Diabły, stosy i inne atrakcje – recenzja „Diabłów z Loudun” Aldousa Huxleya

Diably-z-Loudun_Aldous-Huxley,images_big,19,978-83-06-03246-8Aldousa Huxley’a nie trzeba chyba przedstawiać. Autor „Nowego wspaniałego świata” będąc jednocześnie filozofem i pisarzem, swoje zainteresowania kierował nie tylko w stronę futurologicznych antyutopii. Oto bowiem na polskim rynku pojawiała się książka, która swoją fabułą sięga aż do pierwszej połowy XVII w. Huxley przytacza znaną także w polskiej prozie historię opętania sióstr zakonnych, znaną nam z Matki Joanny od aniołów Jarosława Iwaszkiewicza.
Autora interesuje nie fabuła – opętanie czy egzorcyzmy szalonych siostrzyczek zakonnych – ale to, w jaki sposób w społeczeństwie zagościć może szaleństwo. Analizuje, jak nienawiść czy urażona duma doprowadzają do śmierci człowieka. Ukazuje władzę – w tym przypadku koscielną – która manipuluje rozumem i duszą.

O czym jednak ta książka? Do małego, podzielonego wyznaniami, francuskiego miasteczka przybywa nowy proboszcz – kształcony przez jezuitów, atrakcyjny Urbain Grandier, który staje się ulubieńcem kobiet i wrogiem mężczyzn. Proboszcz kradnie serca kolejnych dam, narażając się przy tym ważnym dostojnikom, zakochuje się, zawiera małżeństwo, okazuje wyższość kardynałowi Richelieu i popełnia wiele nierozsądnych, lecz na pozór niewinnych czynów, które okazują się jednoznaczne ze zbieraniem chrustu na własny stos. Nienawiść władz kościoła i spoleczeństwa Loudon do księdza okazała się tak silna, że wmieszano w to nawet diabły, które za sprawą zawistnego zakonnika zamieszkały w cialach znudzonych urszulanek. Oczywiscie i demony, i czarna magia, oskarżenia stawiane Grandierowi, były jedynie efektem zbiorowej histerii, nienawiści, nudy, instynktów, niespełnionych miłości i ambicji. Ale czy nie tu właśnie tkwi diabeł?

Fabuła jest istotnym, ale nie najważniejszym elementem prozy Huxleya. Interesujące, wewnętrznie skomplikowane postaci czy intrygi wciągają, ale są one jedynie pretekstem do powiedzenia „czegoś wiecej”. Przytaczną historię autor analizuje bowiem wielostronnie; współczesnymi narzędziami „rozgryza” diabły, urszulanki, władze kościelne i pechowego proboszcza. Z pomocą Pascala, Voltera czy Junga bada zachowania mieszkańców prowincjonalnego miasteczka, a ich wyniki okazują się aktualne także dziś. Autor bowiem dostrzega analogie z współczesnością i wyciąga z owych spostrzeżeń interesujące wnioski, które nie pozbawione są gorzkiej ironii czy, chwilami, humoru.
Książka ta jest trudna w odbiorze, wielogłosowa i specyficzna. Obszerne przypisy  czy długie, eseistyczno – filozoficzne fragmenty rwą fabułę i zmuszają czytelnika do głębszych refleksji. Niejednorodność gatunkowa, nie wiadomo bowiem czy to powieść, czy traktat filozoficzny, także nie sprzyjają czytelnikowi. Podobnie temat – historia hutliwego ksiedza czy pragnącej popularności przeoryszy urszulanek, może wydawać się kontrowersyjny. Nie jest to jednak powieść antyklerykalna, a ostrze pióra Huxleya wymierzone jest nie w kościół, a w głupotę, ciemnotę i brak etyki.

Joanna Winsyk

Autor: Aldous Huxley

Tytuł: „Diabły z Loudun”

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy

Liczba stron:512

Data wydania: 2010

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *