Jedna noga nie chodzi

Nigdy na to nie zwracałam uwagi, aż do momentu, kiedy zaniosłam buty do reklamacji. Okazało się, że jedna noga przestała mi chodzić.

Reklamowałam buty, ponieważ pięta prawego była dziurawa. Gdy rzeczoznawca wziął je do ręki, stwierdził, że dziura została zrobiona celowo, drugi but wyglądał bowiem jak nieużywany. W końcu odesłali mi je, więc popatrzyłam od razu na lewego. Rzeczywiście – podeszwa nie była nawet zabrudzona. Zaczęłam coś podejrzewać.

– Jak to? – pomyślałam. – Jedna noga przestała mi chodzić, a ja nic nie zauważyłam? Czy to możliwe?

Postanowiłam ją obserwować, ale nie od razu, żeby nic nie podejrzewała – mogłaby przecież udawać, że chodzi!

Przez cały dzień nie zwracałam na nią uwagi. Pomyślałam, że obserwację zacznę od jutra. W nocy stało się jednak coś dziwnego: lewa noga zaplątała się w poszwę od kołdry, tak że gdy się obudziłam, poczułam, jak mrowi. Nie mogłam w to uwierzyć! Czyżby to był podstęp z jej strony? Wszak ze ścierpniętą nogą niepodobna chodzić! Tak się zmrowiła, że przez cały dzień chodziłam na prawej. Pomyślałam, że obserwacje zacznę od jutra.

Nazajutrz wstałam prawą nogą, żeby nie kusić losu. Ale gdy zwiesiłam lewą, ona jakoś tak poleciała w bok, że uderzyła o kant łóżka kostką. Momentalnie przycisnęłam kolano do brody i masowałam obolałą kończynę.

– A to ci!! – pomyślałam. – Ależ ona przebiegła! To tak pogrywa!

Spojrzałam na kostkę, która wciąż bolała. Puchła w oczach. Przez następny tydzień kulałam. Pielęgnowałam ją, starałam się, by zapomniała o podstępie, by szybko doszła do siebie.

Któregoś dnia pomyślałam nawet, że opatulę stopę w ulubioną kosmatą skarpetę. Gdy wyciągnęłam je z szuflady, zobaczyłam wielką plamę na lewej. Porównałam plamę z butami odesłanymi przez sklep po reklamacji: plama była na lewej skarpecie, dziura – w podeszwie prawego buta.

Przez cały dzień zastanawiałam się, o co chodzi. Czyżby lewa była aż tak podstępna i w ten sposób chciała zmylić mój trop? Ale jak? W jaki sposób mogła to zrobić?

Następnego dnia lewa noga była już prawie całkiem sprawna. Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. W drzwiach stał listonosz z wielką paczką. W paczce były dwa pudełka i list:

„Bardzo przepraszamy, pomyliliśmy reklamacje. Odsyłamy Pani buty i nową parę”.

Podniosłam moje stare buty. Dziura była na lewej pięcie. Spojrzałam na swoje nogi. Złapał mnie skurcz w prawej łydce…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *