Gdy hip – hop jest czymś więcej, niż muzyką…

15554-largeKiedy po raz pierwszy zakochałeś się w hip-hopie? – tak zawsze zaczynała swój wywiad z każdym, kto kochał ten rodzaj muzyki wiedząc, że to co w niej drzemie to nie tylko miłość do muzyki, ale uczucie do człowieka, którego znała od lat. I choć coś, co kochasz ponad życie jest tak blisko, to jednocześnie jest dla Ciebie nieosiągalne, bo wieczna przyjaźń pomiędzy kobietą, a mężczyzną nie istnieje. Poznajcie „Brown Sugar” – film o przyjaźni damsko-męskiej i o tym, co jest najważniejsze w miłości do muzyki.

Znają się od dziecka, wiedzą o sobie wszystko i kochają się ponad życie, choć oboje twierdzą, że są jedynie przyjaciółmi. Gdy w ich życie wkraczają zakochane w nich połówki, nie wiedzą co ze sobą zrobić. Zapewniają wszystkich wokół, że między nimi nie ma uczucia innego, niż braterskie i na przekór losowi postanawiają iść własnymi drogami. On z dopiero co poślubioną młodą żoną, ona z przystojnym koszykarzem, jakby na przekór jemu. On dzwoni do niej z każdym problemem, ona pisze książkę o nim i ich wspólnej pasji – hip-hopie. I oboje zastanawiają się, czy to właściwie ma sens.

img_brownsugar_aSidney i Dre znają się od dziecka. Ku zdziwieniu otoczenia, zamiast być parą, stwarzają pozory wielkiej, wieloletniej przyjaźni. Jakby oboje bali się krążącego wokół nich uczucia. I mimo że sama produkcja jest jedynie lekkim filmem familijnym, to całość stanowi dość istotny przekaz, którego głównym przesłaniem jest wiadomość, że to co niektórzy z nas nazywają przyjaźnią damsko-męską nie ma racji bytu, bo zawsze gdzieś w środku tli się maleńka iskierka czegoś więcej. Często zaprzeczamy, jakbyśmy bali się reakcji otoczenia na coś, co wydawałoby się zupełnie normalne, a jednocześnie było postrzegane jako głupie i nudne na przełomie tylu lat.

Dialogi, jak i sama fabuła są ledwie do zniesienia w tej produkcji. Z początku można odnieść wrażenie, że nie ma się pojęcia o czym mówi główna bohaterka, ani co chce nam przekazać. Z czasem, gdy poznajemy ją lepiej wiemy już, że to nie muzyka jest wątkiem przewodnim w filmie, choć to hip-hop słyszymy na okrągło przez cały czas trwania „Brown Sugar”. Lekki, sympatyczny, całkiem do przyjęcia i obejrzenia podczas spotkania w gronie przyjaciół. Polecam.

Ewa Żuchowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *