Legenda Sex Pistols

“Sex Pistols to dzieciaki,
które grają dla dzieciaków…”

Malcolm McLaren, menedżer Sex Pistols, o zespole

“Święty Mikołaj
zmienił się w Stalina.”

John Lydon, wokalista Sex Pistols, o menedżerze

Bardzo wiele zespołów muzycznych, określanych często mianem “legend” lub grup przełomowych, doczekało się własnych biografii bądź też filmów opartych na ich historii. Niczym nadzwyczajnym nie jest już dziś wydanie zbioru teledysków czy DVD koncertowych. Czy więc fakt, że o brytyjskim zespole Sex Pistols wydano trzy filmy, jest faktem świadczącym o ich legendzie i – jeśli tak – co lub kto sprawił, że ten istniejący zaledwie 26 miesięcy zespół na stałe wpisał się do historii muzyki rozrywkowej?


Powstały trzy filmy opowiadające o zespole: “The Great Rock ‘n’ Roll Swindle” z roku 1980 w reżyserii Juliena Temple, “Sid i Nancy” (1986, reż. Alex Cox) oraz “Wściekłość i brud” (2000, reż. Julien Temple). O ile pierwszy z wymienionych filmów nie jest dobrym źródłem faktograficznym (ze względu na olbrzymią autopromocję i podkoloryzowanie wydarzeń przez Malcolma McLarena, menedżera Sex Pistols[1]), to dwa następne są w miarę wierne faktom – a przynajmniej nie wprowadzają widza w błąd. Trzeba jednak pamiętać, że “Sid i Nancy” jest przede wszystkim opowieścią o związku Sida Viciousa (właściwie John Simon Ritchie) z Nancy Spugnen i wątek zespołu jest tu raczej potraktowany pobocznie.

Czym takim wyróżniał się więc ten brytyjski zespół, uważany dziś na prekursora muzyki punk[2], że “został okrzyknięty najbardziej wpływowym i najbardziej rozpoznawalnym zespołem wszech czasów”? Sam zespół właściwie niczym – może za wyjątkiem charakterystycznego głosu wokalisty (kto wie, być może to właśnie słynne lydonowe “r” przyczyniło się najbardziej do popularności hasła “no future”). Poza tym nie może być mowy o nowej treści czy nowych trendach. Publicysta Krzysztof Celiński wskazuje na nawiązania i prawdopodobne pierwowzory muzyki wykonywanej przez Sex Pistols. Mówi o przesterowanych gitarach – jak w nurcie hardrocka, o podobieństwach do muzyki wykonywanej przez Davida Bowiego, Rolling Stonesów czy The Doors. Z kolei Gino Castaldo, autor książki o rocku pt. “Ziemia obiecana. Kultura rocka 1954-1994” pisze:

Sex Pistols głęboko tkwili w rockowej tradycji. Również oni chcieli zmieniać świat, reagując na codzienność swoimi zachowaniami, gestami, ubiorem, ruchem ciała, pozami, z premedytacją stawiając na równi rzeczy wielkie i małe, bez żadnej hierarchii.

Czyli to, co miało być właśnie ich wyróżnikiem, co miało sprawiać, że Sex Pistols będą jedyni w swoim rodzaju – te właśnie cechy stawiały ich de facto w jednym szeregu z innymi wykonawcami muzyki rockowej.

Muzykom brakowało wykształcenia muzycznego – znane są słowa McLarena: “weź jeden akord, potem drugi i trzeci, a teraz możemy już założyć kapelę”. Brakuje im także dorobku płytowego. Spośród dużej ilości nagrań sygnowanych nazwą Sex Pistols w zasadzie tylko album, “Never mind the bollocks, Here’s The Sex Pistols” wydany w roku 1977 przez Virgin, jest płytą z prawdziwego zdarzenia. Cała reszta to składanki, remiksy czy nagrania koncertowe.

Zespół na pewno szokował. Zarówno niecenzuralnymi tekstami (ich największy przebój “God save the Queen” zawierał m.in. słowa “Boże chroń królową i jej faszystowski reżim”), jak i zachowaniem – na przykład podczas wywiadu w programie Today w telewizji Thames. Zresztą sam wokalista zespołu John Lydon (występował pod pseudonimem Johnny Rotten) tak o tym wydarzeniu opowiada:

Cały ten incydent był cudowny. Było jak w raju. Wspaniale było przeczytać następnego dnia, że jakiś facet w Liverpoolu z wściekłości kopnął swój odbiornik i teraz skarży stację telewizyjną. Prasa była zachwycona!

Wcześniej wspomniałem, że “The Great Rock ‘n’ Roll Swindle” nie jest dobrym źródłem faktograficznym. Obraz ten daje jednak szerszy pogląd na to “czym właściwie było Sex Pistols?”. Myślę, że tytuł tego właśnie filmu jest tego najlepszą definicją – już nie zespołu, ale zjawiska: “Wielki rock ‘n’ rollowy szwindel”. Perspektywa filmu opiera się właśnie na menedżerze. Jest on kreowany na postać tyle absurdalną (np. scena wywiadu w wannie), co i genialną. Zespół jest pokazany jako marionetka w rękach McLarena, który z totalnych amatorów uczynił niepokornych gwiazdorów światowej muzyki.

Łatwo odnieść wrażenie, że tak naprawdę głównym bohaterem jest tu rozdmuchane do granic przyzwoitości ego McLarena, który najchętniej zrobiłby film o Sex Pistols bez Sex Pistols.

Dla McLarena, postaci tyleż inteligentnej, co cynicznej, punk był jedynie rodzajem eksperymentu artystycznego, z którego zresztą szybko się wycofał, gdy ów eksperyment zaczęto traktować na serio.

Malcolm McLaren od początku był nastawiony na wypromowanie zespołu poprzez serię skandali. To on starał się nagłośnić skandal z programu Today, to on przyklaskiwał Viciousowi w jego wybrykach. Dziennikarz muzyczny, Robert Sankowski pisze:

Malcolm McLaren (…) wymyślił nową strategię promocyjną. Postanowił promować Sex Pistols ukazując ich jako zagrożenie dla establishmentu. Potrzebny mu był do tego skandal. Albo lepiej – cała seria skandali…

Dalej potoczyło się błyskawicznie. Bójki w klubach, wybryki Lydona i Viciousa – ten ostatni wsławił się szczególnie pocięciem sobie klatki piersiowej przed jednym z ostatnich koncertów w Stanach. Nie bez znaczenia pozostaje tu też fakt, że po rozpadzie Sex Pistols to właśnie solową karierą tego mało utalentowanego basisty zajął się McLaren – we “Wściekłość i brud” oraz “The Great Rock ‘n’ Roll Swindle” widzimy jaki to przyniosło efekt. Zmierzch Viciousa bardzo przekonywająco obrazuje parodystyczne wręcz wykonanie piosenki “My Way” Franka Sinatry. O tym, że Vicious był dla McLarena szczególnie cenny właśnie jako skandalista niech świadczy scena z filmu “Sid i Nancy”, kiedy to w dworcowej restauracji zespół musi się podporządkować właśnie Sidowi (do myślenia daje jednak przede wszystkim sam fakt, że Sid zastąpił na miejscu basisty bardzo dobrego gitarzystę Glena Matlocka). We “Wściekłość i brud” z kolei Sid występuje w koszulce ze swastyką.

W “Estetyce rocka” Wojciecha Siwaka, naukowca zajmującego się historią muzyki rozrywkowej, czytamy:

Cała afera Sex Pistols była jednym wielkim trickiem artystycznym, zamierzoną prowokacją, na którą wszyscy dali się nabrać. Rzecz w tym, że większość “nabranych” nie chciała w to uwierzyć.

O tych “nabranych” w sarkastycznym tonie wypowiada się sam John Lydon:

Armia skretyniałych imitatorów. Wystarczyło na nich spojrzeć, aby człowiekowi odechciewało się wszystkiego. Wiesz, jeśli punk to dla ciebie tylko uniform, a nie ulega wątpliwości, że tak było w ich [publiczności] przypadku, powinieneś raczej wstąpić do armii. Mają o wiele ładniejsze mundurki.

Tak więc wykorzystani przez show business byli nie tylko muzycy, ale i fani. Dali się wciągnąć w machinę, a potem zostali wypluci. Gino Castaldo w swojej książce jasno stawia pytanie: “czy i na ile Sex Pistols byli zjawiskiem naprawdę rewolucyjnym, a nie tylko jedną z form wyrazu przemysłu muzycznego?”. Wojciech Siwak pisze, że zostali oni (zespół jak i fani) “pożarci przez show business, który zwietrzył znakomity interes w zapotrzebowaniu na »świeżą krew«”. Myślę, że na linii zespół – menedżer to właśnie McLaren reprezentował krwiożerczy show business. Tak też określa go wokalista Sex Pistols:

Moim zdaniem [był on siłą] ogromnie destrukcyjną. To człowiek zawistny. I żądny władzy. Ale nie żądny pieniędzy. Nie chciwy. Jego działania motywowała nie chęć wzbogacenia się, a wybujałe ego. Chciał, aby wszyscy widzieli w nim geniusza. Niezły palant, co?

Malcolm chciał, aby każdy uwierzył, że to on był inicjatorem Sex Pistols. Ale jeśli już w coś wierzyć , to w to, że on ich zniszczył. Wszystko szło dobrze do momentu, gdy postanowił, że będzie kierował tym przedsięwzięciem. W ciągu jednej nocy Święty Mikołaj zmienił się w Stalina.

Ostra wypowiada się wokalista również o produkcji “The Great Rock ‘n’ Roll Swindle”:

Ten film to stek bzdur. Strywializował i zeszmacił The Sex Pistols. Jego twórcy nie zrozumieli nic z tego, o co nam chodziło. To cały Malcolm, zupełnie nie chwytający istoty rzeczy.

Malcolm McLaren z pewnością był głównym kreatorem wizerunku zespołu. To on ich promował, on załatwiał kontrakty po zerwaniu umowy z EMI często ryzykując swoją reputację posuwając się do manipulowania i wprowadzania w błąd wytwórni, on też często “podpuszczał” swoich podopiecznych do różnych skandalicznych zachowań (między innymi to on zainicjował słynny imprezę na łodzi Queen Elizabeth zakończoną spektakularnym aresztowaniem – uwiecznioną na filmach “Wściekłość i brud” oraz “The Great Rock ‘n’ Roll Swindle”). Będąc takim kreatorem McLaren z pewnością niszczył pewną “czystość” i “autentyczność” zespołu, ale i całego nurtu.
W wywiadzie z Wiesławem Weissem John Lydon bardzo dużo mówi o swoim własnym zaangażowaniu w zespół.

Ja wierzyłem w każde słowo, które przelałem na papier. I nadal w nie wierzę. A cały ten punk był jednym wielkim fałszerstwem. Zawsze to zresztą podkreślałem. I zawsze protestowałem, gdy wrzucano nas do jednego wora z innymi wykonawcami punkowej fali.

Słowa te bardzo wyraźnie kontrastują ze słowami menedżera, które przytoczyłem na początku artykułu – o “dzieciakach, które grają dla dzieciaków”. McLaren bardzo starał się aby członkowie Sex Pistols byli postrzegani jako osoby, które “swą prowokacyjnością, obscenicznością i agresywnością rozsadziłyby (…) system od środka”. Na podstawie niektórych scen w filmach “Wściekłość i brud”, ale i też w “Sid i Nancy” widać wyraźnie, że muzycy tacy nie byli. Oni mieli często szlachetne idee i ambicje – problem w tym, że dali się wmanipulować przez McLarena w jego plan, “wizję” niepokornego i skandalicznego zespołu. Robert Sankowski tak opisuje moment podpisania kontraktu z wytwórnią A&M:

Następnego dnia specjalnie dla dziennikarzy przed Pałacem Buckingham, siedzibą królowej, urządzono oficjalną ceremonię podpisania kontraktu. Muzycy zachowywali się bardzo agresywnie. Polewali zgromadzonych przedstawicieli pracy wódką i piwem. Co ciekawe, gdy ze strony dziennikarzy padały sensowne pytania, grupa uspokajała się i udzielała wyczerpujących odpowiedzi.

Podsumowując, można śmiało stwierdzić, że legenda Sex Pistols to nic innego niż starannie wykreowany – używając określenia Wojciecha Siwaka – “trick artystyczny”. Przy tej okazji możemy dostrzec jak przewrotne są show business i kultura popularna. Zespół mający być ucieleśnieniem aktywnego sprzeciwu wobec biznesu i high-life’u sam został przez nie stworzony, a później – zniszczony. Malcolm McLaren z pełną premedytacją manipulował członkami zespołu, doprowadzając w efekcie do odejścia Johna Lydona i rozpadu grupy. Jednak jednego nie można mu odmówić – zespół, który wzbudzał aktywnie emocje przez jedyne 26 miesięcy, wzbudza je do dziś. Maszyna raz nakręcona w latach 70. nadal się kręci… A sam McLaren? Przytoczę słowa z okładki angielskiego wydania filmu “The Great Rock ‘n’ Roll Swindle”:

The film presents the band’s success as an elaborate scam perpetrated by it’s calculating manager, Malcolm McLaren, to make “a million pounds”

Film przedstawia sukces zespołu jako wynik misternego przekrętu ich wyrachowanego managera, Malcolma McLarena, który chciał zarobić milion funtów.

Przypisy:

[1] Wiesław Weiss wyjaśnia motyw powstania w roku 2000 kolejnego filmu o Sex Pistols: “»The Great Rock’n’Roll Swindle« był historią Sex Pistols przedstawioną z punktu widzenia menadżera Malcolma McLarena. Jako rzecz o wielkim rock’n’rollowym przekręcie, w którym muzycy byli jedynie marionetkami w rękach genialnego manipulatora, nie mógł oczywiście spodobać się im samym. Prędzej czy później musiał więc powstać film inny, w którym tę samą bajkę opowiedzieliby nam Johnny Rotten (…) Steve Jones, Paul Cook i Glen Matlock.”.

[2] Pomimo panującego poglądu, nie jest to prawda. To media (zapewne zainspirowane przez Malcolma McLarena) określiły Sex Pistols jako twórców kultury punk. W rzeczywistości nurt ten istniał już wcześniej w Stanach Zjednoczonych i wywodzi się z tzw. rocka garażowego (garage rock). Przed Sex Pistols grali tą muzykę m.in. The Kingsmen, The Shadows of Knight czy też The Troggs. Niestety pogląd o tym, że byli oni pierwszym punkowym zespołem jest powszechny nawet w literaturze naukowej, np.: “Ruch ten [punk] powstał w latach siedemdziesiątych w Wielkiej Brytanii, a zaczęto go opisywać po słynnym koncercie grupy Sex Pistols w Londynie, w 1976 roku.”. Gdzie indziej mamy stwierdzenie wręcz: “debiut Sex Pistols w 100 Club w Londynie, inicjujący ruch punk”.

Tekst nie zawiera przypisów bibliograficznych. Przy pisaniu artykułu korzystałem z następujących publikacji (z nich też cytowałem) i polecam je z czystym sumieniem każdemu zainteresowanemu muzyką (nie tylko Sex Pistols) i problematyką subkultur (nie tylko punk):

Książki:
● Castaldo Gino, 1997, Ziemia obiecana. Kultura rocka 1954-1994. Kraków: Wydawnictwo Znak.
● Jędrzejewski Marek, 1999, Młodzież a subkultury. Problematyka edukacyjna. Warszawa: Wydawnictwo Akademickie ŻAK.
● Muggleton David, 2004, Wewnątrz subkultury. Ponowoczesne znaczenie stylu. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
● Prejs Bogdan, 2005, Subkultury młodzieżowe. Bunt nie przemija. Katowice: Wydawnictwo KOS.
● Siwak Wojciech, 1993, Estetyka rocka. Warszawa: Semper.
● Turner Steve, 1997, Głód niebios. W poszukiwaniu zbawienia. Kraków: Wydawnictwo Znak.
● Zydlewicz Maciej, 2005, Subkultury. Legnica: Dolnośląski Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli we Wrocławiu.

Artykuły w książkach:
● Rychlewski Marcin, 2005, Rock-kontrkultura – establishment, [w:] Burszta Wojciech, Czubaj Mariusz, Rychlewski Marcin (red.), Kontrkultura. Co nam z tamtych lat? Warszawa: Wydawnictwo Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej “Academica”.
● Czubaj Mariusz, Gołębiewska Alicja, Grześkowiak Alicja, Pinczar Przemysław, Pławuszewski Piotr, 2005, Kalendarium kontrkultury, [w:] Burszta Wojciech, Czubaj Mariusz, Rychlewski Marcin (red.), Kontrkultura. Co nam z tamtych lat? Warszawa: Wydawnictwo Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej “Academica”.

Artykuły w pismach:
● Celiński Krzysztof, 1994, Celny strzał, Tylko Rock, nr 40.
● Sankowski Robert, 1994, Sex Pistols. Aniołowie o brudnych twarzach, Tylko Rock, nr 40.
● Weiss Wiesław, 2002, Wyjście awaryjne. Rozmowa z Johnem Lydonem, Tylko Rock, nr 130/131.

Filmy:
● Cox Alex (reż), 1986, Sid i Nancy.
● Temple Julien (reż), 1980, The Great Rock ‘n’ Roll Swindle.
● Temple Julien (reż.), 2000, Wściekłość i brud.

Internet:
● Sankowski Robert, Zapis rewolucji, http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,2816778.html
● Weiss Wiesław, Sex Pistols. Wściekłość i brud, www.terazrock.pl/dvd.php?DvdId=238

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *