Zima przyszła…

No i sypnęło…

Odkładałem tradycyjnie te myśl na „kiedyś”, bo przecież wiadomo, że zima w końcu  musi przyjść. Musi sypnąć, zawalić drogi, ogródki, wjazd do garażu, musi przymrozić, byśmy mogli nakrywać się kołdra w nocy po uszy (ach, szczęśliwi, którzy mają w domu c. o.), musi pokazać maluczkim, kto rządzi na tej planecie!

A ja postanowiłem się nie dać. Postanowiłem odnaleźć pozytywy tej pory roku. Bo przecież zima to nie tylko chlapa, błoto czy też lód, ale również jedna z czterech pór roku, o której, można powiedzieć że i owszem, ta pora roku ma być może tam i swoje minusy, rozchodzi się jednak o to, aby te minusy nie przesłoniły nam jej plusów.

Mikołaj. Święty taki. No któż nie lubi dostawać prezentów? I to w sumie dwukrotnie! Tak się bowiem przyjęło, że wręczamy sobie drobne upominki zarówno szóstego grudnia (na Mikołajki) jak i pod choinkę w tradycyjną Wigilię (- Kiedy urządzacie? – Dwudziestego czwartego. – Znaczy jeszcze przed świętami. Zasadniczo słusznie.) I choć w Mikołaja przestajemy wierzyć w wieku kilku lat, to jednak w te zimne grudniowe dni nadal cieszą nas prezenty, które przynosi nam, z trudem przeciskając się przez komin.

A skoro przy świętach jesteśmy – Wigilia! Okazja do wyciszenia się, spotkania z resztą rodziny, zjedzenia tradycyjnych wigilijnych potraw i rozmowa. Rozmowa czyli coś o czym zapominamy na co dzień, zabiegani za swoimi sprawami, pędząc przez życie. W tych dniach uświadamiamy sobie często, jak bardzo oddalamy się od pewnych spraw, jak giną gdzieś nierozłączne jeszcze nie tak dawno więzy. Wspólny opłatek niekiedy potrafi połączyć ze sobą to, co wydawałoby się dotychczas próbą połączenia dwóch przeciwstawnych biegunów. No i ten zapach choinki, potrafiący zmiękczyć największe nawet animozje…

Zima to bałwan. Nie, to nie jest zdanie o polityce. To jest bałwan, taki prawdziwy. Złożony z trzech kul, z guzikami zrobionymi z węgielków (u nas akurat z kasztanów), z nosem marchewkowym, miotłą i kapeluszem ze starego, dziurawego wiaderka. Biała postać zrobiona wspólnymi siłami czteroletniego dziecka i dorosłego taty. Taty, który również kiedyś miał cztery lata i również kiedyś mozolnie, nie patrząc na zmarznięte dłonie, lepił bałwana ze swoim tatą. I który ma nadzieję, że kiedyś zobaczy innego bałwana, ulepionego przez swojego syna z wnukiem. Bo ludzie się starzeją, przemijają, a bałwany pozostaną do końca świata. Taka już ich bałwania natura.

Zima to szron. Niby zwykły szron, ale nieodmiennie co roku robi na mnie wrażenie. Wczoraj w nocy prześlicznie osiadł na drzewach, szczególnie na iglakach robi niesamowite wrażenie. Spacer drogą, dookoła rosną oszronione drzewa to czysta przyjemność. I w takich momentach nieważne się staje, że zimno. Może i zimno. Ale jak pięknie!

Warunki na drogach – koszmarne. Ale spójrzmy na to inaczej. To właśnie w takich warunkach człowiek staje się dobrym, rasowym kierowcą. Kiedyś takie warunki mnie przerażały, teraz – no pewnie wyjdę na lekkiego drogowego zboczeńca – teraz mnie bawią. Niestety często widać niedoświadczenie kierowców. Ot, niedawno wjechałem na drogę przy której jest parking, na którym często staję, odprowadzając syna do przedszkola. Zaraz po wjeździe, czując, co mam pod kołami, stwierdziłem że lepiej zaparkować dalej, ale się nie zakopać. Zostawiłem więc samochód w innym miejscu. A kiedy szedłem do przedszkola musiałem pomagać pewnej mamie, która jednak zdecydowała się zaparkować w miejscu, które przezornie ominąłem. Cóż, w czwórkę – wypchnęliśmy!

Na niektórych krzyżówkach można poćwiczyć niezłe drifty. Strasznie się kiedyś tego obawiałem. Bo to i skrzyżowanie oblodzone, i durniów pełno, włażących pod koła, bo to przecież oni mają pierwszeństwo a samochód na lodzie ma się zatrzymać i basta! Kiedyś mnie to drażniło. Teraz – patrzę tylko, czy skrzyżowanie puste i bawię się na całego.

Bo zima musi nadejść. I musi co najmniej dwa-trzy miesiące trwać. Można się wkurzać, narzekać, ale można też i odnaleźć jakieś pozytywy.

Nawet tak pozornie smutna pora roku ma swoje jasne strony. Grunt to je odnaleźć.

Robert Rusik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *