Blogo i intymno

Miejsce zamieszkania 2009r.
Tak mi blogo, intymno i walentynkowo.
Też bym potańczył, ale w tym roku bagno nie zamarznie z powodu ocieplania stosunków.
To nie przerost prywatności. Po prostu coś zaiskrzyło, wydzieliła się jakaś chemia, a potem nagle skończyło się. I tylko pies sąsiadów wyje do gwiazd, żeby przestały – on też miał pałę z matmy.


Powyje, powyje pohiphopuje przez płot, skasztani się na ulicy i potem chemia tam jeszcze jakiś czas leży – chyba że ktoś zutylizuje z poślizgiem i to niekoniecznie czasowym.
Ferajna tańcz, ja nie tańcz, a bo po co? – Tak mi jakoś blogo intymno i walentynkowo – to taki miły zwyczaj.
Czasem też wydzielę chemię, aż zaiskrzy w kanalizacji. Stare mury czort w nich  włada, na kombajnie chłop się szkolił, aż go z dachu wiatr zachodni za przeproszeniem spiknął.
Teraz leży i fika niezgrabnie nogami, jak złoty żuk. – Nie fikaj, bo chłop z ciebie dobry. Znajdź sobie babę i sobie bądźcie.
Ale to już nie to, co „był sobie dziad i baba”. A może lepiej drugiego chłopa? Trzyjcie się aż zaiskrzy, tylko nie chlapać zaistniałą chemią…
Potem moda się zmieni z sukcesu na sukces – i raz na górze szczupli ze swymi tyłeczkami, a innym razem margaryna. Skonsultuj się z lekarzem i farmaceutą, może im też akurat blogo?
– O, do sklepu wszedł kwasem nienasycony i usiłuje wydać swoje dwanaście groszy, ale ich nie ma. – Nie tak łatwo o blogość i intymność, kiedy nie ma czym iskrzyć. Od wczoraj jeszcze jest osobą publiczną i pyta przechodzących, którego dziś mamy – premiera…, ale nie w teatrze, tylko na arenie. Ot, tak pyta, żeby z pustego przykwasić.
– Sobieski pod Wiedniem, Lenin w październiku, Jagiełło w czterysta dziesiątym, a Kwaśniewski pod dobrą datą… Ale wiarygodni mówią, że to jakiś z innych Kwaśniewskich…
Nie ważne co, ważne żeby po nazwisku, ale wszystkich nie wymieni nikt. – Po prostu nie ma takiej listy obecności. Ci przychodzą, ci znów odchodzą, a jakby ciągle ci sami… – To jest ciągłość… Jak flaki z olejem, albo spaghetti od Burgiel Princa.
– Ciągłość jest nieprzerwana i choćby skichało się tysiąc rewolucjonistów, to zawsze ktoś jest na górze, by na dole też mógł zostać ktoś.
Kto temat wyczerpał, niech rzuci kamień.
Kamień jak kamień, a szlachetnych coraz mniej. Nie rzucaj. Trzymaj na dobra godzinę, bo będzie jeszcze multimedialnie… No, bo czy to wszystko ma na coś przełożenie? Gdzie jest wykładnia na chwilę obecną? Na dzień dzisiejszy!? Ale chemią jeszcze zaiskrzy i wszystkim będzie multi.

KONIEC

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *