Kłopoty w Hamdirholm – Wojciech Świdziniewski

80290_klopoty-w-hamdirholm_200Krasnolud jaki jest, każdy widzi: nieduży, brodaty, krewki, klnie jak szewc, pije na umór i ma tęgi łeb do interesów. Takim właśnie okazem jest Dolgthrasir, przywódca całego Hamdirholm. Życie płynie mu beztrosko na użeraniu się z zagranicznymi kupcami i sąsiednim klanem Sorlich. Do dnia, w którym jego prawnuk Baugi przywozi do domu swoją żonę – elfkę.

Oburzające? Być może, ale to dopiero początek kłopotów w Hamdirholm. Później Dolgthrasir i jego klan będą musieli poradzić sobie jeszcze między innymi z wygłodzonym wampirem, trollem poszukującym zbiegłego małżonka, bandą barbarzyńców z wyższym wykształceniem, nieumarłymi przedsiębiorcami i łurzowym kłulikiem – wszystko w malowniczej kopalnianej scenerii, przy akompaniamencie przesypywania kruszcu, chlupotu piwa i beczenia wszędobylskich owiec. Tak, owiec. Krasnoludy też muszą coś jeść.

Jak zatem widać, „Kłopoty w Hamdirholm” Wojciecha Świdziniewskiego to książka lekka, łatwa i przyjemna. Są w niej wszystkie niezbędne składniki klasycznej fantastyki, zmiksowane ze sporą dawką rubasznego humoru i przewrotnej ironii. Autorowi udało się nawet bezboleśnie przemycić kilka smutnych spostrzeżeń na temat fandomu fantasy oraz całkiem udane (choć wielce uproszczone) studium kobiecej psychiki. Próżno tu szukać sentymentalnych opisów, emocjonalnych rozterek, ani rewolucyjnych pomysłów; są za to naprawdę sympatyczne postaci i wartkie dialogi. Idealna lektura na depresyjne jesienne wieczory i nudne wykłady.

Julita Mastalerz

Autor: Wojciech Świdziniewski

Tytuł: „Kłopoty w Hamdirholm”

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Data wydania: 2009

Liczba stron: 338

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *