczy, twórców, jak na przykład Dawid Kain, zwraca uwagę na dużą ilość słabych tekstów, które codziennie zalewają strony internetowe. Zbytnia „ekspansja” pism internetowych prowadzi również do zmniejszania liczby nakładów, zamykania wielu wartościowych i cennych dla społeczeństwa magazynów i czasopism. Pisma ukazujące się w Internecie powinny być dodatkiem, częścią wielkiego przemysłu czasopiśmienniczego. Pisma internetowe na pewno mają przed sobą długi żywot. Mam nadzieję, że nie wyprą gazet i magazynów drukowanych.

W pewnej dyskusji Łukasz Śmigiel powiedział, że nie obrazi się jeśli za dziesięć lat, jadąc do pracy będzie mógł się podpiąć do jakiejś budki swoim zwijanym w rulon, płaskim ekranem i ściągnąć sobie na niego za odpowiednią opłatą numery wszystkich pism na nowy miesiąc. Ja mam nadzieję, że do takich zmian nie dojdzie, chociaż to już może bardziej kwestia samego rozwoju technologicznego.

Moim zdaniem najważniejsze jest to, żebyśmy zachowali umiar w korzystaniu z Internetu, publikacji i artykułów tam zamieszczonych i sięgali do pism i książek. Czy ta sytuacja ma szansę na przetrwanie? Pożyjemy, zobaczymy….

Alicja Greber

One thought on “Pisma internetowe – ich role, przyszłość… refleksja

  1. Artykuł ze zdecydowanie pesymistyczną końcówką 🙂 Przede wszystkim podane tytuły (np. HE) to nie są magazyny, to strony, które tylko przyjęły taką nazwę. Mag, lub zin, to zawartość, którą można swobodnie pobrać w jednolitym pliku, np. formacie pdf, który jest wygodny i powszechny. Magazyn internetowy powinien dawać możliwość pobrania i przeczytania offline, co w dobie rosnącej ilości mobilnych urządzeń staje się potrzebne. W Polsce wciąż mobilny internet jest za drogi i pełny limitów ale coraz tańsze robią się netbooki, czytniki, palmtopy – a w pociągu, tramwaju, czy innych środkach lokomocji wciąż dostępu do internetu brak. Dlatego e-pismo w formacie pdf to doskonały pomysł.

    Za kilka lat kiedy nowe technologie związane z e-papierem wejdą do masowej produkcji a ich ceny będą oscylowały w granicach 300-500zł zacznie się bum na elektroniczne pisma i max za 10 lat będzie to powszechna i wygodna forma pisma.

    Autorka w końcówce artykułu pisze o takiej wizji jako czymś złym, czy też tylko dodatkowym, ja widzę to jako szansę na ekologiczną postać papieru z niesamowitymi możliwościami, niższymi cenami i interaktywnymi artykułami…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *