Co porabia Piotr Lato?

Sam sobie sterem, żaglem, okrętem…

Pokochany przez wielu za udział w I edycji Big Brothera. Utożsamiany z IV edycją Idola. Dla gitary porzucił pianino. Nagrał singla znanego młodemu pokoleniu. Czaruje nie tylko swoją grą na gitarze, ale i niesamowicie ciepłym, jak na rockmana, głosem. To on do swoich nóg rzucił rzesze fanek. Uśmiechnięty, sympatyczny i szczery, a w jego duszy cały czas gra muzyka. Z Piotrem Lato o tym, co było, jest i będzie rozmawia Paulina Walczak.


Big Brother to już odległa przeszłość. Jak zmieniło się Twoje życie po udziale w programie?

(po chwili zastanowienia) Na dobrą sprawę nigdy tak totalnie tego nie podsumowałem. Jednak moje życie zmieniło się zdecydowanie. Sporo się działo i było to męczące, także fizycznie, na co nie byłem przygotowany. Na pewno było to szalone. Poznałem sporo fajnych osób, odwiedziłem masę miejsc, których w innym przypadku nie miał bym okazji odwiedzić i to był na pewno plus.

Udział w programie Big Brother był dla mnie wyzwaniem i przede wszystkim czasem pracy nad sobą. Wiedziałem, że jeśli w nim dam radę, to zahartuję się i w życiu będzie mi łatwiej. Po programie przez dwa lata było troszeczkę dziko. To, co się wokół mnie działo, było zupełnie nierealne i ciężko było mi zrobić coś normalnego. Nadal ludzie, spotykając mnie na ulicy, zastanawiają się, skąd mnie znają.

Miałeś wątpliwości, czy wejść do programu?

No oczywiście. Trzy dni się zastanawiałem. Szedłem wtedy w kierunku zupełnie mi niewiadomym. Powiedziałem sobie, że nie mogę się bać. Jeśli raz zacznę się bać, to wiadomo jak będzie. To był ważny wniosek, który wyciągnąłem.

W programie nastąpił przełom, gdy dostałeś gitarę od Zbigniewa Hołdysa. Nie wiedziałeś, co masz powiedzieć?

lato.bmp(śmiech) No tak, to był bardzo emocjonujący moment. Niesamowite dla mnie było, że on przyszedł, dał mi gitarę i przez półtora roku po programie utrzymywałem z nim kontakt. On chciał pomóc mi wydać płytę. Hołdys mi tłumaczył, że śpiewałem przede wszystkim rytmicznie i z wyczuciem. I to mnie podbudowało. Oznaczało, że mam słuch muzyczny i jestem jakoś tam muzykalny. Jednak w tym całym zamieszaniu nie byłem gotowy na to, co mi chciał powiedzieć, przekazać i jak chciał mi pomóc. Myślę, że chciał mnie sprowadzić na ziemię, pokazać, na czym w ogóle polega show-biznes. Nie przyjmowałem tego do siebie, myślałem, że to wszystko jest piękne, kolorowe i już zawsze tak będzie. Nie spodziewałem się, że to takie trudne.

Po udziale w Idolu gdzieś się ukryłeś. W zasadzie od tamtej pory nie widać Cię. Co robisz przez cały ten czas?

W tej chwili nie funkcjonuję wirtualnie czy medialnie, ale za to buduję coś własnymi rękoma. Moim pierwszym celem w życiu jest nagranie płyty. Muszę do wszystkiego dochodzić sam, dlatego to tak długo trwa, ale wierzę, że wytrwałość może przynieść wymierny efekt. Nie dopuszczam do siebie myśli, że ktoś mógłby za mnie coś zrobić. To jest obsesja kontroli.

Studiowałeś handel zagraniczny, nie wiążesz z nim przyszłości?

Skończyłem te studia, ale czuję, że one nie były dla mnie. Cały czas myślę, żeby zacząć coś innego. Tylko teraz nie mam czasu. Pójdę na studia, ale nie wybrałem jeszcze niczego konkretnego. Różne rzeczy mi się marzą.

Jednak oddałeś się normalnej przyziemnej pracy, co to jest konkretnie?

Zajmuję się nieruchomościami. Nie mam już oszczędności sprzed lat, więc muszę pracować, żeby się utrzymać. Ta praca nie jest moją pasją, tym, co kocham, ale myślę, że jest to zajęcie chwilowe, bo dalej chcę tworzyć muzykę i tylko na niej się skupić. Gdyby udało się połączyć pracę z muzyką, byłoby super.

Nie zwątpiłeś w swoją muzykę, twórczość i pomysły?

Gdyby tak miało być, to dawno bym się poddał. Muzyka jest moim powołaniem. Jeszcze nie wydałem płyty, ale nagrałem singla i zdobyłem doświadczenie w studiu nagraniowym. Wiem, że to jest to.

W muzyce przychodzi taki moment, kiedy coś zaczyna się dziać i wtedy trzeba iść pełną parą – mieć materiał, nagrać płytę, grać koncerty, dać się poznać. Jest to jedyna droga, którą widzę – mozolna, ale stabilna.

Czyli jednak cały czas pracujesz nad muzyką. Jak to obecnie wygląda?

Powolutku wszystko posuwa się do przodu. Powstała fajna rock and rollowa kapela w stylu Aerosmith, Velvet Revolver, Guns and Roses. Takich rockowych zespołów prawie już się dziś nie spotyka. Można to uznać za przestarzałe, ale to nie jest rock lat 80-tych. Raczej surowy i bezaspiracyjny, ale pozytywny rock and roll lat 90. Takie czysto naturalne gitarowe granie. Mamy już ¾ materiałów zrobione: są podkłady i melodie. Tylko teksty muszę jeszcze napisać. Jest to nasz pierwszy projekt.

Można pokusić się o pytanie, czy jest jeszcze drugi?

Oczywiście, że tak. Dobre po Idolu było to, że zacząłem przesłuchiwać masę muzyków i udało mi się złożyć pewien skład. Jest to Band HEBAAN, z którym już grałem. To naprawdę utalentowani ludzie. Przez to, że znamy się wiele lat, mogę powiedzieć, że jest to dojrzały i doświadczony zespół. Gramy ciężką muzykę na pograniczu metalu i stonner rocka. Mamy już 12 utworów.

Poza tym mam na komputerze masę własnych rzeczy, raczej w klimacie akustycznym. Jest tam więcej bębenków niż ciężkiej perkusji. Takie akustyczne brzmienia, „dziwne instrumenty” i różni muzyczni goście. Chcę, by to były gitarowe melodie z samym wokalem. I to jest mój trzeci projekt – solowy.

Myślisz, że któryś z Twoich projektów ma siłę przebicia się przez polskie audytorium?

Oj nie wiem. Jak dla mnie są to trzy rewelacyjne rzeczy. Takiej muzyki często się dziś nie spotyka. Jest to stara szkoła gitarowego grania… Są to rzeczy klasycznie rockowe, ale przede wszystkim mają w sobie nieśmiertelną melodię.

Sopot i Opole są zarysowane w Twoich planach?

Są to bardzo fajne miejsca. Mam nadzieję, że kiedyś w jakichś debiutach tam zagoszczę.

Podsumowując, czym różni się ten Piotr Lato od Piotrka z Big Brothera?

Na pewno wiekiem i brodą. (śmiech) Przed programem nie mógłbym tak swobodnie rozmawiać. Byłem chorobliwie nieśmiały. Po BB zdecydowanie otworzyłem się na ludzi. Mam też inne nastawienie do związków i życia, staram się do nich podchodzić poważnie. Może nadal nie mam wytrawnej wiedzy o show-biznesie, przynajmniej takiej, jaką chciałbym mieć, ale mam zupełnie inne podejście do niego i jestem bogatszy o doświadczenia.

Wniosek jest jeden. Miłość do muzyki zdecydowanie wygrywa?

Chyba tak. Teraz mogę spokojnie pracować nad muzyką na płytę. Dla mnie muzyka jest nieskończoną połacią, po której mogę się poruszać. Tego nie daje mi inna płaszczyzna życia. To jest taki mój konik, oczko w głowie i to będę robił.

One thought on “Co porabia Piotr Lato?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *