Maja Lidia Kossakowska – „Zbieracz Burz T.1”

zbieracz_burz1_miekka-largePopularna autorka fantasy Maja Lidia Kossakowska zasłynęła dzięki serii powieści poświęconych mitologii anielsko – demońskiej. Postacie, które wówczas stworzyła do tego stopnia zawładnęły wyobraźnią czytelników, że w końcu doczekaliśmy się kontynuacji ich losów. „Zbieracz Burz t. 1” po raz kolejny odsłania sekrety wyższej anielskiej arystokracji pozbawionej opieki i przywództwa Pana. Chociaż Bóg odszedł, to jednak pozostali jego aniołowie i to na ich wiotkie barki spadł obowiązek opieki nad światem i utrzymanie jego kontynuacji. A właściwie na wiotkie barki jednego z nich – regenta Niebiańskiego Królestwa – archanioła Gabriela, który wraz z kręgiem zaufanych przyjaciół ukrył prawdę o nieobecności Jasności.

Mogłoby się wydawać, że tajny układ złożony z temperamentnego, inteligentnego Gabriela, tajemniczego awanturnika Abaddona, ukrywającego się pod imieniem Daimon Frey, czarodzieja Razjela, bogobojnego Rafała, gwałtownego Michała oraz dwóch Głębian: cesarza Lucyfera i jego najbliższego współpracownika – zepsutego artysty Asmodeusza nie ma większych szans na przetrwanie. Wydarzenia ukazane we wcześniejszej części cyklu pt.: Siewca Wiatru” udowodniły jednak, że pomimo wielkich różnic, członkowie paktu potrafią się zjednoczyć w obliczu nadciągającego niebezpieczeństwa.

„Zbieracz Burz” przekreśla te dawne sympatie i koligacje, stawiając dotychczasowych sprzymierzeńców po różnych stronach barykady. A wszystko za sprawą jednego rozkazu Pana, przesłanego Burzycielowi Światów – Abbadonowi. Jego treść tak szokuje regenta, że postanawia zrobić wszystko, aby nie został wprowadzony w życie. Jasność życzy sobie bowiem zniszczenia Ziemi… Od tej chwili ścieżki Daimona i Gabriela definitywnie się rozchodzą i rozpoczyna się szalona pogoń za Burzycielem Światów, który upiera się wypełnić Boskie polecenie. Stawka jest wysoka, a graczy przybywa zwłaszcza, że tym razem Kossakowska pozwala wyjść z cienia Michałowi. Wprowadza także nowe postacie, jak chociażby albinosa Hariela – anioła stróża bezdomnych kotów, niespodziewanego sprzymierzeńca Daimona.

„Zbieracz Burz” od pierwszej kartki zaskakuje wyraźną zmianą atmosfery oraz podejściem autorki do prezentowanych wydarzeń w stosunku do wcześniejszych części serii. Przede wszystkim jej uwaga prawie w całości skupia się na Daimonie Freyu, co niekoniecznie wychodzi tej postaci na dobre. Osobiście byłam trochę zmęczona częstotliwością jego pojawiania się oraz widowiskowymi strzelaninami z jego udziałem. Bohater ten przechodzi także specyficzną metamorfozę. Do głosu dochodzą jego niszczycielskie instynkty oraz wrodzony upór, chwilami nadając mu nawet rysów prawdziwego szaleńca. Drugą rażącą cechą narracji było stałe podkreślanie przez autorkę w jakim to bagnie znaleźli się bohaterowie i że teraz już na pewno zmierzają do powolnej i bolesnej destrukcji. Zapewne czytelnik zauważyłby to bez ciągłego o tym przypominania.

Poza tymi małymi usterkami, powieść jest zdecydowanie warta przeczytania. Kossakowska ani trochę nie straciła na pomysłowości. Opisy realiów sugestywnie działają na wyobraźnię, w szczególności księżycowych włości Gabriela, widzianych oczami Kamaela, Jeziora Płomieni, swoistej wizytówki Głębi, czy wysadzanych najdroższymi kamieniami szlachetnymi ulic najwyższych partii Raju, gdzie mieszkają przedstawiciele niebiańskiej arystokracji. Na szczególną uwagę zasługuje również dynamiczna scena użycia czarnej magii przez Razjela. Rytuał ten wymaga od tego zwykle powściągliwego, sceptycznego czarodzieja, złożenia krwawej ofiary oraz użycia niebezpiecznego czarnego ognia. Te popisy inwencji twórczej autorki naprawdę robią wrażenie na czytelniku, prawie z taką samą moc, jak zakazana magia na Razjelu.

Niewątpliwie mocną stroną książki jest także ciekawie zapowiadająca się intryga, przywodząca wiele pytań i wątpliwości, które miejmy nadzieje doczekają się chociaż częściowego rozwiązania w następnej części „Zbieracza Burz”. Dodatkowo kolejne stadia intrygi przeplatają się z epizodami z udziałem Asmodeusza oraz nowych, ziemskich znajomych Daimona Freya. Dopełniają one bogatą panoramę Boskiego uniwersum utwierdzając w przekonaniu, że nadprzyrodzone istoty czasami mają całkiem ludzkie problemy. Aby przekonać się jak bardzo ludzkie, polecam sięgnąć bezpośrednio do książki. Może i Was zaczaruje anielska magia?

Magdalena Pioruńska

Autor: Maja Lidia Kossakowska

Tytuł: „Zbieracz Burz”

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron:352

Data wydania: 2010

0 thoughts on “Maja Lidia Kossakowska – „Zbieracz Burz T.1”

  1. Lampka rulezzzz!!! Kto nie wie o co chodzi niech zacznie od „Obrońcy Królestwa”. W moim księgozbiorze pozycja obowiązkowa, i to nie tylko dla fanów fantasy. Każdy który czeka na powieść rozrywkową i jeszcze do tego z morałem, bierz i nie pytaj o więcej…

  2. Bardzo przepraszam ale w ramach Post Scriptum chciałem dodać, że definiowanie M.L.Kossakowskiej tylko po sadze aniołów byłoby jak definiowanie restauracji tylko po daniu głównym… Pamiętajmy o „Zakonie Krańca Świtu” i niesamowitej „Rudej Sforze” (która ciut mi się kojarzyła z „Amerykańskimi Bogami: Gaimana. Krótko – moja ulubiona polska pisarka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *