Wyrwane z kontekstu: Książki nie zginą

Właściwie to jedyny, choć monstrualny problem z książkami polega na tym, że jest ich zdecydowanie za dużo. Żyjemy w zdumiewającym świecie, w którym co prawda wszyscy odwracają się od tradycyjnych drukowanych książek, a jednocześnie książek wciąż przybywa.

W średniowieczu, jak podaje Eco, wybitnie zaopatrzona biblioteka składała się maksymalnie z czterystu woluminów. Dziś to jest śmieszna liczba, pokażcie mi bibliotekę, która ma czterysta książek, tyle to ja powinienem usunąć z mieszkania, bo nie mam miejsca na nowe.

Ale o ile średniowiecznemu mądrali wystarczało przeczytać te czterysta ksiąg, żeby być największym erudytą w królestwie, dziś przeczytanie choćby czterech tysięcy książek nie załatwia sprawy. Ujmę rzecz opisowo: dziś nawet największy erudyta, głusząc laskę swoją wiedzą z przeczytanych książek, może się przykro potknąć. Bo nie czytał, dajmy na to, Janusza Leona Wiśniewskiego i Małgorzaty Kalicińskiej, a dziewczyna zna ich na wyrywki, nie zapoznał się z fundamentalnym dziełem doktora Dukana „Nie potrafię schudnąć” – ona się zapoznała wnikliwie, on ze swoim Kierkegaardem czy innym Dostojewskim, na których stracił trzy dioptrie, leży przy niej i kwiczy.

Co to znaczy? Tylko tyle, że dziś po prostu nie można być erudytą, nie ma na to szans. Można być erudytą w wąskiej dziedzinie, erudytą w ogóle – nie sposób.

O ile kiedyś całego życia wystarczyło na to, by przeczytać wszystkie istniejące na świecie książki, i to po kilkakroć, jeśli się miało szczęście nie zostać ofiarą czarnej ospy, to dziś, nawet gdybyśmy odżywiali się wyłącznie rybami gotowanymi na parze i warzywami, nie pili, nie palili i uprawiali jogging dla zdrowia – nijak nie zdążymy przeczytać nawet setnej części książek, jakie napisano. Mam tu na myśli jedynie książki, które warto przeczytać, nie liczę tych niewartych lektury.

Źródło: felieton Książki nie zginą, Duży Format

0 thoughts on “Wyrwane z kontekstu: Książki nie zginą

  1. To trzeba znaleźć erudytkę o podobnych zainteresowaniach, albo pogodzić się z tym, że nie można mieć całej wiedzy. A może ktoś powinien posegregować książki, na wartościowe i niewartościowe? Aktualne i nieaktualne… A może wprowadzić zakaz wydawania książek mało odkrywczych, powielających oklepane schematy?

  2. @Józef, jakie miałoby być kryterium wartościowych albo aktualnych?

    Zakaz wydawania książek mało odkrywczych to kusząca propozycja, ale kto ustali, co jest odkrywcze, a co nie.

    Przykładowo, większość książek psychologicznych opiera się na Aronsonie, ale z kolei on opiera się na wielu obcych badaniach, a te badania powstały dużo wcześniej i zostały opisane przez ich autorów. Idąc tym tokiem myślenia okazuje się, że wydawanie książek zakończyć się powinno baaaaaardzo dawno temu. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *