Hej, skarbie, o co ho?

Precious2009posterClaireece Precious Jones jest chorobliwie otyłą szesnastolatką, która mieszka w bardzo biednej okolicy. Zamknięta w sobie i wycofana – o takich mówi się, że żyją we własnej głowie. To potwierdza się, gdy widzimy, że w różnych bardzo przykrych sytuacjach, Precious ucieka w barwne sny na jawie. Nic dziwnego, że wybiera wycofanie, ponieważ jej życie to nie przelewki. W jej rodzinie nawarstwiają się patologie. Codziennością Precious są kontakty z matką, która regularnie stosuje fizyczną i psychiczną przemoc wobec córki. W tle przewija się ojciec, odpowiedzialny za  wielokrotne gwałty na dziewczynie – poznajemy ją, gdy jest z nim drugi raz w ciąży. Tego obrazu dopełnia babcia, która wprawdzie zaopiekowała się upośledzoną umysłowo prawnuczką Mongo (pierwszym dzieckiem Precious), ale w żaden sposób nie próbuje chronić wnuczki.

Po takim wstępie można się spodziewać bardzo przygnębiającego filmu, ale to nie do końca prawda. Bezsprzecznie jest to przejmująca historia, lecz nie pozbawiona nadziei i pozytywnych aspektów. Niby mamy do czynienia z klasyczną fabułą, w której dzielna osoba pokonuje piętrzące się przeciwności i osiąga sukces. Jednak Precious nie jest zahukaną, acz  śliczną i bardzo inteligentną dziewczyną, która spotyka „księcia” i wbrew konwenansom zdobywa jego serce, a dodatkowo popularność w szkole i może jakąś nagrodę. Ta opowieść jest do bólu rzeczywista i pozbawiona bajkowych naleciałości. Występują w niej prawdziwi ludzie a nie stereotypowe klony, nikt nie jest idealny.

Precious ma sporo szczęścia w życiu, gdyż spotyka ludzi, którzy nie pozostają obojętni na jej cierpienie. Może się wydawać, że jest anonimowa w wielkiej publicznej szkole, gdzie klasy mają po 30, 40 uczniów. W końcu dyrektorka tej szkoły bezceremonialnie wyrzuca ciężarną dziewczynę, by pozbyć się problemu i utrzymać odpowiednie statystyki w szkole. Jednak ta sama dyrektorka nie zostawia Precious na lodzie, przesyła jej papiery do specjalnej szkoły, której indywidualny program nauczania i małe klasy są dostosowane do potrzeb osób nie radzących sobie w standardowym systemie edukacji. Inteligencja i entuzjazm nowej nauczycielki pozwalają głównej bohaterce rozwinąć skrzydła i uświadomić sobie swój potencjał. Nabyta pewność siebie daje jej siłę by odejść z domu i samodzielnie układać swoje życie.

Wprawdzie ta historia przede wszystkim skupia się na mechanizmach i przyczynach przemocy w rodzinie oraz wartości edukacji dla indywidualnego rozwoju jednostki, to porusza również inne problemy i przynajmniej dwa z nich zasługują na zastanowienie się nad nimi.

Jednym z nich jest system opieki społecznej, a konkretnie schematyczność  myślenia ludzi tam pracujących. Działają zgodnie z wytycznymi, które kiedyś otrzymali i każdy przypadek, którym się zajmują próbują przyporządkować do konkretnej kategorii. Nie starają się rozpatrywać przypadków indywidualnie. Pracownica opieki społecznej nie jest obojętna na problemy Precious i widać, że szczerze przeżywa to co słyszy, ale nie potrafi dziewczynie zaproponować nic, co by mogło wyrwać ją z zaklętego koła biedy i kartek na żywność. Z tego obrazu wyziera powierzchowność państwowej pomocy. Problemy społeczne są zamiatane pod dywan. Ludzie, którzy sobie nie radzą są izolowani w mieszkaniach przydzielanych przez miasto i wegetują na zasiłkach. Takie szybkie rozwiązania prowadzą jedynie do poczucia beznadziei ludzi, którym nikt nie daje szansy by mogli się rozwinąć i sami zacząć utrzymywać. Kolejne pokolenia żyją bez celu, pozbawione ambicji i nadziei na to, że może być chociaż trochę lepiej.

Oglądanie tego filmu skłoniło mnie również do refleksji nad kobietami i stereotypami w których tkwią. W tej historii prawie nie ma mężczyzn, ojciec jest tylko wspomnieniem, kilka razy wymienia się też sympatycznego matematyka. Jedynie pielęgniarz John pojawia się dłużej na ekranie. Niby są nieobecni, ale konflikt pomiędzy matką i córką u swego źródła ma właśnie zazdrość o mężczyznę. W filmie widać wiele różnorodnych, ale prawdziwych postaw i odmian kobiecości. Niektóre są silne i pragną być niezależne, inne tkwią w patriarchalnych schematach. Najjaskrawszym przykładem tego jest matka Precious. Ona nie potrafi żyć bez mężczyzny, bez jego aprobaty, pozbawiona jego zainteresowania. Ma zerowe poczucie własnej wartości i nie chce zmieniać swojej egzystencji, bo trudno to nawet nazwać życiem. Jest skrajnym przypadkiem kobiety takiej, jaką powinna być według prymitywnych patriarchalnych wyobrażeń: bierną i pozbawioną ambicji, żyjącą dla swojego mężczyzny i uważającą dzieci, które mu rodzi za wyznacznik swojego statusu, spolegliwą wobec niego i jego wybryków, a wściekle zazdrosną o jakiekolwiek rywalki. W jej wyobrażeniu rywalką staje się jej kilkuletnia córeczka, którą molestuje ojciec. Nie broni dziecka, które jest ofiarą, tylko dodatkowo ją krzywdzi, wylewając na nią gorycz odtrącenia. W wypaczonej wizji świata matki poza przychylnym spojrzeniem mężczyzny nic nie ma wartości. Można oczywiście stwierdzić, że mamy tu obraz sytuacji patologicznej, że oczywiście zdarzają się takie jednostkowe przypadki, ale przecież większość rodzin jest normalna. W pewnym sensie to prawda – molestowanie i przemoc, chodź wcale nie tak rzadkie jak się wydaje, nie występują w większości domów. Jednak zapewne każdy zna dziewczynę, nadskakującą jakiemuś obrzydliwie przeciętnemu chłopakowi, który sam nie wykazuje żadnej inicjatywy, ani zaangażowania. I trudno to jakoś zrozumieć, czemu ona (często ładna, sympatyczna, wykształcona) tak się męczy dla tak niewartościowej osoby? A odpowiedź jest banalna, gdyż żyje zewsząd otoczona komunikatami, że dla kobiety najważniejsze jest zainteresowanie mężczyzny i założenie rodziny, inaczej nikt nie uzna, że odnosi jakieś sukcesy w życiu.

Aż dziw bierze, że obraz opowiadający tak poruszającą historię, która mogłaby się równie dobrze zdarzyć w Polsce, został tak lekceważąco potraktowany przez polskiego dystrybutora i pojawił się na naszych ekranach prawie dwa lata po światowej premierze. Abstrahując od walorów artystycznych i intelektualnych (w końcu z przyczyn finansowych nie da się każdego mądrego filmu wyświetlać w kinie), trudno zrozumieć czemu nie skusiły go nazwiska gwiazd w obsadzie (Mo’Nique, Mariah Carey, Lenny Kravitz) czy bardzo liczne nagrody, w tym dwa Oscary. Lekceważenie to bardzo mocne słowo, ale trudno mi znaleźć inny powód, dla którego film wzbudzający powszechne zainteresowanie na świecie pojawia się u nas tak późno i pod głupkowatym tytułem: „Hej, skarbie”, nie mającym związku ani z oryginalnym tytułem ani z treścią filmu. Gwoździem do trumny jest fatalne tłumaczenie napisów i śmieszna ilość kopii. Na przykład w Warszawie w dniu premiery film był wyświetlany tylko w jednym kinie. Mogę tylko apelować, by na przekór dystrybutorowi zdecydować się na jego obejrzenie, bo warto.

A jeszcze bardziej warto się zastanowić nad postawami bohaterów i porównać je z własnymi. Czy przypadkiem nie zachowujemy się podobnie? A jeśli tak, to co możemy zmienić, żeby nie popadać w pułapki schematów?

Film „Hej, skarbie” (Precious (Base on Nol by Saf)) w reżysreii Lee Danielsa, na polskich ekranach od 5 listopada.

Katarzyna Krawczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *