Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi

494296iDo książki Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi podchodzi się z dużym dystansem. Po pierwsze wynika to z jej objętości, która wynosi prawie tysiąc stron. Z taką cegłą trudno mieć podejście pt. „Miła lektura na wieczór w podręcznym formacie”. Po drugie, trzeba zmierzyć się ze wszystkim, co wiemy o tym kraju i jego polityce.

Książka odejmuje okres od 1850 do 2008 roku. Autor, zgodnie z sugestią przedstawioną w tytule, skupia się na polityce i gospodarce, więc zainteresowani wątkami kulturalnymi nie znajdą tam nic ciekawego.

W treści jakiś czas pojawiają się kredowe wkładki ze zdjęciami, które świetnie uzupełniają ogromną ilość tekstu, z jaką przychodzi zmierzyć się czytelnikowi.

Czyta się dobrze, zaskakująco dobrze. Z uwagi na wymiary książki trudno się z nią przemieszczać albo czytać w autobusie. Teoretycznie, bo w praktyce gwarantuję Ci, że i wpadniesz na pomysł zabierania jej ze sobą i znajdziesz też na to najlepszy dla siebie sposób, bo od lektury trudno się oderwać. I nie ma znaczenia, czy kochasz Chiny, czy nie. Ja nie kocham, ale tę lekturę uważam za solidne źródło wiedzy na temat Chin i polecam każdemu, kto chce po prostu wiedzieć więcej.

Spotkałam się z różnymi opiniami na temat tłumaczenia. Jedni twierdzą, że jest słabe, drudzy, że wręcz przeciwnie. Nie wiem, gdzie jest prawda (pewnie jak zawsze, gdzieś pośrodku). Dla mnie jako czytelnika, mającego zaufanie do wydawnictwa Znak, całość jest przygotowana bardzo dobrze.

Patrycja Kierzkowska

Książkę można wirtualnie przekartkować na stronie wydawcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *