Miś, polityk na miarę naszych czasów

Przed świętami każdy lubi bawić się w Świętego Mikołaja. W gazetach czytamy, że prezenty powinny być niepowtarzalne, niepraktyczne, wystarane, dane prosto z serca. Ostatnio szukałam jakiegoś drobiazgu, no może czegoś większego, dla swojej chrześniaczki.

Przekopując Internet natrafiłam na stronę jednej z fundacji i mam już pomysł na prezent dla niej. Tym razem Zuzia nie dostanie kolejnego zestawu klocków Lego czy grającego Ciasteczkowego Potwora z Ulicy Sazamkowej. Kupię jej misia, a przy okazji zrobię dobry uczynek i wspomogę potrzebujące dzieci. Z wyborem jednego z dwunastu pluszaków nie będę miała problemu, na szczęście wśród wesołej misiowej gromadki, znalazł się i taki o imieniu Zuzia.

Fajnie jest pomagać, zwłaszcza przed świętami. Tak sobie myślę, że my Polacy lubimy i potrafimy angażować się w różne pożyteczne kampanie społeczne. Akcje Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy czy „I Ty możesz zostać Świętym Mikołajem” spotykają się z coraz większym odzewem społeczeństwa.

Pomagamy chętnie, zwłaszcza kiedy słyszymy, że to nasze wsparcie i przekazywane pieniądze ratują i poprawiają warunki życia innych, zwłaszcza najmłodszych. Szkoda, że przez złe regulacje prawne, katastrofalną sytuację służby zdrowia, próżniactwo i niedopatrzenia urzędników niektóre wysiłki idą na marne. Włos jeży się na głowie, kiedy słyszy się na przykład o Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie.

Rok temu otworzono tam supernowoczesny Oddział Patologii i Intensywnej Terapii Noworodka, pierwszy tego typu w Polsce i w Europie. Został w całości sfinansowany przez jedną ze znanych charytatywnych fundacji.

Dziś okazuje się, że czterdziestoletni budynek szpitala wymaga gruntownego remontu, a na razie nikt ani nic nie ma nań pieniędzy. Jeden z lekarzy skarżył się, że brakuje nawet gniazdek kontaktowych. Pytanie, na co komu drogi specjalistyczny sprzęt, jeśli nie ma, gdzie go podłączyć. Dyrektor placówki rozkłada ręce i mówi, że bój z odpadającym tynkiem i popękanymi rurami jest równie mozolny i trudny, jak walka o ludzkie życie. I jak zwykle wszystkiemu winne są pieniądze, a raczej ich brak.

Ciekawe, czy potrzebna będzie ogólnonarodowa zrzuta, czy też może władze albo samorząd pomogą rozwiązać problem i przekażą szpitalowi niezbędne środki finansowe.

Niedawno Ministerstwo Zdrowia przejęło od fundacji Jurka Owsiaka kupno i rozprowadzenie pomp insulinowych dla dzieci chorych na cukrzycę. Przedsięwzięcie się nie udało, sprzęt nie trafił do większości potrzebujących, a Owsiak wykrzyczał w jednym z wywiadów, że nie wierzy już żadnemu politykowi. Urzędnikom i władzy wierzyć nie można. Pytanie, czy można namówić do jakiejkolwiek pożytecznej działalności. Być może pozostaje nam tylko prosić: panie i panowie weźcie się wreszcie do roboty albo chociaż nie wyrządzajcie jeszcze większych szkód.

Dla polskiej klasy politycznej świąteczny okres stanie się niemożliwą do przegapienia okazją dla polepszenia, często nadszarpniętego już, wizerunku. Przemiłe życzenia, wspólne śpiewanie kolęd, wzięcie udziału w różnego rodzaju imprezach charytatywnych, kupno misia czy wigilijnej świecy. Z pewnością takich uczynnych i miłych jak misiowa rodzinka polityków będziemy obserwować na ekranach naszych telewizorów.

Życzyłabym sobie, tak na święta, aby kochani reprezentanci naszej władzy w czasie Wigilii zastanowili się nad tym, w jaki sposób polepszyć sytuację tego naszego wspólnego podwórka. Ktoś na forum napisał, że licytowane w świątecznej akcji charytatywnej maskotki to misie naszych czasów. Mam nadzieję, że to podobne hasło „politycy na miarę naszych czasów” będziemy mogli wygłaszać w przyszłości.

Alicja Greber

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *