Sergio Mendes – Magalenha

z albumu “Brasileiro” z roku 1992.

Muzyka się rozwija. Mamy mnogość instrumentów, mamy ciekawe głosy, profesjonalną obróbkę, dźwięku, syntezatory, filtry, cyfrowe standardy. Dążymy do perfekcji. Wszak sztuka powinna być dla nas „czymś ponad”, czymś co będzie stanowiło wyższą wartość – jeżeli więc nie ideał to co?

Otóż – coś naturalnego. Powrót do podstaw, kiedy to muzyka była naturalna, wywodziła się z naturalnych źródeł. Tam gdzie, siłą nie był głos czysty – a ekspresyjny. Gdzie komputer nie był potrzebny, a wzmacniacz ledwo gdzieś kołatał się w pamięci jako „jakiś drogi sprzęt”. Jaki rodzaj sztuki jest lepszy? Nie warto uprzywilejowywać żadnego z podejść, jednak fakt faktem, że siła drzemie w ekspresji i naturze. Można się o tym przekonać słuchając ot choćby tradycyjnej brazylijskiej samby, powstałej zresztą wcale nie tak dawno…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *