Wiersze Ireny Naumowicz

postęp

„bo wiszący jest przeklęty przez Boga” Pwt 21,23

a wiatr nim kiwa w tył i w przód
jak wahadło zegara
jak serce dzwonu
jego serce nie bije
jego czas się skończył
tylko wciąż trwa ruch

a wiatr nim kiwa w tył i w przód
a on się nawet nie złości
nie podnosi głowy na wrony
i nie otwiera gniewnych oczu
tylko wciąż trwa ruch

a wiatr gwiżdże i wyje
a powietrze nie gra w płucach
dźwięk w gardle otulonym pętlą
tylko wciąż trwa ruch

ciało wisielca.
wystawione na widok publiczny-
– ku przestrodze-
– padł ofiarą wiecznego ruchu

***
Lekcja anatomii (Grochowiaka)

operacja
słowa
przecinam delikatną
powłokę
śmiertelną ulotną
maskę
wypowiedzenia trzeba zbadać
mechanizm i zgłębić
sens
kolejna warstwa – ukazuje się serce
tętniące
życiem
kładę na nim
rękę by poczuć
bicie
moja pięść się zaciska
gdy uderzam
w struny głosowe

***

idzie z głową jak garbem
szaleniec? skazaniec?
jak Hamlet na dziedzińcu
sieje zamęt milczeniem
pożyj jeszcze chwilkę
aż my cię miniemy
wtedy tajemnicę swą
możesz zabrać do grobu
jeszcze głębiej – niż nosisz ją w sercu
nikt z nas nie będzie skakał
za trumną nikogo nie wrzuci
nie wykopie czaszki
by spytać cię błaźnie
jaka jest reszta

szaleniec? skazaniec?
wariat
co pisze swój dramat
między brukiem a rynsztokiem
zachciało mu się być Szekspirem
dlatego budzi w nas niepokój
niedorzeczność
ale lepiej niech minie
milczeniem jest nasza zemsta, Jagonie
ostatniemu z duszą

pytam
czy Szekspir znał odpowiedź?

jaki jest związek między ziemią a czaszką
i kim są ludzie którzy
żyją na świecie bez gwiazd

dłonie księcia musiały być białe
jak twoje
a siła i odwaga przybiły
jak kość zaostrzona
tę biel do czerwieni
ręce które są moim dziedzictwem
bez pióra i bez miecza

teraz nadeszło milczenie
a ja poeta
jestem jak niemowa który
zna starą historię
zna prawdę
naprawdę
na pamięć
na próżno

usta księcia co zamknęły świat
w księdze
musiały być czerwone i blade
jak twoje drżące
kiedy sięgnąć chciał ręką gwiazd
co je miał w oczach

umarł książę
jak gaśnie cicho blade światło
i zostaje puste miejsce w nocy
wzywające Cię tęsknotą
powtarzające z uporem
pytań bez odpowiedzi
Jestem jawą

***

czekając na widza

co tu robię na tej scenie
wdycham zapach podłogi
deski nasiąkły potem
krwią z puent
perfumami oddychają ściany
to wszystko było to historia
dziedzictwo
w które muszę wtulać twarz
w tym miejscu
gdzie kroczyły dumne stopy

były światła
lśnienie
krąg świetlisty na środku
i rozproszone mleko
w którym pływał dalszy plan
teraz ciemności
bez miodowej chwały
gdzieś tylko
błyska pordzewiała nadzieja
w miejscu rozpromienionych klejnotów

chcę być choć błaznem
choć trupią czaszką
być być być
mości książę
być starym śmiesznym gadułą
nawet za kotarą jak sufler
byle mówić
choć słowa słowa słowa

jeżeli puste krzesła są moim sensem
co ja robię na tej scenie
nie będąc treścią ani sednem
bez spojrzenia widza
nie mogąc nabrać formy
co ja robię sam bez próby
jestem poetą?

***

krajobraz zaokienny wiosenny zniesiony

i są kasztany
wysokie drzewa
co znów dźwigają swoją zieloność
z lekkością
z prostotą
jak pies
swój los

ten widok zawsze
rozdziera mi serce
swoją wiarą
w dobry świat
nadzieją
kiedy bezpański
bezdomny
niekochany
głodny pies

goni muchę
merda ogonem
leży na słońcu

kiedy kolejny szczeniak
cieszy się że jest szczeniakiem

nie płaczę

że świat nie jest dla nich dostatecznie dobry
że ja nie jestem dobry jak one

patrzę na drzewa
językiem przeczytanych wierszy
na ruchliwą zieloność
w potędze światła

są liście
wysokie drzewa
psy i koty
i zawsze
nie- wiadomo-skąd mosty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *