„Lost Boys 2” – czy był pomysłem na „Zmierzch”?

Jak zawsze, gdy pierwsza część powala na kolana, a druga jest nieco podgniła, tak i w „Lost Boys” ktoś się nie postarał. I choć film ogląda się przyjemnie, cienia grozy nie ma w nim za grosz, a całość przypomina historyjkę miłosną rodem ze „Zmierzchu”. Ogólnie wrażenie niedosytu pozostaje, a różnica polega jedynie na tym, że o wyborze byciem nieumarłym decyduje nie tylko miłość, lecz i strach.

Chęć pozbycia się fobii, wiele odwagi i decydujący o zostaniu wampirem brak akceptacji ze strony otoczenia robi wrażenie. Reszta już niekoniecznie, bo produkcja dłuży się momentami niczym źle nastawiony zegarek, a czas upływa Ci na co kilkuminutowym ziewaniu. Choć pewien sens, a może i bezsens w tym filmie jest, a jest nią fakt, że możesz zdecydować o swoim życiu, mimo że w to nie wierzysz.

Nicole po śmierci rodziców przeprowadza się z bratem do ciotki, do małej miejscowości w Kalifornii. Ta sprawia wrażenie fantastycznej okolicy do momentu poznania uroczej cioci, która w zamian za goszczenie swojej rodziny żąda pieniędzy. Dzięki temu produkcja od razu staje się komedią, aniżeli horrorem o którym rozpisują się portale internetowe. I nawet stary domek, który przydziela opiekunka nie sieje strachu. Jak to w Kalifornii, główną atrakcją jest surfing, a wraz z nim surferzy. Młodzi, zdeprawowani, przystojni i nieśmiertelni, bo Ci okazują się grupką wampirów. Szef gangu uwodzi Nicole, a gdy dziewczyna zmienia się w pół – wampira, brat postanawia zawalczyć o siostrę.

Jeden absurd goni drugi, bo po co walczyć o siostrę, jeśli samemu jest się znanym surferem i na dodatek nie ma się nic do stracenia. Kochająca siostra jest szczęśliwa, a brat mocno nadopiekuńczy. Generalnie sensu walki o dziewczynę nie widać. Przeżywszy załamanie nerwowe, które doprowadziło do upadku kariery, Chris ma szansę na całkowite zażegnanie poczucia strachu, który towarzyszył mu przez lata i na powtórny powrót do tego, co kocha najbardziej. Po co więc walczyć?

Sęk w tym, że żeby wygrać sam musi stać się jednym z nich i choć w to nie wierzy, bycie wampirem jest całkiem fajne poza jednym : Chris nie jest mordercą, a tego wymaga bycie nieumarłym. Wampir, który nie potrafi zabić, to żaden wampir, dlatego chłopak zawiązuje umowę z Edgarem – pogromcą krwiopijców, że zdradzi mu miejsce w którym żyją, a potem na powrót stanie się człowiekiem. Dopóki nie zabije, ma szansę wrócić do normalnego życia. Szansę ma też Nicole, bo dziewczyna nie piła do tej pory ludzkiej krwi. Czas na wybór – jak będzie wybór Nicole i Chrisa?

Może jednak bycie wampirem nie zawsze jest cool, a lepiej żyć ze zwariowaną ciotką na jednym podwórku? Trochę magii z „Harrego Pottera”, jeszcze więcej parodii i horror z ironią – obejrzyj „Lost Boys 2”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *