Panaceum- rozdział 3

Rozdział III – Marzenia a rzeczywistość.

Jak trudno jest żyć samemu! Po powrocie do Krakowa Mirek nie mógł znieść ciszy panującej w domu. Jak nigdy czuł się opuszczony, niepotrzebny, dość często /z byle powodu/ wybuchał gniewem. Nie mógł zrozumieć, dlaczego jest niespokojny. Przecież, myślał, nie mam najmniejszych podstaw by wymagać od dopiero, co poznanej kobiety, by rzuciła wszystko i przyjechała do mnie. Przystańmy się czarować – przywoływał się do porządku – ona jest kobietą sukcesu, a ja zaledwie asystentem … Nie ta klasa! Czas zejść na ziemię!

Rozum podpowiadał jedno, serce zaś nie chciało przyjąć racjonalnych powodów i przeszkód, które piętrzyły się, oddalając w bliżej nieokreśloną przyszłość wymarzone szczęście. Podczas ostatniego spotkania Ewa podała Mirkowi wizytówkę, na której znajdował się jej adres poczty elektronicznej. Mężczyzna przechowywał ten skrawek papieru niczym jakiś talizman. Już następnego dnia po przyjeździe napisał pierwszy /niezwykle skromny i oszczędny w wynurzenia natury osobistej/ e-mail. Dzielił się w nim swoimi obawami, wątpliwościami i spostrzeżeniami, które go nurtowały. Nie był pewien czy Ewa nie zmieniła zdania. Niczym zdarta płyta powtarzał się w jego głowie fragment zdania: …muszę najpierw uporządkować swoje życie, nie potrafię oszukiwać, zawsze dostrzegałam tylko dwa kolory: czerń i biel, odcienie szarości są dla mnie nic nie warte. Ewa tłumaczyła w ten sposób, że nie potrafi jednocześnie żyć z mężem i kochać kogoś innego. Mówiła to tak pewnie, że Mirek nie miał powodu by wątpić w szczerość jej słów. Sam również tak czuł. Wiedział, że gdyby Marta dała mu chociaż cień nadziei nie ośmieliłby się jej zdradzić, nawet gdyby istniała realna szansa, że żona nigdy się o tym nie dowie.
Piekło w porównaniu z moim życiem to kurort wypoczynkowy, pisał Mirek wciąż się zastanawiając czy ma prawo do szczęścia. Jego obawy rozwiała odpowiedź Ewy. Kobieta nie tylko wierzyła w jego uczciwość, ale wręcz stwierdzała:
Jesteś najwspanialszym mężczyzną jakiego kiedykolwiek znałam. Wierzę, że nasze spotkanie nie było przypadkowe. Nie masz powodu, by martwić się i obwiniać, że rozbijasz moje małżeństwo. Jedyne, czego żałuję, to, iż nie zrobiłam tego wcześniej. To, że Ty jesteś nadal w związku małżeńskim nie ma dla mnie znaczenia. Ja muszę się rozwieść bo nie widzę powodu, dla którego miałabym trwać w związku z człowiekiem, który pomimo moich wieloletnich usiłowań i starań woli wódkę zamiast mnie. Przekonałam się, że papier wcale nie jest gwarancją miłości. Najważniejsze jest zaufanie i odpowiedzialność za dane słowa. Mam dosyć obietnic bez pokrycia. Nie chcę już więcej spędzać samotnych wieczorów czekając na partnera, który obiecał zabrać mnie do kina czy kawiarni, a zamiast tego „zabalował” z kolegami. Zaimponowałeś mi tym, że nie lubisz pić alkoholu. Ja wręcz nienawidzę. Spędziłam z tobą Mirku najwspanialsze chwile. Czuję, że moglibyśmy rozmawiać ze sobą dużo, dużo dłużej i żadne z nas nie czułoby się znudzone. Żadna z moich przyjaciółek nie potrafi tak ciekawie opowiadać o swoich zainteresowaniach. Z przyjemnością słuchałam Twoich wywodów na temat obliczeń wytrzymałości stali. Choć ten temat jest mi nieznany – zaciekawiłeś mnie.
Szczerze powiedziawszy, chętnie współpracowałabym z tak komunikatywnym człowiekiem jak Ty. Czy nie myślałeś o zmianie pracy? Masz rzadką umiejętność, której ja musiałam się nauczyć – potrafisz przekonywująco a jednocześnie mądrze i z szacunkiem dla słuchającego dowodzić słuszności swoich słów. W pewnym momencie miałam nieodparte odczucie, że wszystko, co mi powiedziałeś sama wymyśliłam. Mam nadzieję, że niedługo się spotkamy.
Jeśli będziesz chciał – chętnie odwiedzę Kraków. Życzę Ci udanego tygodnia.
Ewa.
Ten pierwszy, jakże istotny list zmienił jego sposób myślenia. Nie miał już wątpliwości, że Ewa traktuje go poważnie, że nie jest jej obojętny. Wyciągnął taki wniosek być może na wyrost, ale gdybym był jej obojętny, myślał, to czy pamiętałaby o użyciu dużej litery zwracając się do mnie? Jeśli komuś zależy na drugim człowieku, pisząc do niego w taki właśnie sposób można mu to dać do zrozumienia. Niby drobny szczegół, ale ucieszył go. Dość szybko też odpowiedział na e-mail:
Ewo!
Twój e-mail sprawił mi dużą radość. Wszelkie moje wątpliwości rozwiały się. Z niecierpliwością czekał będę na Twój przyjazd. Z całego serca zapraszam Cię. Postaram się pokazać Ci najciekawsze zakątki grodu Kraka. Przebywać w Twoim towarzystwie, słuchać Twego głosu, widzieć Cię uśmiechniętą – to dla mnie szczyt marzeń. Prawdę powiedziawszy zawsze podziwiałem tak wspaniałe kobiety jak Ty. Jesteś wyjątkowo piękna. Przypuszczam, że każdy mężczyzna z przyjemnością przebywa w Twoim towarzystwie. Szczerze mówiąc, rozstając się z Tobą bałem się, że już więcej nie napiszesz do tak monotematycznego, skupionego wyłącznie na pracy i tematami z nią związanymi, faceta. Miałem poważne wątpliwości /jak zwykle poniewczasie!/ czy Cię nie zanudziłem. Tym bardziej cieszę się, że moja pasja również i Ciebie zaciekawiła. Po części masz również odpowiedź na pytanie: „Czy myślę o zmianie pracy?” Raczej nie. Czuję się odpowiedzialny za to co robię. Nie jest łatwo przekazać wiedzę innym. Czasem miewam chwile zwątpienia. Twoje słowa rozwiewają moje obawy.
Jeśli pozwolisz zaproponuję Ci coś. Podobnie jak Ty nie chciałbym niczego przyśpieszać, aby nie zniszczyć „cieniutkiej nici porozumienia”, która między nami się snuje. Nie zrozum mnie źle – zależy mi na Tobie bardzo! Nie śmiem nawet marzyć o czymś więcej prócz możliwości całowania Twoich rąk! Moje serce przepełnia zbyt wiele uczuć, których chętnie bym się pozbył. Dlatego właśnie się boję. Może brzmi to niepoważnie. Nie dbam zresztą o to. Zdaniem Marty /ciągle jeszcze „papierowej” żony/ to ja jestem winny rozpadowi naszego związku. Czasami sam nie jestem pewien czy nie miała racji. Ale zostawmy ten /dla mnie bardzo bolesny/ temat. Tak wiele mówiłem o sobie, a powinienem słuchać Ciebie. Chciałbym wiedzieć o Tobie jak najwięcej. Czy zechcesz opisać mi swój dzień. Jestem bardzo ciekawy jak wygląda Twój harmonogram zajęć, co robisz po przyjściu z pracy, jakie lubisz kwiaty, jakiej muzyki słuchasz, jakie są Twoje ulubione potrawy; jednym słowem wszystko co jest związane z Tobą interesuje mnie bardzo.
Te kilka dni spędzonych w Twoim towarzystwie liczy się dla mnie jako lata. Nie uwierzysz pewnie, ale podczas mojego /dość krótkiego/ „stażu” małżeńskiego nigdy nie było okazji do szczerych i tak przyjaznych rozmów. Dopiero, gdy Ciebie poznałem, zrozumiałem jak dużo straciłem. Dość już o mnie…
Masz wspaniałą córkę. Pozdrów ją ode mnie. Mam nadzieję, że jak się następnym razem spotkamy nasza konwersacja będzie miała bardziej przyjazną formę. Ja nie jestem taki zły na jakiego wyglądam. W głębi duszy nadal jestem ufnym i naiwnym dzieckiem. Moją wadą jest to, że przywiązuję się do osób, które mnie akceptują i robię wszystko, aby były szczęśliwe /czasem nawet kosztem samego siebie/. Nic na to poradzić nie mogę. Taki już jestem i mam nadzieję, że nie wykorzystasz tego przeciwko mnie.
Życzę Ci udanego i spokojnego weekendu.
Mirek.
Tak się zaczęło. Na początku nie było tygodnia, aby kilkakrotnie nie pisał do ubóstwianej przez siebie kobiety. Oboje byli zafascynowani sobą. Dość długo do siebie pisali wspominając tydzień, który wspólnie spędzili. Byli niczym nastolatki, które pierwszy raz poznają swego życiowego partnera. Duża tajemniczość i ciekawość wzajemna, potęgowała ich tęsknotę jednocześnie zachęcając do czegoś więcej.
Na konfrontację marzeń z rzeczywistością musieli jednak zaczekać dość długo. Przez ten czas poznawali się wzajemnie, dzielili swymi troskami, radościami i smutkami. Najtrudniej było im podczas Świąt Bożego Narodzenia. Ewa jeszcze w listopadzie miała pierwszą rozprawę, podczas której bardzo się zdenerwowała postawą męża. Bogdan wyparł się wszystkiego. Całe szczęście, że Ewa wynajęła adwokata. Wywołało to zdziwienie a jednocześnie zachwiało pewnością siebie Bogdana. Pod koniec rozprawy mężczyzna wygrażał swej żonie obiecując, że sam także wystąpi o adwokata. Ponadto obiecał napisać skargę na tendencyjność sądu i adwokata żony. Podczas kolejnej rozprawy, która miała miejsce 22.grudnia, wszelkie pisma dostarczone przez pozwanego zostały odrzucone, ponadto Bogdan został zmuszony do płacenia 400zł na utrzymanie swego nieletniego syna.
Tak! W trakcie prowadzonej przez osiem miesięcy korespondencji Ewa poinformowała Mirka, że ma jeszcze 15-stoletniego syna Wiktora. Dziecko to było zaplanowane i urodzone przez nią dokładnie w czasie, kiedy Bogdan poczuł, że jest już gotowy do ojcostwa. Różnica między rodzeństwem /Jadwigą i Wiktorem/ wynosiła 8 lat. Chłopiec początkowo bardzo przeżywał kryzys swoich rodziców. Nie mógł zrozumieć, czemu tak nagle stali się wrogami. Ojciec Wiktora w dziwny sposób okazywał swą „miłość” i cierpienie, jakie sprawiła mu Ewa. Zamiast dążyć do pojednania i próbować rozmów, on złośliwymi uwagami i zaczepkami tylko utwierdzał kobietę w słuszności podjętej decyzji. Tuż przed pierwszą rozprawą udał się do poradni AA i poddał się zabiegowi odtrucia. Nie pił, na rozprawie był trzeźwy, tyle tylko, że sprawiał wrażenie niezrównoważonego. Ewa strasznie przeżyła tą rozprawę. Gdyby nie wynajęty adwokat pewnie zrezygnowałaby z walki. Ponieważ jednak Bogdan usiłował zaprzeczyć oczywistym faktom i ją uczynić winną rozkładowi pożycia małżeńskiego, wymyślając fantastyczne i z palca wyssane opowieści o rzekomych zdradach Ewy, kobieta postanowiła, że nie zgodzi się na wyrok bez orzeczenia o winie. Jej adwokat widząc determinację i chęć jak najszybszego rozwiązania małżeństwa pomógł swej klientce sporządzić odpowiednie pisma. Wszystko zdawało się zmierzać we właściwym kierunku.
Termin trzeciej i /wydawało się/ ostatniej rozprawy został wyznaczony na 10 lutego. Tutaj jednak koledzy Bogdana uświadomili go, że może bez konsekwencji niemal w nieskończoność odwlekać ostateczny wyrok sądu. Wystarczy, że w dniu rozprawy ktoś dostarczy w jego zastępstwie zwolnienie lekarskie. Mężczyzna skwapliwie skorzystał z tego rozwiązania. Być może liczył na to, że w ten sposób zyska na czasie i uda mu się przekonać małżonkę do wycofania pozwu rozwodowego. Jego naiwne myślenie i plany na nic się zdały.
Pech chciał, że Ewa na miesiąc przed planowaną rozprawą złamała nogę. Aby nie chodzić w gipsie kupiła tzw. szynę Stanleya. Jej determinacja była tak silna a postanowienie uwolnienia się od człowieka, którego już nie kochała tak stanowcze, że do sądu pojechała taksówką. O kulach, z trudem pokonując strome i nieprzystosowane dla potrzeb niepełnosprawnych schody dotarła na salę sądową, gdzie ku jej rozpaczy dowiedziała się o nieuczciwości swego męża. Nic nie pomogły zapewnienia, że Bogdan wyszedł zdrowy do pracy. Polskie prawo wymaga obecności obu stron podczas orzekania wyroku. Znowu musiały minąć trzy miesiące, podczas których Ewa narażona była na nieustanne szykany i złośliwości męża.
Słowo „mąż” na zawsze zniknęło z jej korespondencji do Mirka, który jak mógł wspierał i pocieszał Ewę. Gdy się dowiedział, że kobieta jest w szpitalu chciał do niej przyjechać. Ewa jednak nie zgodziła się na jego propozycję. Przez dwa tygodnie leżała na sali szpitalnej rozmyślając na temat swojej przeszłości i snując plany na przyszłość. Mimo tego, że miała kłopoty ze snem, że denerwowała się słuchając rozmów rozhisteryzowanych bab, prawdziwie mogła wypoczywać. W domu – podczas nieobecności syna – słyszała ciągłe oskarżenia i epitety, których nie warto przytaczać. Nie wiadomo, dlaczego człowiek, z którym przeżyła dobre chwile, którego kochała i starała się pomóc za wszelką cenę, teraz rościł sobie prawo do decydowania o wszystkim, co z tak wielkim trudem zdobyła. Pierwszą rzeczą, którą sobie przywłaszczył były obrazy. Bogdan doskonale wiedział, że był to prezent od babki Ewy. Kobieta była do nich bardzo przywiązana. Darzyła dwa płótna anonimowego artysty szczególnym sentymentem. Jedno przedstawiło okaleczoną wierzbę przez piorun. Malarz uchwycił moment, w którym błyskawica uderza w drzewo dzieląc je na pół. Drugie – oświetloną reflektorami na tle ciemnego błękitu nieba wieżę Eiffla.
Pamiętaj moja wnuczko- mówiła babcia – jeśli kiedyś mnie zabraknie, niechaj te dwa obrazy przypominają ci o mnie. Pierwszy to wyrok losu, który rozdzielił mnie z twoim dziadkiem zbyt wcześnie. Drugi to moje niespełnione marzenie. Mieliśmy razem pojechać do Paryża i na własne oczy zobaczyć to cudo. Jest więcej niż pewne, że Bogdan zdawał sobie sprawę, że zabierając te, a nie inne obrazy, sprawi przykrość Ewie. Kobieta była zrozpaczona. Nie dość, że ledwo mogła chodzić o kulach, to jeszcze została okradziona. Nie dość tego. Bogdan przywłaszczył sobie ich wspólny samochód, za który Ewa przed wypadkiem zapłaciła pełne ubezpieczenie. Mąż wyrobił sobie nowy dowód rejestracyjny, zabrał kluczyki i stwierdził cynicznie: Zobaczymy jak wyjdziesz na tym rozwodzie.
Szkoda komentować tego typu zachowanie. Podłość, do jakiej zdolny jest zbyt pewny siebie i zarozumiały mężczyzna nie ma granic. Mściwość i zaślepienie ludzkie nie raz prowadziło do dramatów. Tylko dzięki wyjątkowemu hartowi ducha i przekonaniu, że jest mężczyzna, który ją w pełni akceptuje i czeka, Ewa nie załamała się. Mirek jak mógł starał się podpowiedzieć rozwiązania. Miał rozlegle znajomości w Policji. Chodził i pytał a następnie telefonicznie lub przez internet /w oparciu o słowa Ewy/ odpowiadał i rozwiewał jej wątpliwości. Ewa starała się jak najmniej obarczać Mirka swoimi kłopotami. Fakt, że mężczyzna interesował się tym co robi i deklarował pomoc, bardzo wiele dla niej znaczyła.
W tym miejscu należy zaznaczyć, że im bardziej nieprzyjemny i arogancki w swoim cynizmie stawał się jej mąż, tym częściej Ewa myślała o Mirku. Siedząc w domu marzyła o chwili, gdy będą mogli znów ze sobą rozmawiać. Była pewna, że tym razem ich spotkanie nie skończy się tylko na rozmowie.
Jakże wyjątkowo patrzyłeś na mnie Mirku podczas naszych wspólnych spotkań. Czemu los jest tak okrutny i nie mogę rozstać się z mężem w zgodzie? Moglibyśmy żyć obok siebie bez tych ciągłych złośliwości. Przecież kiedyś łączyło nas tak wiele. Chociażby z uwagi na dawne czasy a także dzieci, które są nasze, i za które razem jesteśmy odpowiedzialni moglibyśmy przynajmniej zachować wzajemną obojętność. Tak myślała Ewa idealizując i wierząc w to, że można żyć obok siebie wzajemnie się nie raniąc.
Mirek nie wierzył w tego typu rozwiązanie. Bardzo chciał pomóc Ewie. Dla niego ideałem byłoby, gdyby kobieta zamieszkała wraz z nim. Wiedział jednak, że nie może zrobić niczego bez jej zgody. Za pomocą e-maili a także telefonicznie starał się nakłonić Ewę do przyjazdu. Czuł, że byłby w stanie zapewnić jej właściwą opiekę. Kobieta jednak chciała najpierw zakończyć swoje sprawy. Dodatkową przeszkodą była opinia jej syna. Wiktor początkowo usiłował pogodzić zwaśnionych rodziców. Nie mógł sobie wyobrazić jak będzie żył słuchając ciągłych kłótni i będąc świadkiem nienawiści ludzi, których od dziecka kochał. Już po drugiej rozprawie – słysząc niesprawiedliwe i bezzasadne oskarżenia ojca względem matki – zamknął się w sobie. Chłopak przestał zabierać głos. Jego odskocznią od domowego piekła stali się koledzy. Z ich opinią zaczął się liczyć bardziej. Doszło do tego, że coraz częściej przebywał poza domem, zamiast się uczyć wynajdywał tysiące innych zajęć. Takie postępowanie sprawiło, że jego wyniki w nauce pogorszyły się znacznie. Czyż można się dziwić, że Ewa zaczęła się poważnie martwić? Wracając z wywiadówki zadzwoniła do Mirka, aby mu powiedzieć o kłopotach z synem.
Teraz wszystko stało się jasne. Chłopak miał 3 oceny nieodpowiednie na półrocze. Ewa żyła w ciągłym napięciu i siebie winiła za niepowodzenia syna. Mirek obiecał pomóc. Wykorzystując swoje znajomości w kręgach nauczycielskich zaczął skupować różnego rodzaju skrypty, które następnie wysyłał na adres podany przez Ewę. Postanowił także kupić komórkę, aby być bliżej swojej ukochanej. Już przed jej trzecią rozprawą wysłał pierwszego sms-a. Od tego czasu codziennie mieli kontakt ze sobą.
Bywało tak, że dziennie pisali do siebie po dziesięć sms-ów. Najczęściej pisał Mirek. Wystukiwał kolejne literki chcąc nadrobić czas i jak najwięcej dowiedzieć się o swej ukochanej. Tak było do chwili, gdy syn przeczytał którąś z kolei wiadomość od niego.
Jak można być tak nieostrożną? – myślał Mirek – Przecież moje słowa można bardzo różnie interpretować. Chłopak mógł pomyśleć, że jego matka dużo wcześniej miała romans z innym mężczyzną i dlatego zdecydowała się na rozwód.
Czy od tego momentu coś między bohaterami tego opowiadania zaczęło się psuć? Trudno powiedzieć. W każdym razie Mirek ochłonął ze swojego zauroczenia. Dużo bardziej ostrożnie pisał, przestał dzwonić.
Wreszcie doszło do ostatecznej rozprawy. W czerwcu zapadł wyrok rozwodowy. Bogdan został uznany winnym zaistniałej sytuacji. Do końca jednak zaprzeczał jakoby miał problemy z alkoholem.
Myliłby się czytelnik myśląc, że wreszcie wirtualni kochankowie spotkają się. Jeszcze nie. Musiał upłynąć kolejny miesiąc, syn Ewy musiał skończyć pierwszą klasę gimnazjum. Mimo obaw Ewy, bez problemu otrzymał promocję do następnej klasy. Kobieta odetchnęła z ulgą. Bardzo chciała by syn wyjechał gdzieś na wakacje. Jej plany jednak nie powiodły się. Wiktor został w domu.
10 lipca, po wcześniejszej rozmowie telefonicznej Ewa wsiadła w pociąg do Krakowa i spotkała się z Mirkiem. Po półtora roku wyłącznie platonicznej miłości nadszedł czas na konfrontację z rzeczywistością.
Mirek był bardzo szczęśliwy. Oto jego pragnienia i marzenia ziściły się. Najpiękniejsza Kobieta Jego Świata odwiedzała jego miasto. Umówili się, że Ewa będzie w grodzie Kraka przez cały tydzień.
Świat jest piękny, stwierdził Mirek, gdy po skończonych zajęciach ze studentami jechał na dworzec aby spotkać się z Ewą. Dzień wcześniej zrobił zakupy i postarał się o urlop. Jego serce wypełniała radość i szczęście, którego nie był w stanie opisać słowami.
Tymczasem Ewa wyjeżdżała pełna obaw i bliżej niesprecyzowanego lęku. Zastanawiała się, czy aby nie za szybko podjęła decyzję spotkania z człowiekiem, o którym tak mało wiedziała. Zawsze spokojna i rozważna – tym razem dość dużo ryzykowała. A jeśli Mirek wbrew temu co pisał zgwałci mnie? Jeśli okaże się sadystą? Odeszła od niego żona. Z własnego doświadczenia wiem, że trzeba się bardzo starać, aby kobieta zdecydowała się na tak radykalny krok. Słowo się rzekło i za późno było na wycofywanie się. Ewa zostawiła wszelkie namiary na siebie. Prócz tego podczas pobytu cały czas miała włączoną komórkę.
O swoich obawach nie powiedziała Mirkowi. Mężczyzna sam wyczuł jej napięcie. Okazał się, wbrew wcześniejszym obawom, niezwykle delikatnym, subtelnym, a nawet nieśmiałym facetem. Kobieta była zaskoczona. Mirek nie tylko spełnił jej wyobrażenia; on we wszystkim co mówił i robił okazał się perfekcjonistom.
-Czy wiesz, że nikt nigdy nie okazał mi tyle czułości i zrozumienia co ty? – wyznała podczas jednego ze spacerów Ewa. Tak bardzo brakowało mi czułości. Tyle lat marzyłam o tym, by być dla kogoś najważniejszą…
-Ależ jesteś! Dla mnie jesteś. Nie płacz – stwierdził Mirek widząc łzę w oku swej ukochanej – powiedz co mam zrobić byś była szczęśliwa? Twoja obecność dodaje mi skrzydeł. Wszystkie moje zmartwienia i kłopoty bledną wobec niesłychanego piękna twoich oczu. Za jeden twój uśmiech oddałbym wszystko co mam.
-Jesteś najwspanialszym mężczyzną jakiego spotkałam. Dziwi mnie, że twoja żona opuściła cię. Ja nigdy bym nie odeszła.
Jej słowa głęboko zapadły w pamięć Mirka. W chwilach zwątpienia i załamań powtarzał je niczym modlitwę, wierząc, że były prawdziwe.
Tydzień minął zbyt szybko. Oboje czuli żal, że muszą się rozstać. Wypowiedzieli tyle słów i zapewnień leżąc obok siebie i dotykając spragnionych pieszczot ciał, przeżyli chwile uniesień jakich nigdy nie doznali w swoich związkach. Wiedzieli, że muszą się spotkać ponownie. Tylko kiedy?
-Najdroższa, przyjedź do mnie tak szybko jak tylko będziesz mogła – powiedział Mirek, tuląc do siebie ukochaną na chwilę przed odjazdem jej pociągu.
-Na pewno przyjadę. Muszę tylko znaleźć jakiś wiarygodny powód dla Wiktora. Nie chciałabym go stracić.
-Mam trochę inne zdanie na temat wychowywania dorastającego chłopaka. Wiedz, że czekam na ciebie i już teraz tęsknię.
Po tych słowach rozległ się gwizd konduktora i pociąg ruszył.
Ewa wróciła do domu i na nowo zaczęła przeżywać swoje własne piekło. Mirek w pracy szukał zapomnienia. Ze swoimi dziećmi widywał się sporadycznie. Z żoną nie rozmawiał wcale. Pamiętał słowa przytoczone na początku tego opowiadania. Przestał darzyć swą żonę jakimkolwiek szacunkiem. Z niegdyś ślepego i wiernopoddańczego uczucia nie pozostał nawet popiół.
Trudno powiedzieć, czy gdyby teraz zdarzył się cud i Marta /mając na względzie dobro dzieci/ zdecydowała się wrócić do niego cokolwiek by z tego wyszło. Raczej nie. W związku dwojga ludzi obok zaufania i odpowiedzialności ważny jest także seks. W ich małżeństwie ta sfera uczuć była bardzo uboga, wręcz żałosna. Czułość, której Mirek doświadczył podczas pobytu Ewy tak bardzo była mu potrzebna iż nie wyobrażał sobie możliwości powrotu.
Ewa imponowała mu brakiem jakichkolwiek zahamowań. Wyznawała zasadę, że wszystko jest dla ludzi, wszystko co przynosi radość i satysfakcję jest dozwolone. Naturalność jej zachowania i autentyczność reakcji na jego pieszczoty powodowała, że Mirek przez cały czas starał się spełniać wszystkie marzenia Ewy. Najdziwniejsze było to, że mężczyzna nie odczuwał zmęczenia. Potrafił z dużą dozą cierpliwości towarzyszyć swej partnerce w wycieczkach Szlakiem Królewskim. Ewa przyjechała do Krakowa nie tylko po doznania erotyczne. Była zafascynowana miastem, jego kulturą, zabytkami. Mirek z wielką radością pokazywał jej perełki architektury grodu Kraka. Przepiękne, słoneczne i ciepłe dni sprzyjały spacerom wzdłuż bulwarów Wisły. Bardzo często wychodząc rano, wracali dopiero późnym wieczorem do domu. Teraz pozostały mu tylko marzenia i żal, że czas tak szybko minął.
Po trzech latach życia na odległość.

Utarło się powiedzenie, że najtrudniejsze w związku dwojga ludzi są pierwsze trzy lata. Zasada ta sprawdziła się w przypadku pary naszych bohaterów. Mirek i Ewa pod koniec drugiego roku znajomości przeżyli pierwszy poważny kryzys. Ewa miała całe mnóstwo kłopotów, którymi niezbyt chętnie dzieliła się ze swym ukochanym. Mirek przyzwyczajony do dużej ilości sms-ów w ciągu dnia. Nie mógł zrozumieć, czemu Ewa nagle przestała pisać. Przecież jest już wolna, myślał, wcześniej potrafiła tak pięknie pisać, zapewniając o swoich uczuciach, pragnieniach itp., a teraz bez ostrzeżenia zamilkła. Czyżbym jej się znudził?
Faktycznie niepokojące było milczenie kobiety. Niepokój mogły też wzbudzać krótkie i mało znaczące odpowiedzi na e-maile. Mirek nie należał do osób, które się narzucają. Gdy nie było odpowiedzi na jego pytania i wyjaśnienia. interpretował to jako jednoznaczny brak zainteresowania jego osobą.
Zawziął się. Jeśli ty milczysz – ja też nie będę się narzucał. Zastanów się jednak czy tak być powinno. Masz kłopoty? Chciałbym je znać. Nie masz do mnie zaufania? Mam wyrzucić komórkę i zapomnieć o Tobie? Bardzo chcę Twojego szczęścia. Jeśli beze mnie będziesz szczęśliwa – niech tak będzie. Taki sms wysłał pełen obaw, gdy nie mógł już wytrzymać.
Co takiego zrobiłem, myślał, podczas ostatniego naszego spotkania, że jestem karany obojętnością?
To było jego typowe zachowanie. Winy dopatrywał się wyłącznie w sobie. Niszczył swój spokój, denerwował się. Włączał i wyłączał komórkę, gdy po godzinie nie było żadnej odpowiedzi.
Ewo!
Trzy lata znajomości, wzajemnych zapewnień i deklaracji nic nie znaczą? Wykazałem się chyba wystarczającą cierpliwością i wyrozumiałością. Dlaczego więc teraz, nagle i bez ostrzeżenia milczysz? Co ja Ci zrobiłem, czym się naraziłem? Czy zapomniałaś już o strachu, który przenikał Cię przed wiadomą operacją? Bałaś się, że przestaniesz być atrakcyjna, że Cię zostawię. Niepoważna jesteś. Jeśli masz mnie dosyć – napisz, zrozumiem, ale nie milcz, bo zwariuję tutaj! Mam wystarczająco dużo kłopotów w pracy. Chociaż Ty nie dodaj mi zgryzot. Swego czasu nazwałaś mnie „wyrachowanym”. Wybacz, ale to Ty teraz jesteś bez serca. Jeśli Cię czymkolwiek obraziłem – przepraszam, choć nie bardzo wiem za co.
Dziwi mnie Twoje zachowanie. Gdy jeszcze nie miałaś rozwodu potrafiłaś pisać i dzwonić, kilka razy w tygodniu. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że Twoje postępowanie zniechęca mnie? Nie tak dawno zapewniałaś o sile i niezmienności Twojego uczucia. Czy były to tylko słowa? Czy wszystko co przeżyliśmy wspólnie przez te lata, teraz możesz tak łatwo przekreślić? Ja nie chcę Cię do niczego zmuszać. Doskonale wiem, że mam trudny charakter. Potrzebuję mieć partnerkę, z którą wspólnie kroczyłbym przez życie. Tak niewiele lat mi zostało. Nie mówiłem Ci tego wcześniej, ale w swym życiu doświadczyłem zbyt dużo podłości. Wielokrotnie byłem oszukiwany i wykorzystywany. Moją największą wadą jest bezkrytyczna ufność w szlachetność i mądrość drugiego człowieka. Doskonale wiem, że taka postawa jest śmieszna. Na początku naszej znajomości obiecałem sobie, że będę z Tobą szczery. Konsekwentnie realizowałem to, choć czasami nie było mi łatwo słyszeć z Twych ust oskarżenia, na które nie zasłużyłem. Moim największym pragnieniem jest byś przyjechała do mnie i została na stałe. Zdaję sobie sprawę, że w tym momencie (nie znając Twojej sytuacji) proszę Cię niejako na wyrost. Trudno – jeśli się ośmieszam, jakoś to zniosę. Zastanów się nad odpowiedzią. Nasza znajomość trwa wystarczająco długo. Uważam, że jeśli mnie kochasz szczerze, to zasłanianie się powinnością i odpowiedzialnością za przyszłość dorosłego syna, jest słabą wymówką. Pomyśl czy gdyby on był na Twoim miejscu też tak bardzo przejmowałby się Twoim życiem. Nie znam go, więc nie mogę zabrać głosu. Moim zdaniem, każdy ma to na co zasłużył. Twierdzenie, że „nasz los jest zapisany w gwiazdach i nie mamy wpływu na jego zmianę” nie jest prawdziwe.
Strasznie smutno i samotnie czułem się podczas procesji Bożego Ciała. Tak dużo było rodzin z małymi dziećmi, a ja byłem sam. Ani razu nie byliśmy razem. Tyle świąt upłynęło! Czy tak ma być zawsze? Czy aż tak bardzo lubisz towarzystwo swego eks? Powiedz mi jaką radość sprawi Ci posiadanie mieszkania, w którym nie jesteś (w każdym razie tak mówisz) szczęśliwa? Aż tak bardzo zależy Ci na tych czterech ścianach? Przeżywam tutaj katusze o jakich nawet nie śniłaś. Po pracy wracam i nie mam z kim porozmawiać. Nawet kłótnia byłaby lepsza niż dobijająca i dzwoniąca w uszach cisza.
Nie wytrzymam długo tej samotności. Jeśli nie zdecydujesz się w niedalekiej przyszłości przyjechać do mnie na stałe – nasza miłość zakończy się. Nie chcę wiecznie czekać na Ciebie. Nie chcę żyć wyłącznie marzeniami. Być może dla Ciebie jest to wygodne. Mnie zaczyna ciążyć. Chciałbym móc tulić Cię i całować każdego dnia. Zasypiać i budzić się obok Ciebie. Rola odświętnego kochanka już mi się przejadła. Ty obracasz się w wielkim świecie, stykasz z ludźmi biznesu, ja za jedyną rozrywkę mam sympozja naukowe, które obecnie ( z uwagi na brak pieniędzy) organizowane są bardzo rzadko.
Pokochałem Cię miłością szaloną i wzniosłą. Jesteś uosobieniem mego młodzieńczego ideału. Jeśli jednak Twoje słowa: „nigdy z Ciebie nie zrezygnuję” dotyczyły tylko jednej konkretnej sytuacji, to nie mam do Ciebie pretensji. Na koniec przytoczę Ci wiersz, który dla Ciebie ułożyłem:
„MOJEJ MIŁOŚCI”
Kochać Cię – to mało!
Wielbić i ubóstwiać – też jeszcze nie to.
Królowo moich pragnień,
Strażniczko moich snów –
Bądź ze mną zawsze!
Z Tobą pragnę żyć,
z Tobą się zestarzeć;
Nie ma na świecie piękniejszej od Ciebie,
Bardziej namiętnej próżno szukać.
Twoje ciało to świątynia niewinności:
OCZY – jasność nieskalana fałszem,
USTA – słodycz niezrównana,
PIERSI – kolumny alabastrowe,
NOGI i UDA – wzór doskonałości,
ŁONO – pożądliwości i miłości skarbnica.
Widzieć Cię – to zaszczyt,
Pieścić – wyróżnienie,
Pragnąć czegoś więcej to szczyt świętokradztwa.
W Twoje ręce składam moje życie,
Tobie ufam bezgranicznie.

Nic więcej nie dodam. Z bólem serca kończę ten list. Z niecierpliwością czekam na odpowiedź.
Mirek.

Ewa odpowiedziała dość szybko. Zadzwoniła jeszcze tego samego dnia. Nie tłumaczyła powodów swego milczenia. Omijała ten temat, jakby nic się nie stało. Zapewniała o swej miłości, o tęsknocie, obiecywała, że jak przyjedzie to wszystko Mirkowi wynagrodzi. Znów potok słów i płonne nadzieje.
Mężczyzna słuchał jej głosu i… tym razem przestał wierzyć. Ewa prawdopodobnie zorientowała się, że coś między nimi się popsuło. Być może (choć trudno stwierdzić to na pewno) poznała kogoś w stolicy i czuła się winna. Może liczyła na to, że Mirek sam zrezygnuje? W każdym razie z zapewnień o wierności i miłości pozostały tylko słowa i wspomnienia, których nikt im nie odbierze.
Jak można było przypuszczać w ustalonym dniu Ewa nie przyjechała. Podczas rozmowy telefonicznej (na dzień przed planowanym przyjazdem) stwierdziła:
-Kochany mój, jest mi niezmiernie przykro, trafiła mi się wyjątkowa oferta pracy. Warunkiem objęcia stanowiska jest udział w szkoleniu zorganizowanym w Londynie. Nie będzie mnie tylko miesiąc. Czekaj na mnie mój mężczyzno. Obiecuje dzwonić do Ciebie każdego wieczoru. Jak wrócę, już nigdy Cię nie opuszczę.
-Bardzo chciałbym by była to prawda. Wybacz, ale szczerze wątpię. Szkoda, że mówisz mi to tak późno…
-Bardzo Cię przepraszam. Nie uwierzysz, ale dowiedziałam się o tym dosłownie przed chwilą. Już miałam wykupiony bilet do Ciebie. Najbardziej żałuję, że nie polecimy tam razem. Ale może uda nam się podczas tego Sylwestra? Tym razem to ja płacę i załatwiam wycieczkę. Powiedz, że się zgadzasz! Dobrze?
-Zgadzam się. Cóż innego mogę ci powiedzieć. Życzę Ci udanego lotu, pobytu i szczęśliwego powrotu. Będę się niepokoił o Ciebie. Koniecznie jak dolecisz zadzwoń do mnie. Gdyby mnie nie było zostaw wiadomość na sekretarce.
-Dobrze mój słodki. Całuję Cię mocno i czule. Do usłyszenia.
Trzask odkładanej słuchawki, sygnał skończonego połączenia i cisza. Potem niepotrzebne nerwy i bliżej nieokreślony niepokój stały się udziałem naszego bohatera.
Czy Ewa wróci i faktycznie dotrzyma słowa? Jaką cenę przyjdzie zapłacić Mirkowi za luksus bycia z nieprzeciętną, bardzo bogatą i niezależną kobietą?
O tym wszystkim przeczytacie w następnym opowiadaniu.
Na zakończenie warto pamiętać, że „Szczęśliwi Ci, którzy zaczynają dzień obok ukochanej osoby. Smutni Ci, którzy będąc z kimś… są sami. Ale nigdy nie wiadomo, co przyniesie kolejny dzień. Czekanie uczy walki o własne szczęście, daje siły, by kolejne trudne chwile pozamieniać na maleńkie minuty szczęścia.” (www.jaola.republika.pl)

KONIEC

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *