Dzień Świstaka po mojemu

Świstak ikoną pop-kultury

Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, jak znaczną rolę ten gryzoń odgrywa w naszym życiu. Świstak, jak świat światem, z roku na rok, jest najbardziej hołubionym w kulturze anglosaskiej stworzeniem i to nawet nie ze względu na puszyste futerko i zabawne ząbki, które słodko wystają mu z pyszczka. Jest jeden specyficzny świstak (a właściwie Świstak) o imieniu Phil. Phil, rokrocznie, drugiego lutego, przepowiada pogodę w małym miasteczku Punxatawney w Pensylwanii. No… może „przepowiada pogodę” to za dużo powiedziane. Phil po prostu „mówi” czy zima skończy się w lutym, czy potrwa kolejne sześć tygodni.

Znając banalną naturę Amerykanów, ale także ich czarującą wprost spontaniczność łatwo się domyślić, że Świstak zyskał bardzo szybko popularność. 2.II natomiast zaczął figurować w kalendarzach amerykańskich jako Dzień Świstaka, który stał się nie tylko okazją do obejrzenia jakiegoś puszystego szczura z Punxatawney, ale także okazją do zabawy, harców i radości. Ba… przecież powstał nawet film!

Świstak historyczny

Dla tych którzy otwierają oczy ze zdziwienia zaraz wyjaśnię na czym polega cała heca z Dniem Świstaka.
Rodowód tego święta wywodzi się z zamierzchłych tradycji germańskich. Liczne, żyjące onegdaj plemiona germańskie uważały, że jeżeli drugiego lutego zwierzę zapadające w sen zimowy rzuca cień, to wówczas zima potrwa jeszcze sześć tygodni. W przeciwnym wypadku, zima miałaby się skończyć błyskawicznie. Tradycja być może fajna, ale jednocześnie banalna gdyż właściwie chodzi tylko o to czy danego dnia będzie świecić słońce czy nie. Tak czy owak tradycja przetrwała, a Amerykanie wprost nie posiadają się z radochy gdy mogą raz do roku pokazać światu swojego futrzastego, przepowiadającego zimę gryzonia.

Moc jest ze Świstakiem

Także i tym roku, 2 lutego szczur nie zawiódł. Jak zwykle wyłonił on się ze swej norki w Punxatawney ku owacjom i uciesze tłumu. Następnie, razem z panami w śmiesznie wyglądających cylindrach, szlachcic nad szlachcice ogłosił wszem i wobec, że… zima jeszcze potrwa. Gryzoń raczył zobaczyć swój cień.
Z początku, gdy usłyszałem ten werdykt było mi tak naprawdę obojętne czy szczur miał rację (w końcu jechałem jeszcze na narty, a trochę śniegu by się w takim układzie przydało). Zima w Alpach była faktycznie sroga i wyjątkowo śnieżna Kolejny dowód na znaczenie Phila w nowoczesnym świecie – jego przepowiednia ma zasięg ogólnoświatowy. Co na to antyglobaliści? W tym względzie świstak jest podobny do koncernów naftowych, bo one też mają (lub przynajmniej twierdzą że mają) zawsze rację. Po powrocie z nart byłem jednak w kropce. Pomyślałem że stęskniłem się już za wiosną.
Niedowiary! Okazało się że szczur się jednak pomylił. Któregoś dnia, zobaczyłem na termometrze temperaturę zgoła niezimową – 7C. Cóż za radość! Szkoda tylko że nie potrwała zbyt długo. Świstak wkrótce doprowadził swoją diaboliczną mocą do tego że temperatura zleciała znów na pysk. Marzłem i miałem ochotę wyrwać tej puchatej małpie tą kitkę z tyłka i kazać mu ją zjeść. Na zdrowie Phil!

Życie przerasta świstaka

Jest jednak druga, smutniejsza strona medalu. Szczur z Punxatawney, pomimo tego, że sprawuje władzę nad porami roku (dla ścisłości i na szczęście tylko dwoma) ma niełatwe życie. Postawcie się w jego sytuacji. Kto z was byłby zadowolony gdyby obudzili go w środku snu zimowego tylko po to, żeby sprawdzić czy rzucacie cień? Biedny świstak jest zbyt mały, pokojowy i głupiutki żeby wziąć sprawy w swoje ręce i zmienić życie na lepsze. Panowie w śmiesznych cylindrach i dziwnie skrojonych płaszczach nie mają żadnych skrupułów by wywlec na pół zaspanego Phila z norki. Przecież świstak ich za to nie zabije.
Panowie w cylindrach najwyraźniej zapomnieli, (albo chcą zapomnieć) że świstak nie jest jedynym zwierzęciem które zapada w sen zimowy id est – spełnia warunki germańskiego zwyczaju. Moje pytanie brzmi: dlaczego nie spróbujecie zamiast biednego świstaka obudzić ze snu zimowego dorosłego niedźwiedzia? To by dopiero była rozrywka dla gawiedzi! Panowie w cylindrach wchodziliby z duszą na ramieniu do jaskini, próbowali wywlec misia na światło dzienne, a jedyne co by z nich zostawało to obgryzione kości i dymiące buty będące wynikiem wyjątkowo złego humoru tego zimowego śpiocha.
I chociaż zima zda się nie mieć końca, jestem jednak po stronie szczurka z Pensylwanii! Wolność dla świstaka! Niech żyje długie spanie! Więcej będzie pożytku dla Phila i dla nas gdy pozwolimy mu dorabiać do emerytury przy zawijaniu czekoladek w sreberka… Natomiast jeśli o wiosnę idzie… im dłuższa zima, tym większa radość z pierwszego wdechu wiosennego powietrza.

Andrzej Kliber

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *