Nowości wydawnicze – wrzesień 2008

Nowości wydawnicze wrzesień 2008


Stuart McBride „Dom Krwi”


dom-krwi_stuart-macbrideimages_product9978-83-241-3144-0.jpgPowieść sensacyjna, pełna sztandarowych wątków od zawsze obecnych w tym gatunku. Mamy więc pozbawionego złudzeń i sentymentów twardego policjanta, w którego rolę bez wątpienia idealnie wcieliłby się Sylvester Stalone albo inna gwiazda hollywoodzkich filmów sensacyjnych, straszliwe morderstwa popełniane ręką zbrodniarza w groteskowej masce Margaret Thatcher oraz trzymającą w napięciu intrygę, której finału czytelnik dowie się dopiero na ostatnich stronach powieści.
Mniej więcej tak wygląda trzon fabuły nakreślonej w książce Stuarta McBride’a pt.: „Dom Krwi”. Historia rozpoczyna się w porcie Aberdeen od odkrycia kontenera do przewozu mięsa, w którym owszem znajduje się mięso, ale ludzkie. Policja na czele z bezkompromisowym sierżantem Loganem McRae rozpoczyna poszukiwania ludzkiego Rzeźnika, angażując całe miasto w nierówną walkę z diabelnie sprytnym i wyrachowanym mordercą. Ten już kiedyś dostał się w ręce sprawiedliwości, schwytany przez poprzedniego szefa Logana, inspektora Inscha. Po opuszczeniu więzienia, Rzeźnik przystępuje do przerwanego dzieła, tym razem szczególnie okazując makabryczne zainteresowanie policjantom, którzy przyczynili się do jego ujęcia w przeszłości…

Powieść McBride’a nie poraża oryginalnością. Jak wspomniałam na początku, jest typowym przedstawicielem swojego gatunku, pełnym powtarzających się schematów i rytuałów. Główny bohater, mimo czarnego poczucia humoru i podejmowanych prób autora, by go nieco uczłowieczyć, ostatecznie niczym szczególnym się nie wyróżnia na tle twardzieli z historii sensacyjnych. Jego przeciwnik, przerażający Rzeźnik, wypada trochę ciekawiej, choć też został wtłoczony w sztywne ramy typowych, seryjnych morderców.
Polecam miłośnikom sensacji i mocnych, tak zwanych męskich wrażeń. Reszta może się zwyczajnie znudzić kolejną próbą wskrzeszania starych, wykorzystanych tematów.

Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 320
Data wydania: wrzesień 2008

Zofia Staniszewska „Czarownica z Radosnej”


czarownica_z_radosnej.jpgZaskakujące połączenie dwóch płaszczyzn – realnej i fantastycznej, okraszone wyrafinowanym humorem i subtelnym tchnieniem kobiecości.

Jagoda z pozoru jest zwyczajną kobietą w średnim wieku, szarą bibliotekarką w pobliskim gimnazjum, wychowującą dwójkę dzieci, wciąż zatroskaną o zapewnienie bytu rodzinie. Nikt nie podejrzewa, że Jagoda to również czarownica, która zrezygnowała z fantastycznego życia pełnego przygód, które mogłaby toczyć dzięki swojej magii. Osiadła w Radosnej, by cieszyć się przyjemnościami codzienności. Jej codzienność nie jest jednak aż tak prozaiczna, jak mogłoby się wydawać…
Bohaterka nawiązuje znajomość z ekscentrycznym malarzem, któremu pomaga szpiegować gang. Nie zapomina też o swoich czarach i nie zawaha się ich wykorzystać, kiedy sytuacja będzie wymagać rzucenia jakiegoś dobrego uroku… Albo złego?
Zofia Staniszewska w powieści pt.: „Czarownica z Radosnej” ukazuje beztroski świat czarownicy. Zresztą symbolicznie nazywa miejsce jej zamieszkania Radosną. Przez całą książkę czytelnika nie opuszcza bowiem atmosfera sielanki i błogiego spokoju. Może stanowić przyjemny azyl przed galopującą rzeczywistością.
Jeżeli macie ochotę na chwilę wytchnienia i lekką, niezobowiązującą lekturę, „Czarownica z Radosnej” jest właśnie dla Was.

Wydawnictwo: Redhorse
Liczba stron: 328 stron
Data wydania: wrzesień 2008

Benedetta Craveri „Kochanki i królowe. Władza kobiet”


978-83-7414-489-6_66648_f.jpgSpołeczeństwo, prawo, religia – trzech nieodłącznych katów, którzy przez minione tysiąclecia trzymały kobiety w uwłaczającej niewoli, bezczelnie twierdząc, że nie nadają się do niczego innego, poza rodzeniem dzieci i schlebianiem próżności mężczyzn. Same kobiety podlegały bezlitosnym regułom tego do bólu męskiego świata, pozbawione nawet prawa do myślenia, a tym bardziej do wyrażania swoich myśli. Mimo to wśród nich znalazło się kilka nieprzeciętnych osobowości, które niezmazanym piętnem odznaczyły się w historii i kulturze Europy od czasów Renesansu do Rewolucji 1789 roku.

Pisarka Benedetta Craveri poświęca im wnikliwą uwagę i stara się oddać sprawiedliwość na kartach książki pt.: „Kochanki i królowe. Władza kobiet”. Ponieważ kobiety nie miały możliwości bezpośrednio stanąć w szranki z mężczyznami, nigdy nie grały fair… I rzadko kiedy nie musiały za to drogo zapłacić.
Autorka wspomina losy fascynujących królewskich małżonek i kochanek, szczególnie koncentrując się na losach ambitnych faworyt Henryka IV – Gabrielle d’Estrées i Henriette d’Entragues, wykwintnej kurtyzany pani du Barry, uzdolnionej pisarsko żony Franciszka I, Małgorzaty Nawarskiej, która jako pierwsza francuska poetka opublikowała swoje wiersze, jak również opowiada historie dwóch obdarzonych niesamowitą władzą regentek Katarzyny Medycejskiej i Anny Austriaczki.
Te kobiety odnalazły w sobie wystarczającą odwagę, by stawić czoło uprzedzeniom i niesprawiedliwie skonstruowanym realiom sprzed wieków. Choćby dlatego warto zapoznać się z ich życiorysami i sięgnąć po książkę Craveri. Napisano ją przystępnym, nieco gawędziarskim językiem, który w urzekający sposób wiedzie czytelnika przez sypialnie królów, toalety jego faworyt i ich dotąd niezgłębione tajniki serca.

Wydawnictwo: WAB
Liczba stron: 496 stron
Data wydania: wrzesień 2008

John Ajvide Lindovist „Wpuść mnie”


008127m.jpgSzwedzka próba przeanalizowania i opowiedzenia na nowo legend wampirów. Jak zwykle w takim wypadku historia jest ponura i przesączona bolesnymi emocjami. Podobnie jak bodajże najsłynniejsza pisarka, zajmująca się tą tematyką, Anne Rice, również autor powieści „Wpuść mnie” John Ajvide Lindovist łączy elementy powieści psychologicznej z horrorem.
Akcja książki toczy się w Sztokholmie przedstawionym w enigmatyczny i mglisty sposób. Główny bohater Oskar jest nieśmiałym, zakompleksionym chłopcem, który nie ma przyjaciół i uważa, że na nich nie zasługuje. Mieszka jedynie z matką, ale nie znajduje w niej poszukiwanego oparcia. W szkole również nie odnajduje zrozumienia. Staje się przedmiotem drwin i prześladowań kolegów. Sytuacja zmienia się, kiedy do sąsiedniego mieszkania wprowadza się jego rówieśniczka, Eli.
Powinna chodzić do szkoły, tak jak Oskar, ale zwykle nie opuszcza domu po zmroku… Przynajmniej Oskar nigdy nie widział jej w dzień. Bohater zaczyna się poważnie zastanawiać, kim naprawdę jest jego pierwsza, więc najlepsza przyjaciółka, kiedy w okolicy zaczynają ginąć młodzi ludzie, kompletnie pozbawieni krwi. Czy to tylko przypadek, że każdy z nich był jego prześladowcą?
„Wpuść mnie” niestety nie wnosi nic nowego do historii o wampirach, powiela te same schematy i cierpiętniczy wizerunek wampirów na trwałe wpisany do literatury, dzięki powieściom Anne Rice. Pisarstwo szwedzkie ma jednak pewną, interesującą prawidłowość – nieco mroczny, melancholijny klimat, obecny także w tej książce. Czy to jednak wystarczy, by porwać czytelnika do lektury? Wciąż nie opuszcza mnie wrażenie, że jednak nie.

Wydawnictwo: Amber
Liczba stron:352
Data wydania: wrzesień 2008

Zachar Prilepin „Sańkja”


24875.jpg „Sańkja” Zachara Priplepina stanowi kwintesencję mrocznej literatury rosyjskiej. Autor ukazuje losy młodego chłopaka, Saszy oraz jego duchowe i polityczne dojrzewanie w świecie na progu Wielkiej Rewolucji. Bohater ma świadomość zbliżających się zmian i czeka na nie z upragnieniem, realizując się jako członek partii narodowo-bolszewickiej. Nie zadaje sobie pytania, jak zmieni się Rosja i czy to wszystkim wyjdzie na dobre. Dla Saszy ważna jest sama zmiana, naruszenie podstaw funkcjonowania skamieniałej rzeczywistości, a nawet jej kompletne zniszczenie i rekonstrukcja według nowych, lepszych zasad. Dostanie to, czego pragnął.
Twórczość Priplepina jest pełna odwołań do najsławniejszych pisarzy rosyjskich. Najczęściej porównuje się go do Maksyma Gorkiego czy Fiodora Dostojewskiego. Rzeczywiście portrety psychologiczne i przytłaczająca atmosfera „Sańkji” przywodzą na myśl „Zbrodnię i karę”, a destrukcyjne pragnienia Saszy, by raz na zawsze skończyć ze znanym mu światem, upodobniają go do bohatera „Matki” Gorkiego.
Pisarz działa na wyobraźnię czytelnika, posługując się krótkimi, celnymi zdaniami. Jego język jest oszczędny, ale przez tę oszczędność sugestywny i bardziej wymowny niż najpiękniej skonstruowane, kwieciste zdanie. Swoje rozważania zakończę więc metodą Priplepina.
Polecam.

Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 372
Data wydania: wrzesień 2008

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *