Wyrwane z kontekstu: Zapiski z małej wyspy – B. Bryson

Lubię metro. Jest coś surrealistycznego w schodzeniu do wnętrza ziemi i wsiadaniu do pociągu. Istnieje tam odrębny świat, z dziwnymi wiatrami i systemami pogodowymi, z onirycznymi odgłosami i oleistymi zapachami.

Nawet kiedy zejdziesz tak głęboko pod ziemię, że całkowicie zatracisz orientację i nie byłbyś zaskoczony, gdybyś spotkał ekipę usmolonych górników wracających ze zmiany, zawsze słychać warkot i czuć dygot pociągu jakiejś nieznanej linii przejeżdżającej jeszcze niżej.

A wszystko dzieje się w warunkach niesamowitej ciszy i porządku: tysiące ludzi biegają i jeżdżą schodami, wsiadają i wysiadają z zatłoczonych pociągów, znikają w ciemnościach, nie mówiąc ani słowa, jak postacie z Nocy żywych trupów.

Bill Bryson – Zapiski z małej wyspy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *