Z Pamiętnika Poststudenta

Szata graficzna ziemi się zmienia. Gaja odnalazła dawno zagubioną kosmetyczkę pod stertą zimowych ubrań i zaczyna szaleć. Wszędzie pojawiają się kolorowe kropki, tworząc taneczną mozaikę. Zdaje się, że z każdą chwila do miasta wdziera się nieokiełznana Matka Natura w tęczowych legginsach i z różowymi okularami. Oczekiwana przez tysiące zmęczonych obywateli świata, którzy przebrnęli przez depresyjne noce i ubogie w światło dni. Pozamykani w swoich ocieplanych ściankach marzyli o dawce promiennego szczęścia. I stał się cud! 20 Marca o godzinie 0:00 przyszła magia, pełna fantazyjnych kolorów, kształtów i zapachów.

Wiosna niczym sumienny konserwator zabiera się za szarawe płótno. Mijający mnie ludzie nasiąkają kolorami. Zieleń pobudza otępiałe zmysły, motywuje. Rodzą się myśli, idee, koncepcje. Zaczyna się od strumienia, a kończy na rwącej rzece pomysłów. Świat zaczyna przypominać bogate rysunki Amano, które wyrwały się na wolności, by odetchnąć świeżym powietrzem. Przechadzam się zafascynowana po zatłoczonych ulicach, odnajdując oznaki wiosny na wystawach i w teatrach. Chyba wszędzie widzę kwiato-podobne twory czyhające zarówno na półkach jak i papierowych okładkach. Na reszcie ogarnia mnie energetyzująca gorączka.

W drżące ręce wpada kulturalny magazyn. Moje oczy skaczą miedzy listami wystaw i przedstawień w poszukiwaniu perełek. Nagle niczym rażona gromem z pochmurnego nieba – w końcu to Irlandia – natrafiam na wydarzenie odzwierciedlające wiatr zmian. Juz się zakochałam w tytule. Magic Illustrations obiecują coś dla dużych jak i małych. Jako osobnik gdzieś po środku wierzę, że będę miała podwójną frajdę. Nie mogę się doczekać, kiedy zatopię się w barwach ilustracji do ukochanych polskich bajek. Podobno przemówi do mnie cząstka olbrzymiego, bo obejmującego aż 49 lat zbioru obrazów wyczarowanych przez mistrzów pędzla. Rodzinna jest spora, bo liczy aż 35 członków. Będę podziwiać dzieła Tomasza Sikory, ojca „Świńskich Opowiastek” jak i mamę „Świerszczykowych” ilustracji, Małgorzatę Bieńkowską. Będą tam drzwi do świata Gosi Urbańskiej, Agaty Dudek, Pawła Pawlaka i wielu innych…

Założę się, że znowu wyniosą mnie zza drzwi, gdy tylko odkryją moja kryjówkę pod sztalugami. Podkop tym razem się nie uda, bo wystawa nie tylko odbywa się w największej bibliotece publicznej w jednym z center handlowych, ale również mieści się na 1 pierwszym piętrze szacownego miejsca zbytku i finansowej rozpusty. Coś się wymyśli na pewno. W końcu mamy wiosnę… A wtedy powrócę z gwiazdkami w oczach i nowymi bajkami dla moich grzecznych dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *