„Paranormal Activity” – fenomenalne odkrycie wytwórni filmowej Paramount

Film ten, to jedna z niezależnych produkcji zaprezentowanych na Festiwalu Filmowym Telluride. Mimo małych nakładów finansowych, nie znanych aktorów i szczątkowego scenariusza, zainteresował wytwórnię filmową Paramount, która zupełnie niespodziewanie wykupiła do niego prawa.

Paranormal paranormalActivity” jest debiutem reżyserskim Orena Peli – młodego Izraelczyka, któremu ta produkcja otworzyła drzwi do kariery. Jego droga na ekrany kin trwała prawie dwa lata, w czasie których usiłowano nakłonić Pelego do zmiany obsady i uczynienia produkcji bardziej kasową. Nikt, nawet on sam, nie przypuszczał wtedy, że misternie zrealizowany dokument osiągnie duży sukces a budżet filmu zwróci się stokrotnie.
Peli, jako twórca filmu, chciał udowodnić, że zjawiska do tej pory uważane za niemożliwe jednak istnieją a taśma nagrana podczas realizacji filmu okazała się tego najlepszym dowodem.
Jak dla mnie „Paranormal Activity” to typowy thriller, choć inni mogą uważać go za zbliżony do horroru.

Dwójka młodych ludzi świadoma istnienia w swoim domu niechcianego lokatora, instaluje nieskomplikowany, całonocny monitoring, mający na celu uwiecznienie zjawisk paranormalnych. Na pierwszy rzut oka wydaje się to niczym szczególnym, biorąc pod uwagę, że początkowo obraz kamery nie prezentuje niczego poza zwyczajnym, domowym życiem bohaterów.

Gdy nadchodzi noc, przedstawione wydarzenia zaczynają budzić grozę, powodując gęsią skórkę u najbardziej zagorzałych wielbicieli emocji.
Zauważyłam też coś, czego mogli nie dostrzec zaaferowani wydarzeniami widzowie – zjawiska o których mowa, nasilały się zawsze o tej samej porze – o trzeciej nad ranem. Czy trzecia to godzina, której powinniśmy się bać? A może przerazi nas mocno przerysowana scena użycia talku w celach identyfikacji nowego mieszkańca domu?
Choć podkreślano wielokrotnie, że podczas projekcji wielu widzów opuszczało salę, ja obejrzałam ten film do końca. Nie przeraził mnie, a jedynie zafascynował, obligując także do poszerzenia wiedzy na temat istnienia duchów i demonów.

Zakończenie jednak rozczarowuje. Jak większość fanów tego gatunku, spodziewałam się chociaż częściowego wyjaśnienia zagadki, ale niestety nie doczekałam się . Pozostał jedynie niedosyt niedopracowanym finałem tak misternie skonstruowanej intrygi.
Bohaterowie giną. On, bo zabija go narzeczona opętana przez demona mieszkającego w domu. Ona, poprzez niezrozumiałe dla mnie do dziś zachowanie Policji. Zostaje bowiem potraktowana, jak zwyczajny przestępca, który odpowiada za bestialskie morderstwa w ich domu.

Prasa wypowiada się o tym filmie nader dobrze, porównując jego sukces z tym, który osiągnął mało budżetowy „The Blair Witch Project”, dzisiaj określany już mianem filmu kultowego. Słowom tym nie zaprzecza sam Steven Spielberg, jednoznacznie twierdząc przy tym, że taśma posłana do niego z nagraniem tamtych wydarzeń sama w sobie jest nawiedzona. Atmosferę wokół filmu podgrzał historią rzekomego zatrzaśnięcia się drzwi jego sypialni tuż po obejrzeniu nagrania.
Obecnie „Paranormal Activity” zarobił ponad 70 milionów dolarów i jego oglądalność stale rośnie.

Drogi widzu! Idź na ten film i dostarcz sobie nowych wrażeń. Pamiętaj jednak, by po powrocie do domu schować kamerę głęboko na dno szafy. Czasem lepiej nie wiedzieć z kim się mieszka…

Ewa Żuchowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *