Ostatni egzorcyzm – Jeśli wierzysz w Boga, musisz uwierzyć w Diabła

7340968.3Mówią, że zwiastun tej produkcji jest dużo lepszy od filmu. Ja bym polemizowała. Pokazał nie tylko prawdziwe oblicze opętania, ale także i w moim mniemaniu poniekąd uczucie demona, lub osoby opętanej do osoby dobrej. Morał po obejrzeniu? Jak to mówią – „przyszła kryska na matyska”. Ostatni egzorcyzm.

Wbrew pozorom demony to nie do końca takie złe istoty, jak się je przedstawia. Czasem czują, czasem karcą, ale dobro od zła odróżniają idealnie i nie pozwolą na pewno zginąć tym, którzy dla nich źli nie byli. Pół dokument, film fabularny, czy film dokumentalny? Ciężko ocenić na dobrą sprawę efekty pracy producentów filmów tj. Hostel.

Cotton Marcus – pastor, egzorcysta i oszust. Nigdy nie wierzył w zbawienną moc egzorcyzmów, a istnienie demonów to dla niego fikcja. Typ społecznościowy: lanser. Chcąc więc uwiecznić swój ostatni oszukańczy rytuał trafia na farmę Sweetzerów, której daleko do typowego, ciepłego rodzinnego gniazdka. Żyjący na farmie ojciec z dwójką dzieci to alkoholik fanatycznie wierzący w Boga, według którego żyjąca w izolacji córka jest opętana przez diabła.

Mimo złych opinii ludzi i ostrzeżeń dotyczących małego miasteczka, pastor jedzie na farmę. Dodatkowa gotówka się przecież przyda i nikt nie brał pod uwagę innych wydarzeń. Barwne opowieści nie są jednak blefem, a opętanie to czyste realia i na dodatek efekt działań sekty żyjącej na uboczu. Jej ofiarą padł nawet miejski pastor, którego Marcus poprosi o pomoc. Pomoc nadejdzie, ale nie taka jakiej się spodziewał i zakończy się dla niego tragicznie. Brak wiary i chęć zarobku to droga do śmierci, a nie do zbawienia. Kłamstwo ma krótkie nogi, więc rzekome umiejętności Marcusa nie są nic warte.

Moim zdaniem film bardzo ciekawy. Z pewnością pouczający i zastanawiający w niektórych urywkach. Nie polecam fanom horrorów, którzy oczekują mrożących krew w żyłach scen. Zakończenie nieco dziwne, jakby reżyserowi skończył się pomysł na inny, niebanalny finisz tej historii. Nauczył mnie jednak jednego – czasem warto słuchać.

Ewa Żuchowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *