„Avatar”- wielki powrót Jamesa Camerona.

7307579.3
Dziecinnie prosta fabuła i pasujący do całości wątek miłosny, to nieodłączny obraz filmów Jamesa Camerona. Patrząc na Jego biografię, miałam wrażenie ,że w swoich filmach opisuje bujne życie     towarzyskie, zawierając w kolejnych scenariuszach elementy ze swojego prywatnego życia. I choć nijak ma się to do „Terminatora”, którego sam stworzył to wiele ma wspólnego z „Titaniciem”, który okazał się jedną z najbardziej kasowych Jego produkcji.  Dziś, James Cameron – flirciarz i kobieciarz, ojciec piątki dzieci – na ekranach kin wita Nas na nowo, baśnią z elementami 3D – „Avatarem” nie bez powodu nazywanym jednym z najdroższych obecnie filmów tego reżysera.

Witaj w bajkowym śnie, w którym to Ja będę wróżką z pogranicza dwóch światów i opowiem Ci barwną historię Na’vi , istot z innej planety, dla których obecność człowieka stać się miała zagrożeniem. Dlaczego miała? Bo pojawił się ktoś, dla kogo stali się kimś więcej, niźli tylko pozaziemskimi istotami a ich obecność miała wywrzeć wpływ na ponowne odzyskanie straconego przez Niego dawnego życia.
Główny bohater, Jake Sully, to były komandos sparaliżowany w wyniku jednej z nieudanych akcji.
Szansę na odzyskanie władzy w nogach zyska pod warunkiem wzięcia udziału w projekcie Avatar. Nazwę tę zapożyczono od hybryd umieszczonych na Pandorze, których obecność daje człowiekowi możliwość przebywania na obcej planecie tylko wtedy, jeśli uda mu się połączyć ciałem z avatarem. Dzięki nim, Jake odzyska władzę w nogach , lecz nie tylko. Dodatkowo zakocha się, właśnie w Na’vi i w obliczu narastającego uczucia zdecyduje na walkę, ale nie w obronie Ziemi, tylko Księżyca.

Jak już wspominałam,to iście łzawa historyjka miłosna przepleciona walką o dobro Ojczyzny, bez względu na to, czy to Ziemia , czy jakakolwiek inna zamieszkiwana planeta. Nie zmienia to faktu, że gdyby nie kunszt i oryginalność Camerona, tak naprawdę nie byłoby po co iść na ten film.
O ile dialogi i same teksty w niczym nie przypominają Nam słynnego mistrza kina, o tyle cała sceneria jest bezapelacyjnie nieziemska. Stworzony przez reżysera inny świat w formacie nowatorskich technologii – 2D i 3D – sprawia, że znikamy w jego wnętrzu, niczym woda w chłonnej gąbce. Z kina wychodzimy zafascynowani utworzonym przez Camerona wirtualnym miejscem, jakby było tuż obok nas i istniało naprawdę, a nie tylko na szklanym ekranie. Dzięki w pełni dopracowanym obrazom, powracamy do lat dzieciństwa, Sami stając się niemal jednym z bohaterów tej fascynującej bajki. I choć nawet najlepszym, w tym samemu reżyserowi, zdarzają się nieścisłości i niedociągnięcia, to można przymknąć na nie oko z przejęciem obserwując spójność w pozaziemskim życiu. Czasem z zazdrością ,że istnieć może coś, co jest znacznie lepsze niż nasza szara ziemska rzeczywistość a czasem z niedowierzaniem, że jednak można spełnić swoje marzenia.
Spełnij swoje marzenia i idź na Avatar..

Ewa  Żuchowska

0 thoughts on “„Avatar”- wielki powrót Jamesa Camerona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *