Panaceum- rozdział 2

Rozdział II – „Obrót o 180O”

Od pamiętnej rozmowy minęło pół roku. Mirek dwa miesiące wcześniej /podczas okolicznościowego wykładu swego profesora na Uniwersytecie Warszawskim/ poznał Ewę. Kobieta przyszła odwiedzić mury swej dawnej uczelni w towarzystwie córki – Jadwigi. Młoda dama, pod pozorem zbierania materiałów do pracy magisterskiej, chciała poszczycić się dokonaniami swojego narzeczonego. Dziewczyna dobrze wiedziała, że matka nie puści jej samą na drugi koniec Warszawy, tym bardziej, że czasy były dość niebezpieczne a nocleg z nieznanym rodzicom mężczyzną nie wchodził w rachubę.

Tak oto podczas przerwy obiadowej poznali się Mirek i Ewa. „Poznali” to niewłaściwe słowo – oni na siebie zwyczajnie wpadli.
Mirek niosąc w obu rękach opasłe segregatory wypełnione starannie ułożonymi /zafoliowanymi/ kartkami, został w pewnym momencie potrącony przez rozpędzoną młodą kobietę, za którą, z trudem łapiąc powietrze biegła druga, nieco starsza niewiasta.
-Może trochę wolniej panienko! – wykrzyknął Mirek usiłując utrzymać wypadające segregatory.
Druga kobieta zatrzymała się natychmiast i głosem pełnym współczucia i wstydu za swą młodszą partnerkę rzekła:
-Proszę wybaczyć mojej córce. Bardzo się śpieszy na wykład swego narzeczonego… Jeśli pan pozwoli pomogę…
Dalsze słowa zagłuszył ponaglający krzyk dziewczyny, która nawet nie zauważyła, że potrąciła naszego bohatera:
-Mamo! Pośpiesz się, czy ja zawsze muszę na ciebie czekać? Przecież Jacek nawet nie wie, że przyszłam go posłuchać. Z pewnością nie będzie czekał aż raczymy zająć miejsca. On tak bardzo nie lubi spóźnialskich…
Widząc, że matka zbiera z nieznanym mężczyzną porozrzucane na ziemi kartki, dziewczyna zamilkła. Być może uzmysłowiła sobie, że to ona jest przyczyną całego zamieszania. Po chwili wahania podeszła do matki i pomogła zbierającym. Gdy już wszystko zostało uporządkowane, Mirek zwrócił się do młodszej z kobiet:
-Wszystko byłoby dobrze, gdyby panienka zachowała większą ostrożność. Nie można całe życie uważać się za pępek świata. Proszę pamiętać, że obok pani też żyją ludzie, którzy niekoniecznie muszą być zainteresowani wykładem pani narzeczonego.
-Jeśli pan może – wstawiła się za córką Ewa – proszę wybaczyć Jadwidze niestosowne zachowanie. Moja córka z pewnością nie chciała pana potrącić. Istotnie jesteśmy spóźnione…
-Przeprosiny przyjęte, aczkolwiek dziwię się, że tłumaczy pani niestosowne zachowanie swojej córki. Wygląda na to, że dzisiejsza młodzież nie potrafi sama przyznać się do błędu…
Rzeczywiście – dziewczyna stała i milcząco przysłuchiwała się prowadzonej rozmowie. Dopiero słowa matki Czy muszę ci mówić jak się należy zachować? Jako dziecko byłaś bardziej domyślna i odpowiedzialna, spowodowały, że Jadwiga najpierw zaczerwieniała się , a potem wykrztusiła słowa przeprosin z obietnicą, że to się więcej nie powtórzy.
-Mam nadzieję – odrzekł Mirek i zwracając się do Ewy dodał – swoją drogą nigdy bym nie przypuszczał, że tak młoda osoba jak pani ma już dorosłą córkę. Za moich czasów kobiety najpierw studiowały, robiły karierę zawodową; dzieci były na samym końcu…
-Jest pan bardzo miły.
-Czy w związku z tym nie zechciałaby pani /oczywiście po wykładzie narzeczonego córki/ napić się ze mną kawy? – bardzo nieśmiało zapytał Mirek. Dopiero, gdy zadał to pytanie uzmysłowił sobie o co prosi. Ale ze mnie kretyn. Jaki stary taki głupi. Tak atrakcyjna kobieta na pewno jest szczęśliwa ze swoim mężem, który każdego dnia budząc się całuje na dzień dobry swoją ukochaną.
Tymczasem Ewa była mile zaskoczona tym pytaniem. W zachowaniu Mirka było coś subtelnego i tajemniczego, coś czego bohaterka nie mogła sobie w pełni uświadomić. To coś zaintrygowało ją i skłoniło do wyrażenia zgody. Z prostotą odrzekła:
-Jeśli tylko zgodzi się pan wybaczyć mojej córce, nie mam nic przeciwko wypiciu z panem kawy.
-Jeśli tak, to z przyjemnością puszczę w niepamięć cały ten incydent – z radością w głosie odparł Mirek, a zwracając się do Jadwigi rzekł – Kto jest autorem wykładu, na który się panie tak śpieszą? Może będę pomocny?
-Wykład – odparła dziewczyna spoglądając na zegarek – już się rozpoczął. Prowadzi go doktor Jacek Kowalski.
-Jacek Kowalski… A tak, istotnie. Ale muszę panią uspokoić. Mają panie jeszcze ok. 15 minut. Nastąpiły nieprzewidziane zmiany i wykład został przesunięty. Na marginesie powiem, że doktor Jacek Kowalski jest wspaniałym pracownikiem i znamy się od wielu lat. Życzę dużo szczęścia, a pani – tu Mirek zwrócił się do Ewy – gratuluję przyszłego zięcia. Proszę mi wybaczyć, ale obowiązki wzywają. Będę czekał za 2 godziny w bufecie na parterze. Do zobaczenia.
Mirek ucałował wyciągniętą dłoń Ewy, nawet nie przypuszczając, że los celowo zetknął ich ze sobą.
Przez dwie godziny, jakie pozostały do spotkania z Ewą, Mirek pracował dość intensywnie. Z trudem udało mu się wyrwać. Na dziesięć minut przed umówionym spotkaniem zajął stolik i czekał. Okazało się, że było to najdłuższe dziesięć minut w jego życiu.
-Myślałem już, że pani nie przyjdzie – takie słowa skierował do Ewy, gdy punktualnie podeszła do jego stolika.
-Dlaczego? Mam zwyczaj dotrzymywać danego słowa.
-To rzadka, ale bardzo cenna cecha charakteru. Bardzo się cieszę!
Rzeczywiście Mirek wprost promieniował szczęściem. Nigdy dotąd nie śmiał nawet marzyć o możliwości rozmowy z tak atrakcyjną kobietą. Dopiero teraz zwrócił uwagę na ubiór Ewy. Kobieta miała na sobie jasnopopielatą garsonkę, która wydatnie podkreślała jej intrygując, delikatnie unoszące się z każdym oddechem, niezbyt duże piersi. Tak bardzo chciałbym, myślał Mirek, móc je dotknąć! Zbyt długo jestem sam. Nie ma nawet, co marzyć… – szybko przywołał się do kontroli. Całości niesamowitego wyglądu Ewy dopełniały popielate pantofelki na niezbyt dużym obcasie. O smukłości nóg nie godzi się wspominać w tym miejscu.
-Patrzy pan na mnie, jakbym była nieziemskim zjawiskiem – z rozbawieniem stwierdziła Ewa
-Przepraszam, ale rzeczywiście dech mi zaparło na pani widok – z zawstydzeniem w głosie odparł Mirek. – Bardzo proszę niech pani siada. Czego się pani napije?
-Jeśli można poproszę herbatę z cytryną.
Marek przywołał kelnera, zamówił dwie herbaty z cytryną oraz dwie szarlotki. Ewa początkowo wzbraniała się przed ciastkiem, jednak wobec żartobliwego „szantażu” Mirka, że nie wybaczy jej córce – skapitulowała.
-Proszę mi nie odmawiać możliwości poznania tak niesamowicie pięknej i wyjątkowej kobiety…
-Jest pan bardzo uprzejmy.
-Dodam jeszcze, że każdy mężczyzna na moim miejscu czułby się zaszczycony mogąc przebywać z panią każdego dnia….- Czy ja zwariowałem?! Chyba tak, ale mogę sobie pozwolić na chwilę szczerości. Oddałbym życie by być na miejscu twego męża! Tego typu myśli przebiegły niczym błyskawica przez głowę Mirka.
-Przesadza pan. Zupełnie się nie znamy a usłyszałam tak wiele pochlebnych komplementów… – Gdybyś wiedział wspaniały mężczyzno, jak bardzo chciałabym by to co mówisz było prawdą! Jak dawno nie słyszałam tego typu słów!
-Posmutniała pani, czy mi się tylko tak wydaje? Czy powiedziałem coś niestosownego?
-Nie, jestem pod wrażeniem pana słów. Pana żona musi być bardzo szczęśliwą kobietą.
-Chciałbym aby była to prawda. Niestety, życie jest bardziej okrutne niż nam się zdaje. Mam żonę tylko na papierze… Ale to nie ma nic wspólnego z celem naszego spotkania – usiłując zatrzeć wrażenie smutku i cierpienia, Mirek lekko się uśmiechnął.
-Przepraszam – krótko stwierdziła Ewa, a jednocześnie poczuła ulgę.
Może była to egoistyczna świadomość, że nie tylko jej życie jest beznadziejne, a może wiara, że los nieprzypadkowo zetknął ją z intrygującym i dobrze zapowiadającym się naukowcem?
Ewa nie miała powodów do dumy z faktu bycia mężatką. Prawdą jest, iż wyszła za mąż z miłości. Jednak lata małżeństwa odcisnęły na niej swe piętno. Mąż, którego wszyscy jej zazdrościli, już na samym początku ich wspólnego życia okazał się zupełnie nieprzygotowanym do roli odpowiedzialnego i wyrozumiałego partnera. Na każdym kroku starał się narzucać Ewie swoją wolę. Początkowo kobieta cierpliwie znosiła napady złego humoru męża. Jednak, gdy Bogdan zażądał od niej usunięcia „nieplanowanego dziecka”, coś w niej zamarło. Zrozumiała, że mężczyzna, którego pokochała wykorzystuje jej uczucia tylko dla zaspokojenia swoich egoistycznych żądz, zupełnie nie licząc się z jej zdaniem. Efekt był taki, że urodziła Jadwigę i praktycznie do jej pełnoletności sama się nią opiekowała. Bogdan dopiero po kilku latach przyznał, że jest dumny z osiągnięć „swoich dwóch kobiet”. Powiedział to podczas komunii ich córki. Zdecydowanie zbyt późno, aby zmienić narastającą z każdym rokiem niechęć Ewy. Kobieta /wzorem swojej matki/ usiłowała dochowywać wierności swemu ślubnemu. Coraz mniej jednak miała sił i chęci. Bogdan podświadomie wyczuwał opór swej żony. Naiwnie wierzył, że kobieta do końca życia z nim będzie. Być może kochał ją, lecz nie potrafił tego okazać. Od mniej więcej czterech lat Ewa była już u kresu wytrzymałości. Dość miała bezsennych nocy, dość wspierania i motywowania Bogdana, który wybrał wódkę zamiast jej towarzystwa. Powoli dojrzewała do rozwodu.
W chwili gdy poznała Mirka była już zdecydowana na ostateczne rozwiązanie. Miała pracę, która dawała jej satysfakcję, niezależność finansową a także niczym niezagrożoną pozycję. Ponadto silnie wierzyła, że sama sobie poradzi.
Podczas „niezobowiązującej kawy”, Ewa niewiele mówiła o swojej sytuacji. Wspomniała jedynie, że czuje się osamotniona i poważnie myśli o rozwodzie. Mirek był zdumiony. Nie chciało mu się wierzyć, że tak wyjątkowa kobieta nie jest szczęśliwa. Los jest okrutny, myślał słuchając Ewy. Jakie to niesprawiedliwe! Kobieta sukcesu, która mogła mieć każdego mężczyznę, dostaje egoistę. Gdybym był wolny, pył spod twych stóp bym ścierał! Nie latałbym, nie szukał dodatkowego zarobku a najkrótszą drogą wracałbym do domu, by napawać się widokiem najpiękniejszej kobiety świata.
Takie myśli są właściwe jedynie dla stanu silnego zakochania. Czyżby miłość tłamszona przez wszystkie lata życia Mirka, tym razem znalazła ujście i w sposób niekontrolowany zawładnęła jego umysłem? Czy aby nie za wcześnie?
Mirek nie analizował swoich uczuć. Mogąc patrzeć na wyjątkowo piękną kobietę, odczuwał radość i od niepamiętnych czasów autentyczne szczęście. Podobnie czuła Ewa. Oboje nawet nie zauważyli jak od ich spotkania upłynęło cztery godziny. Mieli sobie jeszcze tyle do powiedzenia. Na dworze zrobiło się szaro i zaczął padać deszcz. Wyszli z baru i przez chwilę stali w holu Uniwersytetu Warszawskiego. Letnia burza nie trwała długo. Niebo ponownie się rozjaśniło, by w promieniach zachodzącego słońca pokazać ukryte piękno przyrody.
W drodze na przystanek tramwajowy Mirek nieśmiało zapytał:
-Czy byłoby dużą śmiałością z mojej strony, gdybym zaprosił panią jeszcze do restauracji?
-Oczywiście, że nie. Bardzo chętnie przyjmę zaproszenie, ale tym razem z nieprzymuszonej woli – ze śmiechem odparła Ewa.
-No tak, zapomniałem, że w barze byliśmy „służbowo” – w tym samy tonie, śmiejąc się odparł Mirek.
-To może, tym razem ja wybiorę?
-Bardzo proszę. Prawdę powiedziawszy nie znam stolicy. Proszę zaprowadzić mnie do pani ulubionego lokalu.
-Prawdę powiedziawszy nie mam swojego jak pan to ujął „ulubionego lokalu”. Wiem za to, gdzie można wypić prawdziwą, wyjątkowo aromatyczną kawę cappucino. Tyle tylko, że musimy dojechać na Starówkę. Wsiądziemy w tramwaj, a potem kawałek się przejdziemy.
-Proszę prowadzić. – z galanterią odparł Mirek, ciesząc się w duchu, że spędzi w towarzystwie eleganckiej kobiety dodatkowych kilka chwil.
Gdyby ktoś mu powiedział, że ten wieczór będzie miał ciąg dalszy, że poznana zupełnie przypadkiem kobieta stanie się najważniejszą /zaraz po dzieciach/ osobą w jego życiu – z pewnością by nie uwierzył. A jednak los lubi płatać figle i obdarzać szczęściem wtedy, gdy człowiek się najmniej tego spodziewa. Idąc tuż obok Ewy, Mirek odczuwał radość i dumę. Ze zdziwieniem zauważył, że sprawia mu przyjemność fakt, iż idący z naprzeciwka mężczyźni z zazdrością patrzą na jego towarzyszkę. Po raz pierwszy poczuł dumę. Będąc jeszcze kawalerem wielokrotnie marzył o wybrance swego życia. Wiele dziewcząt mu się podobało. Każda z nich jednak daleka była od ideału. Jedna miała kiepski charakter, inna nie miała właściwej figury. W końcu, gdy znalazł swój ideał – on sam okazał się niedojrzały. Czyżby tym razem los okazał się łaskawy i dał mu drugą szansę? Jadąc tramwajem wcale nie zwracał uwagi na trasę. Było mu obojętne jak wróci do akademika. Prawdę powiedziawszy najchętniej /gdyby tylko było to w jego mocy/ zatrzymałby wskazówki wszystkich zegarów, by móc w nieskończoność patrzeć na niesamowitą twarz Ewy.
Zwariowałem! A niech tam! Gdybyś mogła wiedzieć jak bardzo mi się podobasz! Nieziemska istoto, myślał Mirek, z płonącymi oczami śledząc najmniejszy ruch Ewy. Gdy kobieta kasowała bilet, z nabożnym uwielbieniem patrzył na jej palce. Dopiero teraz dostrzegł na środkowym palcu prawej dłoni duży, złoty pierścień z tygrysim oczkiem, a tuż obok szeroką obrączkę. Widok obrączki przywołał go do porządku. Z jego oczu natychmiast zniknął zachwyt. Pojawił się smutek i zaduma.
Ewa, która przez cały czas /dyskretnie zerkając/ obserwowała Mirka, natychmiast wyczuła zmianę. Świadomość, że nie jest obojętna idącemu z nią mężczyźnie sprawiała jej wielką przyjemność. Wcale nie była próżna. Od dawna już nie widziała w oczach swego męża takiego uwielbienia. Jak każda kobieta chciała czuć się atrakcyjna. Niestety w jej związku od przeszło czterech lat nie słyszała nic prócz niezasłużonych pretensji, że czegoś się nie domyśliła, jakiejś przyprawy zapomniała dodać do zupy, albo nie zdążyła na czas przygotować śniadania.. Całe szczęście, że Ewa miała bardzo dobrze płatną pracę. To dzięki niej czuła się wartościowa i potrzebna. Z powodzeniem realizowała swoje plany. Podejmując decyzje zawsze wierzyła swemu instynktowi i zawsze wygrywała. Już dawno zapomniała co to jest strach.
Potrafiła, każdorazowo balansując na granicy ryzyka, podejmować jedynie słuszne i wyważone decyzje, które zawsze okazywały się korzystne dla firmy. Miała opinię kobiety sukcesu. Zdobyła ją wytężoną i nierzadko przekraczającą siły, mozolną, własną, pracą. Tam gdzie nie mogła sobie sama poradzić, prosiła o pomoc. Nie wstydziła się wtedy powiedzieć otwarcie: Przykro mi, w tym temacie sama czuję się zbyt słaba, ale znam kogoś, kto może nam pomóc. Wybierała zawsze najlepszych fachowców. Miała bardzo rozległe znajomości. Z uwagi na swój profesjonalizm i umiejętność zgodnej współpracy z przełożonymi została awansowana na stanowisko zastępcy dyrektora do spraw handlowych.
Mirek nawet nie mógł przypuszczać, że ta delikatna i piękna kobieta potrafi być niezwykle trudnym i wymagającym przeciwnikiem podczas negocjacji dotyczących zakupu surowców do produkcji, czy też ustalania ceny gotowych artykułów.
Ewa ujęła Mirka swą delikatnością. Wydawała się tak bardzo krucha, mówiła w sposób oszczędny i zrozumiały, starannie dobierała słowa. Zachwyciła go swą bezpośredniością. Podczas tego pierwszego wieczoru mężczyzna zrozumiał, że spotkał kobietę, której daremnie przez tyle lat swojego życia szukał. Wieczór minął w odczuciu obojga naszych bohaterów zbyt szybko. Ok. 2200 Ewa zaczęła się denerwować. Nie bardzo chciało jej się wracać do domu, wiedziała jednak, ze musi. Mirek odprowadził ją na przystanek autobusowy i żegnając się, nieśmiało zaproponował:
-Może moglibyśmy się spotkać w dniu jutrzejszym?
-Z przyjemnością – odparła Ewa.
Na więcej słów nie starczyło czasu. Kobieta wsiadła do autobusu i odjechała. Mirek szczerze uśmiechnął się do siebie powtarzając: „Z przyjemnością” – więc nie jest ze mną aż tak źle jak myślałem. Ewo- gdybyś tylko wiedziała ile dla mnie znaczy to zdanie. Pył spod twych nóg bym ścierał i na rękach nosił, za możliwość przebywania z tobą każdego dnia.
Natychmiast jednak przypomniał sobie, że Ewa ma męża. Podczas wspólnego wieczoru na chwilę zapomnieli o swojej własnej, nieciekawej rzeczywistości. Gdybyśmy byli wolni, wystarczyłoby jedno słowo, a rzuciłbym wszystko i przeprowadził się do Warszawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *